Jan Herman Jan Herman
217
BLOG

Pułapki idei sprawnego państwa

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 2

 

Od czasu, kiedy suma moich doświadczeń i obserwacji uświadomiła mnie w podejrzeniu, że Państwo (nie mylić, na przykład, z Krajem) lepiej czuje się w roli rzezimieszka niż służebnego wobec Obywateli zarządcy dóbr, wartości i możliwości – zacząłem przyglądać się rozmaitym debatom o Państwie (organizacji, do której przymusowo wrejestrowuje się ludzi, bez ich uświadomienia, co to znaczy), zwłaszcza że w tych debatach, niezależnie od wieku, płci, wykształcenia i miejsca w strukturach występują cztery rodzaje „głos-zabierających” (nazwy poniżej – umowne):
1.      Inżynierowie-szczególarze mechanizmów państwowych (tych interesuje cybernetyczno-techniczna sieć obiektów i powiązań między nimi, oraz optymalizacja tego wszystkiego poza wszelkimi okolicznościami, dla „czystej” sprawności;
2.      Naiwni oddolni, którzy niezmiennie żyją w przekonaniu, że oczywistym jest, iż Państwo to „my wszyscy”, zatem cokolwiek Państwo – to my powinniśmy z nabożeństwem, a przynajmniej bez szemrania, bo jakże to inaczej być-by mogło;
3.      Lobbyści, których Państwo interesuje jako wspomagacz ich partykularnych ambicji i interesów, traktują Państwo tak samo jak kapitał albo ziemię: nieważne, że należy do wszystkich, ważne żeby im służyło i mnożyło ich dostatek;
4.      Cynicy-gracze, którzy dobrze rozróżniają Kraj, Ludność i Państwo, rozumieją zarządczą rolę Państwa wobec Kraju i Ludności, podejmują się ról państwowych, bo lubią zasługiwać na stanowiska lub je sobie uzurpować  dla czystej władzy albo z niskich pobudek;
Mam zatem w sobie ową „leninowską” manierę, że zanim wsłucham się w to, co słyszę, przyglądam się uważnie temu, kto mówi.
Bo co innego sprawne Państwo użyte w zbożnych celach (pozostające w dyspozycji obywatelskiej – patrz: inżynierowie-szczególarze), co innego sprawne Państwo w rękach naiwnych, może nawet nawiedzonych ignorantów (patrz: oddolni), co innego sprawne Państwo zawłaszczone-przechwycone przez cwaniaków i „sprywatyzowane” (patrz: lobbyści) – a jeszcze co innego sprawne Państwo wyobcowane „ponad” Kraj i Ludność, przeciwstawione im, nastawione wobec nich drapieżnie i „konsumpcyjnie” (patrz: gracze).
O inną sprawność, zgoła odmienną, chodzi każdej z tych grup!
Zabawa w Państwo – na przykład medialna – polega udawaniu, że w dyspucie biorą udział wyłącznie dwie pierwsze kategorie dyskutantów: fachowcy i oddolni. Za kulisami takich wrażeń świetnie się jednak bawią akurat ci, którzy decydują, czyli lobbyści i gracze. Kto tego teatru nie rozpozna – robi za jelenia.
Rozmawiałem kiedyś długo z Ewą Balcerek o różnicach między dyskusją „naukową” i dyskusją „polityczną”. „Naukowi” dążą do prawdy, więc kiedy nie mogą się porozumieć, robią przerwę, zaglądają do książek, wykonują eksperymenty i badania, po czym wracają do dysputy mądrzejsi. Wychodzą z założenia, że przecież jest jakaś powszechnie akceptowalna Racja (nie mylić z kompromisem). „Polityczni” natomiast, kiedy nie ma zgody, to albo idą na kompromis, ogólnie pogarszający stan wszystkiego, albo dążą do rozwiązań siłowych, z których najłagodniejszym jest głosowanie, nie wiedzieć czemu widziane jako oręż demokracji.
Pamiętacie, jak ogłoszono zwycięstwo jednego z debatujących o OFE, choć wynik był 51/49 procent ankietowanych?
Kiedy zaś w dyspucie biorą jednocześnie udział „naukowi” i „polityczni” – to zabawa polega na tym, że „polityczni” odgrywają teatr, podpuszczając „naukowych” do wsparcia ichnich politycznych racji. A ci bezwiednie dają się manipulować i prowokować, bo nie gra, tylko prawda im chodzi po głowach.
Oto dlaczego fachowcy i oddolni się starają, a lobbyści i gracze – zbierają owoce.
I teraz już spokojnie mogę wskazać linki do materiałów z konferencji organizowanej przez któreś z ministerstw w drugiej połowie marca.
 
 
Pobierz prezentacje:
  •  
 
Aha, proszę Szanownych: to nie jest żart prima-aprilisowy!
 
 
Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka