Jan Herman Jan Herman
174
BLOG

Pakiet kontrolny w polityce

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 0

 

W ekonomii (a właściwie w dziedzinie strategii gospodarczych) funkcjonuje pojęcie „pakietu kontrolnego”, które oznacza: przy pewnych warunkach i w pewnych sytuacjach wystarczy mieć w dyspozycji 51%, albo 40%, albo 33%, a nawet 20% i mniej udziałów (akcji) jakiejś firmy, aby mieć zdolność do narzucanie swojej woli pozostałym udziałowcom-akcjonariuszom. Oznacza to, zwłaszcza przy niskim procentowo „pakiecie kontrolnym”, że bardzo nieliczni, niekiedy nawet jeden udziałowiec mający np. 15% akcji, wszystko realizuje wedle własnej woli, a tzw. walne zgromadzenia czy posiedzenia ważnych organów kolegialnych są zaledwie atrapą, służą do „przyklepywania” postanowień lidera i nie mają na nie żadnego wpływu, nawet jeśli odmówią uczestnictwa w spotkaniach i głosowaniach.
Podobny mechanizm obowiązuje w polityce. Szary wyborca wie, że nawet jeśli w wyborach czy referendum weźmie udział mniejszość, to i tak wyniki głosowania są ważne i miarodajne.
Tyle tylko, że kiedy w wyborach wzięłoby udział – na przykład – 10% uprawnionych, to tacy „wybrańcy” mieliby ogromne trudności w udowadnianiu swojego mandatu społecznego, a bez niego – siła polityczna słabnie.
Dlatego politycy tak bardzo zabiegają o dużą frekwencję. Gotowi są wydłużać czas ich trwania, wozić urny do więzień, klasztorów, szpitali i internatów, a nawet za granicę, myślę, że już niedługo wprowadzą nagrody rzeczowe.
Tylko czy sytuacja, w której głosuje – dajmy na to – 100% uprawnionych, zmienia coś w wynikach wyborów?
Żelazne elektoraty, powiązane z kandydatami i ugrupowaniami interesem „bytowym” – prawie w całości głosują. Rzecz w tym, że wynik głosowania elektoratów żelaznych jest do przewidzenia na długo przed wyborami: wystarczy policzyć, ilu jaki polityk zdołał „zatrudnić” w podporządkowanych sobie urzędach, radach, stanowiskach, biurach.
Druga warstwa głosujących to ci, którzy reagują w miarę spontanicznie na ofertę wyborczą (nie mylić z programem, tu chodzi np. o obietnice materialnych rozwiązań korzystnych dla środowisk). Reagują też na marketing polityczny, czyli „markę” i „gadgety”. Wszystko to zależy od „kasiorki”, czyli zasobności poszczególnych ugrupowań.
Największym podstępem jest jednak sam sposób wyłaniania kandydatów: to nie społeczności lokalne, zwłaszcza „prymarne”, sąsiedzkie, wyłaniają kandydatów, tylko kierownictwa ugrupowań. Lista „przebojów” jest ewentualnie dyskutowana na tzw. „kierownictwie”. Głos ostateczny należy szefa najwyższego. Pełny klientyzm.
W ostatecznym rozrachunku mam pewność, że o wynikach wyborów decyduje rozgrywka, która dokonuje się pomiędzy kilkoma dużymi sztabami. Góra 1000 osób!!! One – połączone w jedną „kamarylę mieszaczy” (prezesów, skarbników, „bezinteresownych” sponsorów, „maskotki” aktorsko-sportowe) – zarządzają milionami polskich głosów. Wspierani są w tej robocie przez (opłacane) media, (opłacane) sondażownie, (opłacane ex post) żelazne elektoraty, (nieopłacanych) pożytecznych głupców ideowych.
To się da zmienić, ale obawiam się, że żadna ordynacja i żadne JOW-y nie będą tu działać, jeśli samorządni obywatele nie zignorują „mieszania”, zanim nie uprą się, że sami zaczną w jakichś jawnych przedbiegach wyłaniać proto-kandydatów.
Niech nam żyje i urasta chuderlawa demokracja!
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka