Blog
Matuzalem-in-spe
Jan Herman
Jan Herman filozofia życia codziennego
78 obserwujących 2270 notek 1194665 odsłon
Jan Herman, 6 stycznia 2019 r.

Czyżby mi się upiekło…?

6139 335 2 A A A

W wywiadzie wczorajszym Jerzy skromnie (sic!) powiedział: cały świat tak robi. Drogi Jerzy (DROGI!): nikt tak nie robi, jesteś wyjątkowy, unikalny! Chyba że porównam ciebie do najwybitniejszych mówców-manipulatorów XX wieku, ocenionych przez Historię jak najgorzej… 

Opublikowałem wczoraj notkę, nie tak bardzo krótką, w której pierwszym akapicie napisałem, iż Jerzy Owsiak jest kryminalistą. Otrzymałem w blogosferze należną, zasłużoną porcję hejtu i epitetów, ze strony „wyznania owsiakowego” (zostałem na jeden dzień „naczelnym pisiorem”), a wieczorem – niespodziewaną zapowiedź rozgrzeszenia w postaci łagodnego niczym baranek oświadczenia Dyrygenta Orkiestry, że „zdarzają się takie tam…”. Oto link: https://faktypofaktach.tvn24.pl/jerzy-owsiak-o-hejcie-w-internecie-i-zbieraniu-pieniedzy-przez-wosp,897766.html

Ktoś pomyśli, że mam obsesję na punkcie… A ja byłbym ciężkim frajerem, gdybym po wczorajszym zebraniu batów, odpuścił…

Nie po to wszczyna się awanturę w słusznej sprawie, aby abdykować po łże-wyrozumiałej deklaracji „miłosierdzia”.

Egzaltowany naród orkiestrowy jest zbiorową ofiarą niedozwolonej „ściemy” o charakterze kryminalnym i nie wie, nie chce wiedzieć, że „ściemy” perfekcyjność polega właśnie na tym, iż ofiary są wyznawcami swojego „skubańca”. Taki wariatuńciowaty wariant syndromu sztokholmskiego… A może (patrz: mechanizmy obronne) „acting-in”, „atrybucja w służbie ego”, prymitywna idealizacja”, „formacja reaktywna”, „idealizacja”, „identyfikacja”. Prawie na pewno „introjekcja” i „zniekształcenie”. Badacze patologicznych relacji między przestępcą a ofiarą w taki sposób uzasadniają „sukcesy” nawet jawnego totalitaryzmu, a co dopiero zręcznej mistyfikacji. Polecam prace Ernsta Krieka albo Ervinga Goffmana.

Myślę, że wypowiedź Jerzego z wczoraj, 5 stycznia dla TVN (Fakty po faktach) dotyczyła precyzyjnych wyliczeń Łukasza, w których wskazuje on na nikły efekt rzeczywisty orkiestrowej zbiórki wobec tego, co służba zdrowia dostaje z budżetu i wydaje na „te same sprawy”. Promille.

Tym bardziej podkreślę to, o czym piszę ja, JH, nawet jeśli to będzie odebrane jako „podstawianie u kowala żabiej nóżki do podkucia”. Otóż w moich oczach chwała Jerzemu za to, co uzbiera, nawet jeśli uzbiera jedną złotówkę, ja natomiast zajmuję się istotą biznesu owsiakowego, czyli przytulaniem niemałego dochodu prywatnego „na grzbiecie” charytatywności-filantropii ogłaszanej jako „nasza kolektywna”.

Moja intencja jest oczywista: od ładnych kilku lat (więc nie koniunkturalnie), po doświadczeniach „osobistych” z Jerzym, wskazuję na to, że jego pęczniejący wielo-biznes opiera się na cynicznych „odpisach” z działalności dobroczynnej, co – jeśli uwzględnić jego przed laty początkowe próby zaistnienia – rozumiem jako jego działalność główną, budżetową, dla której filantropia-charytatywność jest jedynie wehikułem.

„Odpis jako cel główny”, osłonięty mimikrą dobroczynną. Za to sformułowanie gotów jestem odpowiadać.

Salon24, wstawiając moją notkę na FB (trochę mnie onieśmiela tak zdecydowane poparcie portalu dla mnie), opatrzył ją cytatem najbardziej dosadnym z notki, i tak paskudnej w formie (acz podtrzymuję: opartej na prawdzie):

„Jeden robi biznes na pornografii, inny na handlu, przezacni Wokulscy na wojnie, a Owsiak dorabia się na filantropii. Robi to z wyrachowaniem, bezczelnie, poza prawem, w stylu żenującym”.

Ja to najpierw rozpiszę na czynniki pierwsze:

1. Producent pornografii nie jest misjonarzem dostarczającym ładnych obrazków spragnionej publiczności, tylko żeruje komercyjnie na braku opanowania pożeraczy tych obrazków;

2. Handlowiec – choć tak twierdzi – nie myśli o satysfakcji klienta, któremu wciśnie wszystko, tylko uważa ową satysfakcję za nośnik swoich dochodów, bo w tym celu handluje;

3. Przezacni Wokulscy nie walczą o pokój, dostarczając broń obu stronom dowolnej wojny – tylko dając jednemu – już czekają na zamówienie przeciwnika, by było „równo”;

4. Owsiak skrzykując wolontariuszy-puszkarzy wie to co my: zdoła obstalować chude promille potrzeb – ale gołym okiem widać, ze na każdym etapie dorocznego procederu kręci lody;

Dodatkowo – przecież wiem, że jeśli mówię nieprawdę, do należy mi się sąd – łamie Owsiak prawo powszechnie obowiązujące w Polsce, robiąc swój wielo-biznes TAK A NIE INACZEJ. Krytycy mojej notki „salonowej” szydzą, że stać mnie jedynie na ogólniki. Że kłamię jak „pisior”, itd., itp. Zapraszają do prokuratury w dwóch sprawach: by mnie ona oskarżyła o pomówienie, albo bym dostarczył dowody na przestępstwo.

Odpowiadam krytykom: kryminały owsiakowe są ścigane – wedle kodeksu – z urzędu, a obowiązek reagowania mają funkcjonariusze i urzędnicy, ja zaś mogę tylko TYLKO NAKRYWSZY IN FLAGRANTI (w bezpośrednim obywatelskim „pościgu”), co nie jest możliwe wobec niejawności – jakby to tu rzec – rachunków. To nie jest tak, że przypuszczam, imaginuję. Wiem. Ale wiedza „operacyjna” nie jest do udowodnienia moimi siłami.

Opublikowano: 06.01.2019 08:13.
Autor: Jan Herman
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

...jaki jestem - nie powiem, ale poczytaj blog... Więcej o mnie znajdziesz w książce Wł. Pawluczuka "Judasz" (autor mnie nie zna, ale trafił w sedno). O czym jest ta książka? O zmaganiu się człowieka z własnym losem, wiecznością, z Panem Bogiem. O miłości, zdradzie, rozpaczy i ukojeniu. Saszka, prosty chłopak z białoruskiej wioski, po rewolucyjnej zawierusze, podczas której doświadczył wszystkiego, wraca w rodzinne strony i próbuje żyć tak jak inni. Ale kiedy spotyka samozwańczego proroka Ilię, staje się jego najwierniejszym uczniem i apostołem... Opowieść o ludzkich głodach - seksualnym i religijnym - o związkach erotyki i polityki, o tłumionej naszej prawdziwej naturze, o nieortodoksyjnej, gnostyckiej i prawosławnej religijności, tajemnicy i manipulacji wreszcie.................................................... UWAGA: ktokolwiek oczekuje, że będę pisał koniecznie o sprawach, które są "na tapecie" i konkurował na tym polu ze znawcami wszystkiego - ten zabłądził. Piszę bowiem dużo, ale o tym najczęściej, co pod skorupą się dzieje, a widać będzie za czas jakiś.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Amstern Ja pasjami chodziłem wtedy po klubach i słuchałem takich numerów na żywo. Trochę...
  • @norach Spoko, napisałem, wysłałem do centrali JH
  • @Amstern Racja, ja sobie dworowałem, poprzedziłem swoją uwagę "formułką he-he" JH

Tematy w dziale Społeczeństwo