84 obserwujących
2366 notek
1250k odsłon
347 odsłon

Jeszcze nowsza Rzeczpospolita

Wykop Skomentuj4

Jak dotąd za najnowszą uchodziła ta IV RP, koncept sanacji Polski Transformowanej, uzdrowienia niezbędnego wobec niszczącej, rujnującej patologii zżerającej Państwo i Społeczeństwo. W moich oczach „Polska w ruinie” – to były coraz liczniejsze i coraz bardziej znaczące, dolegliwe wykluczenia całych środowisk, coraz silniejszy biurokratyzm (pęczniejące organy, urzędy i służby nabierające pogardy wobec Ludności), coraz słabsza czujność obywateli wobec przemocy ze strony samego Państwa i ze strony ośrodków łże-ideologii, coraz bardziej chwiejna równowaga budżetowa i polityczna, coraz wyraźniejsze „państwa w państwie” oraz niemal jawny Pentagram (koniunkcja giga-biznesu, giga-służb, giga-polityki, giga-przestępczości i giga-mediów), coraz bardziej sobiepańskie Zatrzaski Lokalne (których „Konstytucją” były kliki, koterie, kamaryle), coraz silniejsze uzależnienie Państwa (w tym Konstytucji) od innych formacji państwowych (głównie UE).   

Projekt IV Rzeczpospolitej – znany nie tylko z Pedii, formułowany przez kilku działających niezależnie publikujących badaczy różnego autoramentu, np. Rafała Matyję, Pawła Śpiewaka oraz grupę różnych polityków związanych z rozmaitymi formacjami – ostatecznie przegrał z patologią, wedle mnie osłabiony najbardziej przez gwałtowny zwrot w 2005 kamaryli Donalda Tuska, nagle, tuż przed wyborami, szydzącego z projektu przyszłego koalicjanta (niedoszły POPiS). Przegrana projektu – oznaczała dwu-czteroletni, spazmatyczny, wybuchowy wzrost tych patologii, przeciw którym projekt był skierowany (rozkwit ten nastąpił przy biernej, nie-obywatelskiej akceptacji Elektoratu, czynnej zaś współpracy-uczestnictwie części aparatu państwowego i części żywiołu obywatelskiego). Polska stała się rajem dla gospodarczych i „pozarządowych” kiści geszefciarskich obsiadających Nomenklaturę gronami przy-przetargowymi i mackami cynicznych wyborów życiowych.

Siła rażenia i właściwie nieuchronność eksplozji III Rzeczpospolitej – kazały premierowi i przywódcy Tuskowi ujść z Polski na saksy brukselskie w sposób „bananowy”, niegodny średniej wielkości kraju unijnego. W drugiej połowie drugiej kadencji, czyli w szczycie „sukcesu” transformacyjnego. Rejterada Tuska zamknęła dwie „odfajkowane” fale Transformacji. Ta pierwsza fala nosiła imię Balcerowicza i zniosła PRL bez oglądania się, czy cokolwiek w tej pokonanej-porzuconej formacji było sensowne i praktyczne, twórcze i społecznie pożyteczne, wprowadziła drakoński komercjalizm nawet tam, gdzie nikomu nie służył poza obwiesiom. Druga fala – to uzależnienie czterech naw budżetowych od globalnej finansjery: nosiła imię Buzka i przenosiła na „zachód” panowanie-kontrolę nad czterema rodzajami budżetów: samorządowe (administracji lokalnej), lecznicze (fundusze zdrowotne), emerytalne (drugi filar, pośrednio ZUS) i oświatowe (pod pozorem reformy szkolnictwa).

Przygotowywano trzecią falę, która – począwszy od drugiego exposé Tuska – nosiła imię Polskie Inwestycje Rozwojowe, no i pod pozorem wyniesienia na piedestał partnerstwa publiczno-prywatnego tworzyła „mieszek regaliów” polskich pozostałych po dwóch pierwszych falach pod kontrolą polskich władz i przenosiła go we władanie „projektów międzynarodowych”. Operacja – jak dwie pierwsze fale plus podstęp z obaleniem konceptu IV RP – nadaje się do rozważań trybunałów powołanych w Polsce i niezbyt zajętych robotą, jak Trybunał Stanu. I to jej niepowodzenie ostatecznie przesądziło o brukselskiej rejteradzie Tuska.

* * *

Niezaprzeczalnym osiągnięciem formacji określanej jako Zjednoczona Prawica – było zahamowanie patologii budżetowych: przeniesienie akcentów na socjal (patrz: „plusy”), odzyskanie przez wykluczanych elementarnej zdolności postępowania zgodnego z własną wolą, zatkanie „planowanych dziur” budżetowych, postawienie tamy potokom pozostałym po „reformach” przypisywanych Balcerowiczowi i Buzkowi. Niestety, przy okazji wdała się w Państwo gangrena terroru „delfinowego”, którego wymiarem podstawowym jest iście polska (awanturnicza, bez opamiętania) kopia inkwizycji-opryczniny-maccartyzmu.

Społeczeństwo polskie (żywioł obywatelski i tzw. Multitude) – a także polskie Państwo (organy, urzędy, służby, legislatura, uzbrojone w regalia-nadania, immunitety i prerogatywy-moce) – dojrzały do czegoś zgoła innego, niż huśtawka, jaką politycy-euro-cynicy nam bezczelnie serwują od dwóch pokoleń.

Na przykład w polskiej tradycji (psycho-mentalu) głęboko tkwi „rzeczpospolita”, którą tłumaczy się bezkrytycznie na „republika”. Tymczasem Republika (rzecz publiczna, jawna) – to zupełnie inny fenomen niż Rzeczpospolita (rzecz wspólna, zwykła, powszechna). To nie jest drobna sofistyka-semantyka. Jawność-publiczność spraw nie jest tożsama z ich powszechnością-zwyczajnością-wspólnością. Elity działające jawnie i publicznie – nie stają się przez to rzecznikami, tym bardziej nosicielami dobra wspólnego, spraw zwykłych i powszechności jakkolwiek rozumianej.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo