Jan Herman Jan Herman
44
BLOG

Nie wyrzucę telewizora.

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 1

 

Sezon ogórkowy już przekwita, zaraz wyda swoje kretyńskie owoce. Najważniejsze nagłówki dotyczą potwora krzyżowo-pałacowego, jeszcze słychać ryk silnika smoleńskiego, Powstanie Warszawskie jakoś tak zacicha, manewry budżetowo-podatkowe w cieniu, komisje i zespoły sejmowe zamiatają pod siebie, biusty w tramwajach nie dają pomyśleć, powodzie co chwilę mylą wakacje z wiosną, sprawa dla reportera wpadła w rutynę, prezydent w t-shircie uciekł do Ruskiej Budy, upały nie dają spać po nocach, ludowcom gaśnie co powinno rosnąć, a piłkarze nożni twardo trzymają się formy pamiętanej jeszcze z rozgrywek podwórkowych, Łażący Łazarz dał się wpuścić albo wpuszcza, jak w radiu Erewań. Leski zwolnił.
 
Media celebrują sztukę zapełniania mojego czasu rzeczami, które mają letni wpływ na moją kondycję życiową. W podskorupiu sypią się torowiska, linie przesyłowe, ciepłownictwo, jezdnie i cała infrastruktura, administracja wygłupia się zamiast się usprawniać, bankowcy wraz z ubezpieczycielami oraz budżetowcami i funduszami udają leniwych, ale już są gotowi do kolejnych skoków na moje kieszenie, już sflaczałe z niedostatku, politycy czujnie śledzą, przy której krowie partyjnej da się przejechać do następnej kadencji.
 
I nikt nic nie robi, zwłaszcza rząd, który tak sprawnie nic nie robi, że już przestajemy od niego czegokolwiek oczekiwać. Najbystrzejsi i najbardziej bezstronni dziennikarze świata – bo tylko takich mamy – potrafią przepytać polityków i urzędników o wszystko, tylko nie o stan prac nad tym, co stanowi treść ich codziennych obowiązków. Jak już się zasadzą na kogoś, to choćby wił się i skręcał, wycisną z niego, co myśli o konkurencie, napuszczą jednych na drugich, by przez następny tydzień się tym żywić.
 
Nie wolno jeszcze prowadzić kampanii samorządowej. Jasne. Potem będzie kilka tygodni pośpiesznego kabaretu, kilkudziesięciu wcale-nie-samorządowców przewinie się przez ekran pośród spotów reklamujących ich partie polityczne, a ogłupiały tele-widz (radio-słuchacz, praso-czytacz, kolejko-plotkacz, interneto-blogacz – niepotrzebne skreślić) pójdzie wyczerpać postulaty teorii Pawłowa na temat odruchów wyuczonych częstym powtarzaniem.
 
I wciąż będziemy obywatelami.
 
Nie wyrzucę telewizora. Nie stać mnie na nowy, a przecież wiadomo, że nałóg wsysania treści medialnych nie poleci wraz z teleodbiornikem z balkonu na trawkę, zostanie we mnie i – jak mały głodzio – będzie rósł i domagał się paszy treściwej. Dostanie papkę z trocin, ale cóż, jaki chlew, takie koryto…
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka