Marek Jurek – niegdyś Marszałek. Ludwik Dorn – niegdyś Trzeci Bliźniak. Joanna Kluzik-Rostkowska – niegdyś najbardziej lewicowa na prawicy. Zbigniew Ziobro – niegdyś Delfin. Jacek Kurski – niegdyś Buldog. Paweł Poncyliusz – niegdyś najbardziej strawny dla wrażych partii. Elżbieta Jakubowska – niegdyś Pani Minister. Paweł Kowal – niegdyś murem przy Wodzu. Marek Migalski – naukowczyk z ambicjami. Paweł Zaleski – łebski super-ktoś. Michał Kamiński i Adam Bielan – niegdyś spin-doktorzy. Kazimierz Marcinkiewicz – oddalony premier. Jerzy Polaczek – niegdyś Minister. Radosław Sikorski – jak zawsze Wielka Pomyłka. Janusz Kaczmarek – niegdyś uosobienie prawnika. Piotr Woźniak – chyba Ekspert. I wielu innych, w tym ci, którzy odeszli tragicznie (jak Lech Kaczyński, Aleksander Szczygło, Sławomir Skrzypek, Władysław Stasiak, Przemysław Gosiewski, Zbigniew Wasserman, Grażyna Gęsicka, Jerzy Kurtyka, Krzysztof Jurgiel, Krzysztof Putra) lub dramatycznie (Zbigniew Religa), albo przestali służyć jako koalicjanci (Andrzej Lepper, Roman Giertych). Jeden nawet (Tomasz L.) okazał się nie mieć reputacji.
Największą stratą jest chyba jednak to, co stanowiło ideowy nośnik formacji firmowanej przez Jarosława Kaczyńskiego: dobrze i celnie zdefiniowany UKŁAD. Dziś żyje on własnym teoretycznym życiem (patrz: prace Andrzeja Zybertowicza), choć uruchomiony został już w 1993 roku w książce „Czas na zmiany”.
Zniesienie Układu jest (było) podstawą konceptu IV Rzeczpospolitej, obejmującej między innymi (za Pedią):
- odnowę moralną w życiu publicznym;
- oparcie o tradycje narodowe i demokratyczne;
- odbudowę zaufania społecznego do instytucji państwa, prawa, parlamentu, administracji, rynku gospodarczego;
- konieczność stworzenia od nowa wielu praw i instytucji, likwidację zbędnych urzędów;
- zwalczanie przez władze korupcji;
- likwidację komunistycznej agentury w służbach specjalnych;
- szczególną opiekę prawną nad rodziną jako podstawową instytucją życia społecznego;
- solidarność społeczną (hasło "Polski solidarnej" w opozycji do tzw. "liberalnego eksperymentu");
- nadrzędność polskiego prawa konstytucyjnego nad międzynarodowym;
Wszystko to wzięło w łeb przede wszystkim ze względu na farsę, jaką było praktyczne powołanie do życia ANTY-UKŁADU oraz przypadkowo wywołany konflikt z inteligencją (wykształciuchy), co ostatecznie skompromitowało najważniejszy, rdzeniowy dla formacji koncept ideowy, zraziło do niego potencjalnych „apostołów”. Dzisiejsza koncepcja polityczno-ideowa PiS jest raczej wtórna, ma wiele wspólnego z echem.
Na tym tle – pomijając kontekst zdarzeń politycznych tego tygodnia – propozycja Jarosława Kaczyńskiego, aby zewrzeć szeregi, sformułowana i ogłoszona w nie najszczęśliwszy sposób – każe się zastanowić. Również nad tym, że podobne problemy przeżywa(ła) lewica, formacja liberalno-kapitalistyczna, a nawet ruch ludowy.




Komentarze
Pokaż komentarze