Blog
Matuzalem-in-spe
Jan Herman
Jan Herman filozofia życia codziennego
75 obserwujących 2053 notki 1050285 odsłon
Jan Herman, 12 października 2017 r.

Dlaczego Konstytucję trzeba zmienić?

402 17 1 A A A

Przyjęło się uważać, że Konstytucja to Prawo Naczelne, górujące nad wszystkimi innymi prawami, którego podstawową funkcją jest ustanowienie założycielskiego obrysu ustrojowego w dziedzinie (uwaga na kolejność) życia publicznego, życia gospodarczego, polityki.

Takie myślenie głęboko nam wszystkim wdrukowano, przekonano też świat cały, zwłaszcza „maluczkich”, że Konstytucje są esencją wszystkiego, czego się tkniemy.

Gdyby tak było – wystarczyłaby krótka lista norm i standardów, popartych odpowiednikiem Dziesięciorga Przykazań, to tego nie więcej niż 7-10 organizacyjno-instytucjonalnych filarów, takich jak Parlament, Sąd, Prezydent (ogólniej: Rada, Inkwizycja, Władca).

Tymczasem Konstytucje są tłuste, a do tego na tyle niezrozumiałe, że wykrystalizowały się na całym świecie środowiska tzw. prawników-konstytucjonalistów, wewnątrz których – mimo ich niepodważalnej fachowości – nie ma zgody w różnych sprawach ustrojowych. Cóż dopiero mówić o szarym „maluczkim”, głupiejącym z dnia na dzień, niekoniecznie z własnej woli i winy!

Już samo to powinno nam zapalić czerwone światełko.

 

*             *             *

Zacznę od tego, że Konstytucje są tworzone dla celów politycznych, w rozumieniu „czystej, esencjalnej władzy”. W normalnym świecie „polityka” oznacza przestrzeń optymalizowania alokacji zasobów wspólnych, publicznych. Ale świat Konstytucji nie jest normalny, przypomina „game-boy’a”, gdzie utworzono dziesiątki figur, przydzielono im potencjały, umiejętności, immunitety, prerogatywy – i zaproszono do gry.

Do GRY – Czytelniku!

W tej grze – oprócz czegoś na kształt Dekalogu – jest wielki nawis Algorytmów-Schematów-Procedur. Co ja mówię: odpowiednik Dekalogu jest pośród tego nawisu zaledwie pretekstem!

Żadna Konstytucja nie rozróżnia wyraźnie: to jest Dekalog, czy li to co o wszystkim stanowi – a to są Algorytmy-Schematy-Procedury, taki „pomagajki”, jakby ktoś nie rozumiał, co znaczy „kraść” albo „cudzołożyć”. Pomagajki, zamiast być zapisami „niższego rzędu”, a właściwie z „bibliotecznego suflera” – okazują się „władcą systemu prawnego”. Bywa często, że ktoś ewidentnie narozrabia, wszyscy to widzą jasno – tylko Algorytmy-Schematy-Procedury powodują, że „może i coś zmieniło właściciela, ale nie zostało ukradzione” (to nie żart, tylko cytat z sędziego, który ukradł w supermarkecie, a teraz ględzi, że „wyniósł, ale nie ukradł”).

No, więc Pierwsza Rzecz Do Zmiany: przywrócić Pomagajkom ich podrzędne, pomocnicze znaczenie w „systemie prawnym”.

W Konstytucji – niczym bakalie – tkwią porozrzucane różnorodne urzędy, organy, służby. Oraz przydzielone im kompetencje. Kompetencja konstytucyjna to nie jest – jak się wydawać powinno – WYMÓG najwyższego rozeznania w sprawach, tylko PRZYWILEJ-NOBILITACJA, więc choćby urzędnik-funkcjonariusz był tępy jak but – to i tak w dowolnym sporze ma z założenia rację, co najwyżej trzebaby armat, by jasne się stało organom, urzędom i służbom, że ta racja jest po innej stronie, na przykład obywatela, ofiary, klienta, kontrahenta, podwładnego, itp. Taka arogancka uzurpacja sięga „powielaczowo” na całą przestrzeń publiczną, tylko naiwny myśli, że to dotyczy wyłącznie „bakalii” konstytucyjnych.

W dodatku owe „bakalie” są mieszaniną spraw naczelnych i dziesięciorzędnych. Gra: w jej wyniku dokonało się wpisów konstytucyjnych związanych z Posłem-Senatorem (odrębnie Sejmem-Senatem), Prezydentem, Sędzią-Prokuratorem (odrębnie Trybunały i Sąd-Prokuratura „najwyższe”), Rzecznikiem, Kontrolerem (odrębnie NIK), Premierem, Ministrem, Wojewodą, Radnym, Rodziną, Własnością, Rolnictwem, Kościołem, Armią, Obywatelem (tzw. rejestrowym), Informacją, Domem (mieszkaniem), Przedsiębiorcą, Konsumentem, Budżetem-Podatkiem, Radą Polityki Pieniężnej, Narodowym Bankiem Polskim, Regionalna Izbą Obrachunkową, Państwową Komisją Wyborczą, Biurem Bezpieczeństwa Narodowego, administracją lokalną, konkretnymi urzędnikami Kancelarii Prezydenta i Parlamentu, nawet Prezesem Telewizji. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że te wpisy maja za zadanie uczynić z niektórych „święte krowy”, a innych – paradoksalnie – nakarmić frazesem i odesłać na szczaw z mirabelkami.

Napisano w Art. 87 Konstytucji: źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia, do tego „akty prawa miejscowego”, cokolwiek to znaczy. Ale przecież te pozostałe muszą być zgodne z Konstytucją, więc czemu się je wymienia? Czyżby po to, by je wmuszać do „systemu” z „domniemaniem konstytucyjności”, czyli robić Obywatelowi wodę z mózgu?

No, więc Druga Rzecz Do Zmiany: nobilitować konstytucyjnie jedynie Obywatela-Radnego, Parlament (nie odrębnie parlamentarzystów), Głowę Państwa (jako głowę wszystkich służb i organów, w tym dyplomacji), Trybunały, Delegata Rzeczników. A w zapisach końcowych, a najlepiej w specjalnej Ustawie Konstytucyjnej – uporządkować cały pozostały galimatias w jakąś hierarchię, włącznie z zasadami podziału i „piętrowania” oraz cesji kompetencji.

Opublikowano: 12.10.2017 11:24. Ostatnia aktualizacja: 12.10.2017 11:31.
Autor: Jan Herman
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • O! JH
  • Proponuję ponowną lekturę. Ze zrozumieniem. Na marginesie: jeśli postępem jest zmielenie...
  • Wymyślono. Mój adres: jan_herman@vp.pl . Dla jasności: nie zakładam komitetów wyborczych, JH

Tematy w dziale Polityka