5 obserwujących
48 notek
16k odsłon
  473   3

Sztokholm – piękne miasto smutnych ludzi

„Witamy w Sztokholmie – najpiękniejszym mieście świata" – głosi slogan reklamowy, który usłyszałem kiedyś w audycji szwedzkiego radia, przeznaczonej dla turystów. I nie ma w tym nawet wiele przesady

„Witamy w Sztokholmie – najpiękniejszym mieście świata" – głosi slogan reklamowy, który usłyszałem kiedyś w audycji szwedzkiego radia, przeznaczonej dla turystów. I nie ma w tym nawet wiele przesady. Sztokholm jest istotnie jednym z najładniejszych miast, które widziałem, a na pewno jest najładniejszym miastem dla Szwedów, którzy cenią sobie głównie to, co szwedzkie. Zresztą cała Szwecja jest piękna, szczególnie latem. Inne kraje może też są dobre, ale przecież nieco gorsze...

Ten sposób myślenia i widzenia Szwecji nie jest jednak wyłącznie tutejszą specjalnością. Nie wiadomo czy to tylko sprawna szwedzka socjaldemokratyczna propaganda, czy też może tęsknota innych narodów za czymś lepszym, doskonalszym, przyczyniła się do powstania dość wyidealizowanego, lecz sugestywnego obrazu Szwecji, do powstania mitu przypisującego temu krajowi szczególną pozycję wśród państwa świata. Jednym z krajów, w którym mit ten zakorzenił się szczególnie mocno, jest Polska.

W Polsce znane są szeroko dobrodziejstwa szwedzkiego systemu socjalnego. Mówi się o łatwości otrzymywania zasiłków. Było to prawdą jeszcze kilka lat temu. Dziś nie jest wcale łatwo otrzymać zasiłek, bo pieniędzy w kasie państwa coraz mniej. Wielu osobom to się jednak udaje, bo bezrobocie w Szwecji coraz większe, a ludzie muszą z czegoś żyć. Zasiłki dostają przede wszystkim alkoholicy i narkomani, jako zupełnie straceni dla społeczeństwa. Wiadomo przecież, że i tak już nigdy w życiu nie dostaną żadnej pracy, a jak nie będą mieli pieniędzy to to mogą stać się niebezpieczni. Trzeba więc dać im jakieś pieniądze, które zresztą i tak zaraz przepiją, albo wydadzą na narkotyki. Jak przepiją, to pół biedy. Szwedzkie sklepy monopolowe należą do państwa i państwo w ten prosty sposób odzyskuje pieniądze wyłożone na opiekę społeczną. Ot, taki obieg zamknięty. Alkoholik zresztą, czy narkoman, nie pożyje długo więc nie trzeba będzie mu wypłacać pieniędzy przez wiele lat, tak jak czerstwym emerytom.

Społeczeństwo dzieli się z grubsza na trzy podstawowe grupy: pracodawców, pracowników i... ludzi z marginesu, korzystających z zasiłku dla bezrobotnych, z pomocy opieki społecznej, albo nawet nie. Mam na myśli takich, którzy śpią pod mostem albo w toaletach, zbierają puszki po piwie, a „wolny” czas spędzają w pobliżu sklepów monopolowych.

Piątek wieczór w Sztokholmie. Ostatnie chwile przed zamknięciem „Systemu”, czyli szwedzkiego sklepu monopolowego. Kolejka do kasy, długa, niecierpliwa. Przed „Systemem” rząd źle zaparkowanych samochodów, z dużym ryzykiem na wysoli mandat. Ludzie wychodzą z torbami pobrzękując flaszkami. Zatrzaskują drzwi samochodów i odjeżdżają. Inni idą do „tunnelbany”. Pod sklepem stoi obdartus i usiłuje sprzedawać gazetę o sytuacji bezdomnych w mieście „Situation Stockholm”. Część pieniędzy z każdego sprzedanego egzemplarza może zatrzymać dla siebie. Opłaci za to łóżko w noclegowni, lub kupi za to karton taniego wina i pójdzie spać do śmietnika lub ubikacji na dworcu. Jego koledzy siedzą na pobliskiej ławeczce i coś tam popijają, gestykulują, narzekają… Wreszcie podchodzi do nich:

– No i jak – pytają – jak się dziś czujesz?

– Tak samo źle, jak wczoraj i każdego innego dnia.

Siada obok nich, podkładając pod siedzenie plik niesprzedanych gazet. Zimno. Robią mu usłużnie nieco miejsca a jeden z nich podaje mu swoją flaszkę. Pociąga spokojnie łyk bez ocierania szyjki i oddaje flaszkę. Patrzą jak spod „Systemu” odjeżdżają Mercedesy i elektryczne Tesle, ale bez zawiści w spojrzeniu. Ot, każdy przecież ma swoje miejsce. Oni tu, na ławeczce, a później w noclegowni, albo w toalecie, a oni tam, w swoich willach.

Życie codzienne obraca się wokół osi – pensja, rachunki, pożyczki, podatki... i pustka w portfelu. Pensja trafia na konto osobiste do banku. Do banku wysyłasz dyspozycję opłacenia rachunków, spłaty pożyczki, pokrycie debetu na karcie. Po tych wszystkich operacjach z przeciętnej pensji pozostaje niewiele na bieżące wydatki albo wręcz nic. Kolejny minus na koncie usłużnego banku, który oferował ci właśnie złotą Visa z kredytem na 50 tys. koron. No to możesz jeszcze pójść do sklepu i kupić sobie nowe ubranie...

To jednak jak mieszkańcy Sztokholmu ubierają się i jak jedzą, może być zaskoczeniem dla niejednego mieszkańca środkowej Europy. Szwedzi ubierają się o wiele gorzej od Polaków, a to, co jedzą, na pewno też nie zadowoliłoby smaków naszych rodaków. Mają za to więcej gadżetów, które mogą imponować na krótką metę, ale nudzą na długą.

Znaczny procent mieszkańców Szwecji wiąże przysłowiowy koniec z końcem z wielkim trudem, nawet mając pracę. Raz w roku każdy obywatel dostaje „pomarańczową kopertę” zawierającą prognozę przyszłej emerytury i otwiera szeroko oczy... Czy to już czas, aby zacząć zbierać puszki po piwie? Niektórzy emeryci starali się się (do niedawna) przeżyć wydając na artykuły spożywcze około 10-20 koron dziennie. (Teraz inflacja podniosła poprzeczkę.) W ten sposób przeżyją kilkanaście lat, a potem trafią do domu przewlekłej opieki, w którym będą umierali przez kolejne kilka lat w coraz gorszych warunkach. Pacjent, którego leczenie zostało zakończone, ma bowiem najniższy priorytet w szwedzkiej służbie zdrowia. Prasa opisywała bulwersujący wypadek pozostawienia umierającej pacjentki bez jakiejkolwiek opieki medycznej, nawet bez szklanki wody... Opiekunka wyjaśniała zdziwoiona, przecież "hon har fått sitt..." Czyli, tłumacząc to swobodnie - ona dostała już wszystko w swoim życiu, co potrzebowała! I może dlatego tak tu wiele samobójstw. Kto zechce doczekać takiej chwili.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale