Jan Herman Jan Herman
218
BLOG

Szara strefa polityczna

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0

 

Kiedy jakiś geszefciarz „kombinuje” na wynagrodzeniach i fakturach, aby w ten sposób złagodzić sobie ból obowiązkowych odpisów i podatków – zwłaszcza kiedy takich księgowych magików jest więcej – łatwo popadamy w gniew i formułujemy koncepty „szarej strefy”.
 
Kiedy jakiś polityk – a raczej szachraj, doliniarz, mistyfikator-deklamator, blagier, kuglarz – kombinuje w identyczny sposób, a nawet wpisuje sobie w konstytucję niezależność od „rodzonych” wyborców (art. 104, 105, 108 Konstytucji) – wszystko przechodzi gładko.
 
Będę dalej używał „mistyfikator-deklamator”, w skrócie M-D.
 
Jest kilka dobrze rozpoznanych przez opinię publiczną M-D, działających na odrębnych łowiskach, podobnie jak szaro-strefowi geszefciarze są różnego autoramentu i klasy.
 
Front-men – to taki M-D, który czerpie satysfakcję z gwiazdorstwa, ma ciągotki celebryckie, przemawia do ludzi, stroi się w gadgety.
 
Satrapa – to taki M-D, którego satysfakcjonuje bezwzględny posłuch otoczenia, obojętne w jakiej sprawie, jego zdanie jest zawsze „na wierzchu”. To dzierżymorda i bonza, imperator i kacyk w jednym.
 
Gracz – to taki M-D, który w najbliższym otoczeniu, ale też „za horyzontem” ustawicznie dopatruje się wrogów, min podwodnych, podstępów i pułapek – i sam je zastawia przeciw innym.
 
Trybun – to taki M-D, który zawsze znajdzie grupę osób czy społeczność, na której czele chce stanąć, w imieniu której chce się wypowiadać, skąd czerpie powody do szczerych i udawanych wzruszeń.
 
Pasożyt – to taki M-D, który pośród meandrów sprawowania władzy poszukuje łupów (powiadają, że obie ręce ma „ku sobie”, umie zgarniać, nie umie częstować), każde wybory wygrane, każdy awans traktuje jak otwarcie nowej „lodziarni”.
 
Satyr – to taki M-D, dla którego bycie „na świeczniku” to festiwal próżności, okazja do połowów pośród ludzkiej naiwności, dla których władza czy w ogóle świat polityki jest narkotykiem i afrodyzjakiem zarazem.
 
Szara eminencja – to taki M-D, który lubi „z cicha” powodować władcami nominalnymi, czerpie satysfakcję z tego, że będąc niewidocznym – ma większy wpływ na sprawy niż tytularni politycy.
 
I to wszystko - ZAMIAST!
 
Zapewne jest jeszcze kilka nie wymienionych typów-typków. Łączy ich jedno: w polityce robią nie to, po co tam zostali „delegowani”: przypomnijmy, że Polityka to obszar służby społecznej i do tego strefa podwyższonego zaufania, a nie targowisko próżności i „czystej” władzy.
 
Czy to tak trudno ogłosić publicznie, proszę mediów, gdzie i w jaki sposób żerują polityczni doliniarze?
 
 
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka