Jan Herman Jan Herman
273
BLOG

Ja, Podskakiewicz

Jan Herman Jan Herman Polityka Obserwuj notkę 1


 

Psują mi trochę antyputiniści mój własny występ, który i tak ma niepokojąco małą widownię. Oni walczą z Mega-Neo-Caratem, który obficie korzysta z systemowo-ustrojowego dorobku Romanowych, uporządkowanego w dobie Komisarzy Ludowych, Rad i Sekretarzy: zsyłki, obozy pracy, pioruńsko restrykcyjna penalizacja oporu i nieposłuszeństwa, konsekwentne trzymanie pospólstwa na poziomie pokornej nędzy w wielkomiejskich mrowiskach i po rozmaitych głubinkach. Ja nie noszę koktajli Mołotowa w plecaku, bo nie taką mam naturę, ale jestem równie zawzięty na polskie rozwiązania ustrojowe, które nazywam mega-neo-totalitarnymi. Walczę podskakując, ze skutkiem takim sobie, z zerowym efektem medialnym – czyli w sumie beznadziejnie.

Może jakoś należę do rzeczywistości, zredagowanej dla Polski w okresie powojennym, po 1989 roku rozpisanej na nowo, choć tymi samymi nutami. W końcu zasilam tę rzeczywistość nie tylko częścią swoich zarobków, swoją żywotnością nie pozwalającą mi się zmenelić, ale też przy każdym zakupie żywności, biletu, gazety, a nawet opłacając internet, dzięki któremu się wypowiadam. W cenie wszystkiego bowiem, co nabywam by żyć – jest podatek skutkujący wzmocnieniem niechcianej przeze mnie Władzy, osłabieniem moich sił witalno-politycznych. Ten paradoks wydaje się najbardziej nieznośny: część mojego przeciw-systemowego, anty-ustrojowego wysiłku idzie na pogorszenie moich relacji z tym systemem-ustrojem, na mój pohybel.

Ale nawet należąc, będąc zawłaszczonym przez tę rzeczywistość – nie popieram jej w niczym poza drobnymi szczegółami. Nie dziadzieję, nie usypiam przy mantrach propagandowych, staram się być dolegliwym wrzodem, przez co mi się trafia równie często, jak nieprzyjaciołom moim.

Napisałem kilka rozpraw ekonomicznych i społeczno-politycznych. Bez skutku wydawniczego. Od Wigilii zaś popiskuje mini-echem mój granacik wrzucony w systemowo-ustrojowe szambo: to Pajacyki Polskie. Tom pierwszy, z sześciu, zawiera 50 nazwisk osób, dla których moim zdaniem nie powinno być miejsca w górnej warstwie przestrzeni publicznej, która to warstwa przytłacza nas i alienuje, zniewala, odbiera nam oddech i pozbawia naturalnych odruchów niezgody. Podam te nazwiska, niech się dzieje co chce:

Oto moje pochoinkowe niechcenia (50-tą notkę ukończyłem w Wigilię). Trzeba kliknąć na nazwisko, by dowiedzieć się, co mam do konkretnego człowieka i-lub do „modelu”, który on symbolizuje:

1.      Mariusz Grendowicz;

2.      Radosław Sikorski;

3.      Leszek Sławoj Głódź;

4.      Piotr Ikonowicz;

5.      Waldemar Skrzypczak;

6.      Kamil Sipowicz;

7.      Waldemar Kuczyński;

8.      Jerzy Owsiak;

9.      Marek Góra i Michał Rutkowski;

10.  Aleksander Kwaśniewski;

11.  Joanna Mucha;

12.  Jacek Pałkiewicz;

13.  Monika Olejnik;

14.  Aleksander Gawronik;

15.  Dariusz Rosati;

16.  Renata Delert;

17.  Jacek Rońda;

18.  Zygmunt Bosiakowski;

19.  Janusz Palikot;

20.  Ludwik Dorn;

21.  Marek Wełna;

22.  Piotr Tymochowicz;

23.  Wojciech Krolopp;

24.  Grzegorz Bierecki;

25.  Krystyna Pawłowicz;

26.  Marcin Wasilewski;

27.  Krzysztof Rybiński;

28.  Jan Maria Rokita;

29.  Jerzy Dudek;

30.  Arkadiusz Protasiuk;

31.  Tomasz Kaczmarek;

32.  Mikołaj Przybył;

33.  Sławomir Sierakowski;

34.  Włodzimierz Czarzasty;

35.  Grzegorz Napieralski i Wojciech Olejniczak;

36.  Anna Małgorzata Szymacha-Zwolińska;

37.  Lech Grobelny;

38.  Tomasz Trabuć;

39.  Hanna Beata Gronkiewicz Waltz;

40.  Katarzyna Dominika Bratkowska;

41.  Ryszard Kalisz;

42.  Krzysztof Ibisz;

43.  Łukasz Zbonikowski i Karol Karski;

44.  Janusz Piechociński;

45.  Zdzisław Podkański;

46.  Krzysztof Piesiewicz;

47.  Tadeusz Gocłowski;

48.  Julia Pitera;

49.  Elżbieta Kruk;

50.  Andrzej Wajda;

Niech się wymienieni burzą, sądzą, knują przeciw mnie i batożą. Gorzej mi nie będzie, a oni w swej masie aż nadto oddają sens tego, o co mi chodzi, choć każdy z osobna na swoje bezeceństwa ma milion usprawiedliwień, a nawet szlachetnych pobudek.

Mi się od ich knowań nie pogorszy. A ich będzie może choć trochę swędzieć…


 

 

Jan Herman
O mnie Jan Herman

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka