Maverick Maverick
51
BLOG

Co tam panie w Afganistanie?

Maverick Maverick Polityka Obserwuj notkę 0
Napisałem o Iraku – teraz może coś o drugim miejscu gdzie toczy się wojna, w której nasi żołnierze też uczestniczą. W mediach słyszymy przede wszystkim o sprawie porwanych Koreańczyków. Z 23 zakładników (w tym 16-18 kobiet) dwóch zostało zabitych. Za wypuszczenie pozostałych Talibowie żądają zwolnienia schwytanych towarzyszy. Można się pokusić o stwierdzenie że to kolejny dowód na to, że podejście – „z terrorystami nie negocjujemy” - jest słuszne. Dlaczego? W marcu porwano Włocha, który został wypuszczony w zamian za uwolnienie więzionych Talibów – po naciskach Rzymu na rząd afgański. Takie postępowanie naraża (a raczej już naraziło) obywateli innych państw którzy prowadzą tam różną działalność (w większości humanitarną) na znacznie większe niebezpieczeństwo. Mniej szkodliwa (ale jednak mimo wszystko też) i znacznie bardziej powszechna jest wymiana zakładników za pieniądze. Możemy być pewni, że w praktycznie wszystkich przypadkach gdy w Iraku czy w Afganistanie zakładników wypuszczono, porywacze zainkasowali ładną, prawdopodobnie siedmiocyfrową sumę $ - nie zapominajmy że dotyczyło to także pewnej Polki. Władze afgańskie informują że teren gdzie są przetrzymywani Koreańczycy jest znany (prawdopodobnie też otoczony), zrzucono tam ulotki dla ludności cywilnej by się trzymała z daleka. Władze USA i Korei Płd. oficjalnie wykluczają wojskowe rozwiązanie kryzysu, ale może to być tylko „zasłona dymna”.

Co po za tym? Zapowiadanej wiosenno-letniej ofensywy Talibów nie ma. Powodów jest kilka.
Pierwszy – agresywne działania wojsk koalicji. Wiele grup Talibów nawet nie ma szans stoczyć walki – giną pod bombami z samolotów, naprowadzonych na cel przez kilkuosobowe grupki sił specjalnych. W ubiegłym roku zginęła w ten sposób ok. połowa z ponad 3 tys. zabitych bojowników. Nawet jak już dojdzie do bezpośredniego starcia to wynik jest z reguły przesądzony (i jednostronny).
Drugi – sytuacja w Pakistanie. Ochotnicy z tego kraju zamiast walczyć gdzieś daleko, wolą toczyć świętą wojnę na swoim podwórku.
Trzeci – spory między bojownikami Al-Kaidy a Talibami. Kilka miesięcy temu doszło nawet do zbrojnego starcia między nimi.

Jednak mimo braku dużej ofensywy walki trwają, przede wszystkim w południowej prowincji Helmand. Nie przypadkiem ogromna większość afgańskiej heroiny (ok. 80% - ale piszę bez sprawdzania źródeł) pochodzi właśnie z niej – lokalni watażkowie (a może już baronowie narkotykowi?) opłacają Talibów by szerzyli chaos, odwracając uwagę od własnego „biznesu”. Sami Talibowie próbują wprowadzić nową taktykę. Po pierwsze kiedy tylko mogą, używają cywili jako „żywe tarcze” – stąd te przypadki gdy od bomb ginęli niewinni ludzie. Po drugie – skupiają się na atakowaniu Kanadyjczyków, chcąc wymusić na Ottawie wycofanie swoich żołnierzy, obserwując w mediach wpływy tamtejszego lobby antywojennego. Po trzecie – od dwóch lat wysyłają zamachowców samobójców. Akurat to rozwiązanie w Afganistanie się nie sprawdza (w ok. 40% przypadków ginie sam zamachowiec) – ale szerzej o tym może innym razem...

Podsumowując – głównym zagrożeniem dla stabilności Afganistanu nie są Talibowie – tą pałeczkę przejęli już kilka lat temu watażkowie produkujący heroinę, i to oni są odpowiedzialni w znacznym stopniu za tzw. „odrodzenie” (resurgence) tych pierwszych. Jak sobie z tym poradzą siły międzynarodowe – zobaczymy.
Maverick
O mnie Maverick

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka