Sporo się pisało na salonie o patriotyźmie w związku z artykułem w GW.
Ponieważ artykułu nie czytałem to napiszę po prostu o swoim ostatnim doświadczeniu z własnym patriotyzmem. Czasem po prostu stwierdzam, że ja ten patriotyzm w sobie mam. I tak było i tym razem.
Siedzę sobie w restauracji w Pradze na firmowej kolacji w międzynarodowym towarzystwie, jem i piję. Rozmowa dość żywa po części o sprawach zawodowych, po części ogólnie o świecie. W pewnym momencie jednak mimo że znajdowałem się w nastroju jak najbardziej kosmopolitycznym o co łatwo popijając czeskie piwo doszło do eksplozji moich uczuć patriotycznych.
Zostałem zapytany:
"Jak tam Tinky Winky".
"Słucham?" - nie zrozumiałem na początku.
"Wasz rząd w Polsce podobno stwierdził że Tinky Winky to gej i zakazywał Teletubisi"
" Nie, nie - wszystko pomieszałeś" - zareplikowałem - " nie gej tylko transwestyta i nie rząd tylko posłanka Sobecka."
"Kto to do kija" ("Who the fuck" - w oryginale) "jest Sobecka?" - zdziwił się żartowniś.
"Ach jeżeli nie wiesz kim jest Sobecka to nie masz wystarczającej wiedzy by dyskutować o polskiej polityce" - zakończyłem dość brutalnie wątek
Co to ma wspólnego z patriotyzmem - zapytacie? Ano właśnie w trakcie tego żartu i tej dyskusji czułem się zaatakowany, chciałem ją skończyć jak najprędzej. Czułem się tak jak czuje się człowiek wtedy gdy ktoś robi sobie żarty z jego bliskiej rodziny.
Ciekawe.
Zawsze się zastanawiam w jaki sposób ktoś chce tego typu uczucia " nauczyć" w szkole, lub ośmieszyć je jako nienowoczesne i absurdalne.


Komentarze
Pokaż komentarze (8)