Jan Herman Jan Herman
226
BLOG

Lepkość polityczna. Reologia spraw publicznych

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 3

 

/trochę nauki, trochę fantazji/

W naukach o materii pojęcie lepkości jest dość dobrze zdefiniowane. W tłumaczeniu „na nasze” lepkość oznacza warunki towarzyszące, które ograniczają swobodę ruchu i swobodę wyboru. Czynią cząstki – i w ogóle materię – bezwładną, ale za to bardziej przewidywalną. Pojęciem podobnym w znaczeniu jest „czepność”, bardzo fajne słowo.

Można sobie wyobrazić 40 milionów ludzi, pośród których nikt nikogo nie obchodzi. Są dla siebie idealną „równoległością”. Ty jesteś taki, a ja taki. Ty robisz to, a ja tamto. Ty myślisz tak, a ja tak. i dobrze nam z tym.

Ekonomista powiedziałby, że mamy do czynienia z idealnym RYNKIEM, albo liberał ogłosiłby stan pełnej, niezakłóconej wolności dla każdego.

A jednak nic z tego. Nie ma takiej cząstki „swobodnej”, która prędzej czy później nie popadnie w „środowisko”, z którego wyrwać się jest trudniej niż weń popaść. To jest tak, jakby na stole bilardowym-snookerowym zdolność do poruszania się poszczególnych bil (kulek) zależała od tego, w jakim są konkretnym „towarzystwie” i jakie inne „towarzystwa” muszą ominąć w drodze do kluzy.

Dość łatwo jest przenieść to rozumowanie na „co tam panie w polityce”. Lepkość, czepność, brak swobody wyborcy bierze się z agitacji medialnej, rodzinno-środowiskowej. Lepkość, czepność polityków bierze się z przynależności do watahy politycznej, z którą „wspólnie i w porozumieniu” kantuje wyborców obiecując im co tylko ślina na język przyniesie. Po zakończeniu wyborów lepkość może tylko wzrosnąć: regulamin Sejmu (podobnie jak regulaminy innych wybieralnych ciał kolegialnych, np. rad gminy) „podpina” poszczególnych posłów – z konstytucyjnego założenia niezależnych i swobodnych – do rozmaitych „grup lepkości” (kluby, koła, itd., itp.). Do tego dochodzą „lepkoidalne” powiązania posłów czy radnych z rodzimymi koteriami (partyjnymi, społecznikowskimi, biznesowymi, nawet przestępczymi) oraz z interesami lobbystycznymi. Jeśli nałożyć na to grę interesów nomenklaturowych i – rodzinnym albo towarzyskim – nepotyzmem.

Im większa lepkość-czepność, tym większa skłonność do „ścinania”. W języku polityki „ścinanie” oznaczałoby wpływ, jakiego doznaje wyborca czy polityk swobodny na skutek obcowania z rozmaitymi „nawykami” (tu tak jest od zawsze) środowisk i organów, z którymi mu przychodzi się stykać. Na skutek „ścinania” świat publiczny petryfikuje się, ustala, jak lód na powierzchni wody, staje się „nie do przebicia”.

Wikipedia podaje informacje nt. nauki reologii (ang: rheology), które w kontekście politycznym brzmią śmiesznie i wesoło:

„Reologia zajmuje się takimi ciałami jednorodnymi lub niejednorodnymi jak: pasty, breje, szlamy, pulpy, emulsje, zawiesiny ziarniste i włókniste, mieszanka betonowa, młody beton i inne masy ceramiczne, kremy, farby, kleje, lakiery, żywice, smoły, kity, grunty ziemne, skały, nieskonsolidowane osady geologiczne, ciekłe kryształy, tworzywa sztuczne, roztwory polimerów, płyny fizjologiczne (jak krew), metale w podwyższonej temperaturze, piany czy substancje sypkie o pewnych cechach cieczy”.

Zaprawdę, obiecuję (niewyborczo), że kiedyś rozwinę te skojarzenia. Dobrze byłoby – na przykład – zbadać, jakie prawa rządzą zachowaniem posła czy radnego, który niepostrzeżenie wtapia się w rozmaite, jasne i niejasne, powiązania z obszarami pozornie pozapolitycznymi, i jak to wpływa na „swobodę” jego głosowań oraz peregrynacji zakulisowych.

Gustaw le Bon, (pradziadek psychologii społecznej) opisywał, jak tłum działa na zachowanie i decyzje jednostek. Jest też nauka (nie pamiętam nazwy), swoista „inżynieria tłumu”, która oblicza i wyjaśnia, jak zachowuje się tłum opuszczający kino albo płonącą dyskotekę. To też są koncepty warte przeniesienia na obszar parlamentu czy dowolnej Rady.

Ale na razie mamy okres gorących dysput, debat, oświadczeń, pułapek, zachęt.

Wyborco, przyjrzyj się temu z dystansem. Popatrz na tych wszystkich, jak na pozornie swobodne cząstki, a jednak uwikłane w najrozmaitsze lepkości i czepności polityczne.

Smacznego!

 

 

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka