29 sierpnia rano obsługa naziemna w Minot otworzyła jeden z bunkrów kryjących rakiety AGM-129, które stopniowo wycofywane są z arsenału USAF. Właśnie w ramach tego pozbywania się, przewożono je stopniowo z Minot do Barksdale (gdzie jest skład broni), podwieszone pod B-52H. Tyle że przewożone są tylko rakiety z atrapami głowic - od ponad 40 lat (po kilku niebezpiecznych katastrofach) głowice nuklearne tylko w wyjątkowych sytuacjach, po wydaniu zezwolenia na najwyższych szczeblach, mogą być przenoszone drogą powietrzną. W bunkrze znajdowały się rakiety z głowicami i z atrapami głowic. Oficer odpowiedzialny za pobranie rakiet z jakichś powodów nie sprawdził jakie wziął. Następnie podwieszono 12 rakiet na obu skrzydłach - 6 z atrapami i 6 z głowicami. Potem samolot stał przez noc na płycie lotniska. Przed odlotem załoga samolotu powinna sprawdzić co podwieszono - sprawdzono tylko 6 rakiet na jednym skrzydle - akurat te z atrapami. Następnie samolot odleciał do Barksdale, wylądował, a załoga poszła zjeść i odpocząć. 9 godzin później obsługa naziemna zabrała się do zdejmowania rakiet i wtedy jeden z jej członków zobaczył że coś jest nie tak. Natychmiast zawiadomił przełożonych, a sygnał alarmowy z nagłówkiem "Bent Spear" ("pogięta włócznia" - świadczący o poważnym - "significant" - incydencie z bronią nuklearną) trafił na sam szczyt hierarchii sił zbrojnych USA - do sekretarza obrony Gates'a i prezydenta Busha.
Jak do czegoś takiego mogło dojść? Wielu obecnych i emerytowanych członków amerykańskich sił zbrojnych ciągle zadaje sobie to pytanie. Chyba główną przyczyną tej całej serii błędów (od składowania rakiet z głowicami i z atrapami razem, po zwykłe ludzkie niedbalstwo) jest spadek znaczenia broni nuklearnej po zakończeniu zimnej wojny. Niedawno połączono sekcję sztabu USAF zajmującą się bronią nuklearną z sekcją zajmującą się operacjami w kosmosie. Spadek znaczenia doprowadził do spadku dyscypliny i gotowości, jeśli chodzi o operacje z bronią "specjalną", o czym świadczyły inspekcje z kilku ostatnich lat. W tej sytuacji taki incydent musiał mieć wcześniej czy później miejsce. Miejmy tylko nadzieję że odpowiednie osoby wyciągnęły odpowiednie wnioski z tej historii.
[Wpis tak apropos wpisu Bartosza Węglarczyka sprzed kilku dni, gdzie śmieje się z zabezpieczeń cytuje opinię o zabezpieczeniach instalacji nuklearnych w Rosji :)]


Komentarze
Pokaż komentarze