84 obserwujących
2352 notki
1237k odsłon
6355 odsłon

Czyżby mi się upiekło…?

Wykop Skomentuj335

W wywiadzie wczorajszym Jerzy skromnie (sic!) powiedział: cały świat tak robi. Drogi Jerzy (DROGI!): nikt tak nie robi, jesteś wyjątkowy, unikalny! Chyba że porównam ciebie do najwybitniejszych mówców-manipulatorów XX wieku, ocenionych przez Historię jak najgorzej… 

Opublikowałem wczoraj notkę, nie tak bardzo krótką, w której pierwszym akapicie napisałem, iż Jerzy Owsiak jest kryminalistą. Otrzymałem w blogosferze należną, zasłużoną porcję hejtu i epitetów, ze strony „wyznania owsiakowego” (zostałem na jeden dzień „naczelnym pisiorem”), a wieczorem – niespodziewaną zapowiedź rozgrzeszenia w postaci łagodnego niczym baranek oświadczenia Dyrygenta Orkiestry, że „zdarzają się takie tam…”. Oto link: https://faktypofaktach.tvn24.pl/jerzy-owsiak-o-hejcie-w-internecie-i-zbieraniu-pieniedzy-przez-wosp,897766.html

Ktoś pomyśli, że mam obsesję na punkcie… A ja byłbym ciężkim frajerem, gdybym po wczorajszym zebraniu batów, odpuścił…

Nie po to wszczyna się awanturę w słusznej sprawie, aby abdykować po łże-wyrozumiałej deklaracji „miłosierdzia”.

Egzaltowany naród orkiestrowy jest zbiorową ofiarą niedozwolonej „ściemy” o charakterze kryminalnym i nie wie, nie chce wiedzieć, że „ściemy” perfekcyjność polega właśnie na tym, iż ofiary są wyznawcami swojego „skubańca”. Taki wariatuńciowaty wariant syndromu sztokholmskiego… A może (patrz: mechanizmy obronne) „acting-in”, „atrybucja w służbie ego”, prymitywna idealizacja”, „formacja reaktywna”, „idealizacja”, „identyfikacja”. Prawie na pewno „introjekcja” i „zniekształcenie”. Badacze patologicznych relacji między przestępcą a ofiarą w taki sposób uzasadniają „sukcesy” nawet jawnego totalitaryzmu, a co dopiero zręcznej mistyfikacji. Polecam prace Ernsta Krieka albo Ervinga Goffmana.

Myślę, że wypowiedź Jerzego z wczoraj, 5 stycznia dla TVN (Fakty po faktach) dotyczyła precyzyjnych wyliczeń Łukasza, w których wskazuje on na nikły efekt rzeczywisty orkiestrowej zbiórki wobec tego, co służba zdrowia dostaje z budżetu i wydaje na „te same sprawy”. Promille.

Tym bardziej podkreślę to, o czym piszę ja, JH, nawet jeśli to będzie odebrane jako „podstawianie u kowala żabiej nóżki do podkucia”. Otóż w moich oczach chwała Jerzemu za to, co uzbiera, nawet jeśli uzbiera jedną złotówkę, ja natomiast zajmuję się istotą biznesu owsiakowego, czyli przytulaniem niemałego dochodu prywatnego „na grzbiecie” charytatywności-filantropii ogłaszanej jako „nasza kolektywna”.

Moja intencja jest oczywista: od ładnych kilku lat (więc nie koniunkturalnie), po doświadczeniach „osobistych” z Jerzym, wskazuję na to, że jego pęczniejący wielo-biznes opiera się na cynicznych „odpisach” z działalności dobroczynnej, co – jeśli uwzględnić jego przed laty początkowe próby zaistnienia – rozumiem jako jego działalność główną, budżetową, dla której filantropia-charytatywność jest jedynie wehikułem.

„Odpis jako cel główny”, osłonięty mimikrą dobroczynną. Za to sformułowanie gotów jestem odpowiadać.

Salon24, wstawiając moją notkę na FB (trochę mnie onieśmiela tak zdecydowane poparcie portalu dla mnie), opatrzył ją cytatem najbardziej dosadnym z notki, i tak paskudnej w formie (acz podtrzymuję: opartej na prawdzie):

„Jeden robi biznes na pornografii, inny na handlu, przezacni Wokulscy na wojnie, a Owsiak dorabia się na filantropii. Robi to z wyrachowaniem, bezczelnie, poza prawem, w stylu żenującym”.

Ja to najpierw rozpiszę na czynniki pierwsze:

1. Producent pornografii nie jest misjonarzem dostarczającym ładnych obrazków spragnionej publiczności, tylko żeruje komercyjnie na braku opanowania pożeraczy tych obrazków;

2. Handlowiec – choć tak twierdzi – nie myśli o satysfakcji klienta, któremu wciśnie wszystko, tylko uważa ową satysfakcję za nośnik swoich dochodów, bo w tym celu handluje;

3. Przezacni Wokulscy nie walczą o pokój, dostarczając broń obu stronom dowolnej wojny – tylko dając jednemu – już czekają na zamówienie przeciwnika, by było „równo”;

4. Owsiak skrzykując wolontariuszy-puszkarzy wie to co my: zdoła obstalować chude promille potrzeb – ale gołym okiem widać, ze na każdym etapie dorocznego procederu kręci lody;

Dodatkowo – przecież wiem, że jeśli mówię nieprawdę, do należy mi się sąd – łamie Owsiak prawo powszechnie obowiązujące w Polsce, robiąc swój wielo-biznes TAK A NIE INACZEJ. Krytycy mojej notki „salonowej” szydzą, że stać mnie jedynie na ogólniki. Że kłamię jak „pisior”, itd., itp. Zapraszają do prokuratury w dwóch sprawach: by mnie ona oskarżyła o pomówienie, albo bym dostarczył dowody na przestępstwo.

Odpowiadam krytykom: kryminały owsiakowe są ścigane – wedle kodeksu – z urzędu, a obowiązek reagowania mają funkcjonariusze i urzędnicy, ja zaś mogę tylko TYLKO NAKRYWSZY IN FLAGRANTI (w bezpośrednim obywatelskim „pościgu”), co nie jest możliwe wobec niejawności – jakby to tu rzec – rachunków. To nie jest tak, że przypuszczam, imaginuję. Wiem. Ale wiedza „operacyjna” nie jest do udowodnienia moimi siłami.

Wykop Skomentuj335
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo