Doprawdy, trudno powstrzymać spazmy podziwu dla tych, którzy mój Kraj uczynili obfitym, a moich Współmieszkańców ludźmi zadowolonymi i sytymi.
- Żyjemy coraz dłużej – w coraz słabszym zdrowiu, z coraz cieńszą emeryturą – jeśli jest;
- W sklepach jest wszystkiego ile tylko chcesz – choć „chcieć” nie oznacza „móc”;
- Zarabiamy średnio coraz więcej – najlepiej w upodleniu, jeśli nie na emigracji;
- Pracy zarobkowej poświęcamy coraz więcej czasu – głównie jej szukając;
- Głosowań mamy w bród – a niektórzy nazywają je nawet wyborami;
- Mówić już możemy wszystko bez cenzury – tyle że nikt tego nie słucha;
- Podróże dokąd kto chce u nas są już przywilejem każdego – byle mieć na bilet;
- Książek i fajnych czasopism wszędzie pełno – i leżą, bo bułka ważniejsza;
- Dzieci uczą się od przedszkola do matury, a nawet dłużej – ale co umieją?
- Rząd wspiera organizacje pozarządowe – w działaniach, których rząd nie potrafi wykonać;
- Życie nam organizuje złotówka i przekaz medialny – nowy brat i nowa siostra;
Pisać dalej…?
Dwa pokolenia śpiewają równie szczerze…:
https://www.youtube.com/watch?v=4QlwBUTrHH0
https://www.youtube.com/watch?v=7yy6MUr4b0o
Posiłek
Wieczorny już rozbrzmiewa dzwon
Przerwany w pół ostatni skłon
Schodzimy się ze wszystkich stron
Bo czas posiłku głosi dzwon
W kolejce po strawę, w kolejce
Czujemy jak rosną nam ręce
Po całym dniu pracy tak dzień za dniem
Po tę łyżkę strawy przed snem
Ochryple zaśmiewamy się
Że w końcu nie jest nam tak źle
Na plecy wdrapał nam się chłód
Szpieguje po żołądkach głód
W kolejce po strawę, w kolejce
Czujemy jak rosną nam ręce
Po całym dniu pracy tak dzień za dniem
Po tę łyżkę strawy przed snem
Zamknięty wzrok stężały słuch
A ponad nami roje much
Dozorców zastęp śmierci wart
A przeciw nim zmęczony żart
W kolejce po strawę gwar głosów
Kto powie, kto powie - już dosyć...
Po całym dniu pracy tak dzień za dniem
Łyżka więcej - knebel przed snem.
Jacek Kaczmarski
1980


Komentarze
Pokaż komentarze (2)