Jan Herman Jan Herman
44
BLOG

Rozpoznawalność

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0

 

To będzie o przygotowaniach do wyborów samorządowych, uprzedzam.
 
Żeby szybko i bez zbędnych zawirowań objaśnić o co mi chodzi, użyję pojęcia Krąg. Mianem tym od lat określam grupę osób, która nas (mnie) oracza zewsząd i w różny sposób, a które traktuję jako pole swojego codziennego obcowania.
 
Obszar towarzyski Kręgu (integrał) integruje mnie społecznie: są to osoby, z którymi obcuję poza obowiązkami: członkowie rodziny, paczki koleżeńskiej, bywalcy tych samych miejsc co ja, sąsiedzi: nie wszystkich znamy z imienia i nazwiska, nie wszystkich jednakowo lubimy, ale stanowią oni naszą towarzyską codzienność, w której kształtujemy swoje asocjacje kulturowe (język, zamiłowania, zainteresowania, podstawowe poglądy). Do tego dołączmy osoby „obce” (przybysze, pomniki), ale znaczące w tym obszarze, chwilowo lub trwale.
 
Obszar życiodajny Kręgu (laborał) wpasowuje mnie w kooperację ekonomiczną, społeczną, bowiem jest to obszar, do którego przystępujemy (albo „zostajemy przystąpieni”) z konieczności życiowej, „dla chleba”: są to koledzy z pracy, uczelni, szkoły, wojska, więzienia, kooperanci, klienci, interesanci, przełożeni, nadzorcy: w tym obszarze uczymy się relacji społecznych, kształtujemy własną przydatność i użyteczność innych wobec nas. Do tego zaliczmy też osoby „wirtualne”: prezesi, generałowie, ministrowie, dalecy przywódcy).
 
Obszar wpływu Kręgu (personał) stanowi pole moich podróży po informacjach i poglądach powszechnie dostępnych: składa się z autorów (ale i bohaterów) czytanych książek i czasopism oraz notek internetowych, „przyjaciół” na portalach społecznościowych, redaktorów, „bohaterów” oraz gości-komentatorów audycji radiowych i telewizyjnych, organizatorów i animatorów oraz „bohaterów” zebrań masowych (politycznych, religijnych). Stąd czerpiemy inspiracje do zachowań publicznych, a także ważne Racje rozmaite.
 
Obszary wzajemnie zazębiają się. Osoby, które przewijają się przez Krąg w tych obszarach, zmieniają się w swoim „asortymencie” oraz w tu-teraz znaczeniu dla nas, w tym gronie zawsze są te „na topie” i te „wygaszone”, ale ważne jest, że o nich pamiętamy i wciąż jesteśmy z nimi „współobecni”, być może bez ich wiedzy o tym.
 
Dla nas najistotniejsze jest chyba to, że osobom w Kręgu wciąż „przyglądamy się”, wciąż je obserwujemy, co i raz oglądamy je w różnych sytuacjach i w różnym świetle. Niekiedy otaczamy je jakimś nimbem, niekiedy czujemy do nich estetyczny, religijny, polityczno-ideowy, zawodowy dystans – ale niemal w pełni rozumiemy, skąd się bierze ów dystans do nich, a ewentualna bliskość z innymi. Potrafimy to sobie i innym wytłumaczyć.
 
Kiedy „podchodzimy” do wyborów personalnych, to w zależności od tego, co to są za wybory, czerpiemy z innych obszarów Kręgu. Jeśli wybieramy sołtysa, przywódcę zgromadzenia, przedstawiciela wspólnoty sąsiedzkiej, reprezentanta w konkursie – czerpiemy z obszaru towarzyskiego. Obierając przywódcę strajku, głosując na „pracownika roku”, obierając wzorzec menedżera – czerpiemy z obszaru życiodajnego. Ale głosując w oficjalnych wyborach parlamentarnych, prezydenckich czy nawet samorządowych – sięgamy do mediów, do obszaru wpływu.
 
Oznacza to, że realną władzę nad sobą i swoimi losami oddajemy w ręce postaci, które są od nas wystarczająco odległe, by ryzyko ich nieprawdziwości, mimikry, teatralności było największe. W dodatku są one na tyle odrealnione, są „zza przepierzenia”, że praktycznie niczym nie różnią się od postaci absolutnie zmyślonych, filmowo-ksiązkowych. Mamy z nimi – to prawda – kontakt codzienny i obserwujemy je, ale nie „obcujemy cieleśnie” z nimi, nasz z nimi kontakt bezpośredni – jeśli się zdarza – jest automatycznie uroczysty i ceremonialny.
 
Wybieramy „z telewizora i z plakatu”. Wybieramy inżynierie medialną, a nie samą postać.
 
I to jest największa wada tych wyborów. Są na to rady, ale o tym już innym razem.
 
 
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka