Konstytucja, Rozdział Drugi:
Art. 30.
Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.
Art. 31.
- Wolność człowieka podlega ochronie prawnej.
- Każdy jest obowiązany szanować wolności i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.
Art. 41.
- Każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonych w ustawie.
Art. 47.
Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym.
--------------------
Poniżej podaję przepis na to, jak za pomocą bezprawia wszelka władza może osiągnąć skutek, który MUSI być uznany jako zgodny z prawem.
W prawie – chyba na całym świecie – mamy instytucję czynności nieważnej. Cytuję za Pedią: nieważność – to wada czynności prawnej, która polega na niewywołaniu przez czynność zamierzonych skutków prawnych związanych z jej dokonaniem. Większość ze wskazanych okoliczności skutkuje nieważnością z mocy samego prawa, bez potrzeby dokonywania dalszych działań (nieważność bezwzględna). Odmiennie rzecz się ma w przypadku czynności prawnej dokonanej pod wpływem błędu, groźby lub podstępu. Czynność taka wywołuje skutki prawne, ale cechuje ją przymiot wzruszalności (nieważności względnej). LOS CZYNNOŚCI ZALEŻY OD DECYZJI OSOBY, KTÓRA JEJ DOKONAŁA pod wpływem groźby, błędu lub podstępu. Jeśli w przewidzianym terminie uchyli się od skutków złożonego przez siebie oświadczenia woli czynność staje się definitywnie nieważna. W przeciwnym razie, po upływie terminu, staje się w pełni ważna i nie może być kwestionowana w oparciu o powyższe przyczyny.
Tyle cytatów. A teraz skutki.
Obywatelskich scysji z jakąś władzą (np. policjant, strażnik miejski, pogranicznik, urzędnik gminy) albo para-władzą (np. strażak pożarny, kontroler, komornik, inspektor pracy, celnik, urzędnik skarbowy, inspektor handlowy, inspektor sanitarny, strażnik leśny, strażnik łowiecki, prezes UKE, ABW a nawet PARPA) – mamy co dzień bez liku. Każdy z nich, kiedy tylko zechce, ma prawo wnieść przeciw nam do sądu tzw. wniosek o ukaranie.
Śmiem twierdzić, że 99% wniosków o ukaranie ma dyskwalifikujące wady formalne, to znaczy nie są wnioskami, choć taki mają tytuł. Najczęściej brzmią one: „trzeba delikwenta ukarać bo jest winien”. Bez szczegółów, bez dowodów, tylko paragraf, no, i świadkowie. I koniecznie sformułowanie „na podstawie zebranych dowodów i okoliczności wina delikwenta nie budzi wątpliwości”. Taki wniosek w rękach Prezesa Sądu powinien natychmiast zostać potraktowany albo wycofaniem do poprawki, albo oddaleniem z oczywistych powodów. Ale tak się nie dzieje, sądy biorą takie wnioski poważnie i rozpatrują je „nie widząc” wad: wtedy dopiero może zareagować obwiniony-oskarżony, ale jest już za późno, bo sprawa nabrała biegu.
No, i już jesteśmy u tronu naszej królowej. Konwalidacja wiąże się uzyskaniem przez nieważną czynność prawną przymiotu ważnej czynności prawnej, przy spełnieniu określonych warunków, wśród których dominuje wykonanie przez strony postanowień czynności nieważnej. Na skutek konwalidacji nieważna czynność prawna staje się ważna i wywołuje wszystkie związane z nią skutki prawne.
Powtórzmy: pan Iksiński, który akurat jest funkcjonariuszem państwowym lub publicznym, obraził się na mnie za to, że się z nim nie zgadzam. Bo on ma racje nawet wtedy, kiedy jej nie ma . Wykorzystuje naszą scysję do sporządzenia wniosku o ukaranie i prześle to-to. Bywa, że napisze w nim, iż pohukiwałem na niego, ale częściej bywa, że zamiast wskazania konkretnego mojego czynu karalnego po prostu zacytuje paragraf. Sądy zaś biorą to w tryb nakazowy, a delikwent dowiaduje się o całej sprawie, kiedy już poczta dociera do niego grzywna. Wtedy nic nie poradzi, choć został skazany za bezdurno.
O tej sprawie rozmawiałem wczoraj z przemiłą panią Prezes Sądu. Nie widziała problemu. Przecież taki skazany ma prawo złożyć sprzeciw i zabawa trwa od nowa.
Nie, proszę Pani Prezes! Co to za prawo, kiedy najpierw funkcjonariusz mnie „załatwi”, a ja co najwyżej mogę się wywinąć od kary, którą on podstępem (praktycznie w zmowie z Sądem) wmusił we mnie? Rzeczywistym prawem Obywatela jest prawo do nie-nękania go przez Urząd, Organ, Urzędnika, Funkcjonariusza, kiedy nie ma po temu podstaw. Tymczasem – znów śmiem twierdzić – w 99% przypadków obywatel ma kłopoty (mandat, grzywna, inne uciążliwości i egzorcyzmy wymiaru nad nim), a choćby tylko chodzi w roli obwinionego i ponosi koszty obrony, zanim go po sprzeciwie uniewinnią.
Pogarda wobec Obywateli i wobec instytucji obywatelstwa. Czystej wody totalitaryzm. W demokratycznym (ponoć) państwie (ponoć) prawnym.



Komentarze
Pokaż komentarze