Poczta Polska na sprzedaż? Fatalna atmosfera w spółce, niepokojące doniesienia

Redakcja Redakcja Rząd Obserwuj temat Obserwuj notkę 186
Wkrótce resort finansów przeleje na konto Poczty Polskiej 749 mln złotych na ratunek. Od miesięcy spekuluje się, że polska firma zostanie sprzedana, bo nie radzi sobie rynkowo. Tymczasem konflikt między nowym zarządem a pracownikami Poczty Polskiej, domagającymi się poprawy warunków zatrudnienia, może eskalować.

 "Wbrew pojawiającym się doniesieniom, jakoby miała ważyć się przyszłość Poczty Polskiej (PP), o której wkrótce zdecyduje walne zgromadzenie akcjonariuszy, istnienie państwowej spółki wcale nie jest zagrożone" - donosi "Rzeczpospolita", która od grudnia ub. roku informuje o potężnych długach spółki. Od stycznia eksperci dyskutują, czy i komu należałoby sprzedać Pocztę Polską. Takie plany pojawiały się już w 2014 roku.  


Plotki o redukcji etatów a nawet sprzedaży Poczty

"Jak się dowiedzieliśmy, w przyszłym miesiącu faktycznie zwołane zostanie WZA, ale tylko po to, by przyjąć sprawozdanie operatora za 2023 r." - podał dziennik. Walne Zgromadzenie zostanie zwołane najpewniej do końca czerwca. "W Ministerstwie Aktywów Państwowych (MAP) jest kompletowana dokumentacja, która będzie stanowiła przedmiot obrad. Porządek nie przewiduje podejmowania decyzji dotyczących dalszego funkcjonowania spółki, w tym upadłości" – informują kręgi rządowe "Rzeczpospolitą". 

Mnożą się za to problemy w Poczcie Polskiej. Chodzi o fatalne zarobki pracowników - w tym listonoszy. "Aż 80 proc. z ponad 60 tys. pracowników zarabia na poziomie ustawowej pensji minimalnej. Na podwyżki na razie nie mają co liczyć. Mogą się natomiast obawiać o posadę. Nowy prezes zarządził bowiem redukcję zatrudnienia o co najmniej 5 tys. etatów (faktycznie może ona przekroczyć pułap 10 tys. – szacują związkowcy)" - podaje dziennik. W przyszłym tygodniu resort finansów ma przelać aż 749 mln złotych z tytułu rekompensaty za straty Poczty Polskiej z lat 2021-2022. Ale i to może nie uspokoić nastrojów w instytucji.  


Prezes Poczty jest wściekły

Po przyjściu do spółki nowy prezes, Sebastian Mikosz stwierdził, że zastał w niej nie tylko długi finansowe, ale też "intelektualne". To rozsierdziło wielu pracowników Poczty Polskiej. Mikosz ponadto wysłał do zatrudnionych list, w którym próbował odciąć się od plotek.  "W piśmie, do którego dotarliśmy, ostrzegł, że rozpuszczanie w firmie fałszywych pogłosek "spotka się z konkretnymi krokami prawnymi". Wprost zagroził pracownikom pozwami sądowymi" - twierdzi "Rzeczpospolita". Co miało go aż tak oburzyć? Plotki o rzekomej rezygnacji oraz plany restrukturyzacji spółki, polegające na masowych zwolnieniach w Poczcie Polskiej.  

16 maja część listonoszy protestowała wraz z kurierami poczty, przerywając pracę na 2 godziny. Niewykluczone, że jeśli sytuacja w spółce się nie unormuje, to strajki przybiorą na sile. 


Fot. Poczta Polska

GW 



Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka