Ni z gruszki, ni z pietruszki objawiono nam kandydata. No, to ja Czytelnikom przypominam moje całkiem świeże notki „Ichnia klasa” (TUTAJ) oraz „Od swobody do pułapki” (TUTAJ).
To będzie notka o poszukiwaniu tożsamości przez naród, którego jestem mikrym pyłkiem. Odpalę z rury kalibru wielkiego: jedynie świat artystów zwanych muzykami, eventy zwane sportowymi, uroczystości kościelne, protesty nie-lewicowych związków zawodowych oraz środowiska narodowe i – na koniec – promocje komercyjne są w stanie zaangażować czynnie kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Plus absolutnie nadzwyczajny fenomen styczniowej zbiórki owsiakowej.
Wychodzi, że jesteśmy ludem
1. pobożnych
2. patriotów
3. żądnych godziwej pracy i dochodów z niej
4. dóbr komercyjnych,
5. wyżywających się na koncertach
6. i imprezach stadionowych,
7. gotowych zbierać i dawać grosze na potrzebujących
A skądinąd wiadomo, że wyznacznikiem dojrzałości społeczeństwa są:
1. Przedsiębiorczość (biznesowa, społecznikowska, artystyczna, intelektualna);
2. Powszechne wyedukowanie obywatelskie (samorządność);
3. Powszechne współuczestnictwo w doskonaleniu ładu państwowego;
Do historii należą – jako już nierealne – takie manifestacje obywatelskiej aktywności, jak referendum „3 x tak” (mowa o frekwencji, nie o wynikach, 30 czerwca 1946), „wiec gomułkowski” (24 października 1956), solidarnościowe strajki lat 80-tych. Słabną liczebnie „eventy” religijne i związkowe oraz frekwencja wyborcza, przedsięwzięcie owsiakowe chyba ma apogeum za sobą, rosną w siłę frekwencyjną koncerty, stadiony i Marsz Niepodległości.
Elastyczność polityków, jak zawsze godna podziwu, obliczona na reprodukcję systemu-ustroju – mimo wszystko nie nadąża za tą rekonstrukcją mocy politycznych. Politycy nadal najaktywniej obstają przy „lewicujących” obiecankach, przy propagowaniu „silnego i sprawnego” państwa, przy swoistym polskim mesjanizmie w Europie i w Europie Środkowej.
W Polsce Głowa Państwa ma mniejsze moce niż Rząd-Premier. Ale już mamy kolejkę po ten urząd:
1. Bronisław Komorowski – wykapany drugoligowiec-urzędnik bez poglądów;
2. Janusz Korwin-Mikke – uzurpatorski apostoł naiwnego liberalizmu;
3. Andrzej Sebastian Duda – ekspert w dziedzinie prawa;
4. Piotr Duda – związkowiec-prometeusz;
5. Leszek Miller – pragmatyczny gracz polityczny szermujący łże-lewicowością;
6. Waldemar Pawlak (państwowiec-pragmatyk) lub Janusz Piechociński (ekonomista);
7. Piotr Ikonowicz – społecznik i flibustier-harcownik, alterglobalista;
Jest jasne, że nie odniesie sukcesu w wyborach prezydenckich ktoś, kto nie uzyska na pół roku przed wyborami nie będzie miał jasnego i stanowczego „stosunku” do rządu, pośrednio – doczołowych mediów. Dlatego już dziś robię sobie „smaka” na wygibasy kandydatów.
Jak na razie znam Andrzeja Sebastiana z notek internetowych i licznych, ale „typowych” i „uśrednionych” wypowiedzi medialnych. Już teraz jednak widać, że ma kwalifikacje: zarówno biografia, jak też dorobek naukowy czyni jego przeciwników bezbronnymi: niema jak go „dziugnąć”. Czy jest najlepszym z możliwych kandydatów i do jakiego elementu naszego „profilu narodowego” się odniesie (pobożność, patriotyzm, fan-muzyczny, fan-stadionowy, racje związkowe, racje owsiakowe) – odkrywać będziemy powoli.
Szkoda – i to źle trochę świadczy o polityce kadrowej – że Duda był w PiS blokowany przez ludzi nie przyzwoitych: na pewno nie prawych i nie sprawiedliwych.
Na koniec spostrzeżenie: wymienione na początku 7 elementów „profilu narodowego” – to jeden wielki brak zaufania do Państwa-Systemu-Ustroju. Nieprawdaż? Ciekawe, jak sobie z tym poradzi świat polityki.



Komentarze
Pokaż komentarze