U Arkadiusza
Polityka wewnętrzna i zagraniczna okiem pragmatyka.
8 obserwujących
19 notek
23k odsłony
1503 odsłony

Unia i trzy kryzysy, czyli o tym, jak upadnie europejski projekt ?

Wykop Skomentuj18

Powszechnie się dziś mówi o tym, ze świat po pandemii wirusa z Chin diametralnie się zmieni. Przewartościowane zostaną dotychczasowe wartości świata zachodniego, takie jak demokracja, wolny rynek, czy globalizacja. Powszechnie z racji wygaszenia aktywności gospodarczej całych państw wieszczy się kryzys ekonomiczny, który zmusi elity decyzyjne do zmiany dotychczasowej polityki. Pod znakiem zapytania stoi też los organizacji międzynarodowych, które w dobie obecnego załamania świata, jaki znamy zupełnie się nie sprawdziły. Gdy potraktujemy obecną pandemię jako pewien element składowy do analizy szerszego zjawiska, jakie obserwujemy od kilkunastu lat, czyli osłabienie potęgi Zachodu, a zwłaszcza UE, wobec Azji i ich głównego mocarstwa, jakim są Chiny, to kryzys wywołany rozprzestrzenianiem się SARS-2 będzie ważnym, ale nie decydującym czynnikiem, który przybliża nas do załamania się dotychczasowego porządku społeczno- politycznego.

Historia lubi się powtarzać…..

W historii świata bardzo rzadko jedno wydarzenie determinowało przebieg wydarzeń, które kaskadowo uruchamiały mechanizmy prowadzące np. do wojen, czy rewolucji. Zawsze był to pewien proces, który stopniowo tworzył fundament pod powstanie zupełnie nowej rzeczywistości. Przykładem może być stopniowy upadek cesarstwa rzymskiego, rewolucja francuska, upadek systemu sowieckiego itd. Podobnie być może będzie z Unią Europejską, która przez lata kojarzyła się Polakom z dobrobytem, postępem i nowoczesnością, a obecnie jest jeszcze jedną z wielu organizacji międzynarodowych, których wpływ na świat będzie stopniowo słabł. Możliwe, że finalnie skończy jak Liga Narodów. Organizacja ta działała po wybuchu drugiej wojny światowej, ale jej aktywność miała charakter fasadowy. Istniała głównie na papierze, choć nie funkcjonowała w praktyce. Liga Narodów zwyczajnie się w kryzysowych czasach nie sprawdziła. UE też jest organizacją, która dobrze funkcjonuje, ale tylko w czasach, gdy nie musi zderzać się z trudnościami, które testują jej przydatność.

Kryzys w strefie euro

W ostatnich latach wspólnoty europejskie przeszły przynajmniej trzy takie sprawdziany, które podważyły w znaczącym stopniu kierunek rozwoju Unii jako projektu federalnego. Pierwszy poważny wstrząs pojawił się wraz z kryzysem finansowym w 2007 r. Kiedy w USA okazało się, że wielkie banki na skutek krachu na rynku nieruchomości mogą upaść, rząd federalny zaczął pompować ogromne ilości gotówki w cały system bankowy, by uchronić gospodarkę od krachu porównywalnego z tym z lat 30 XX w. Ponieważ rynki finansowe były ze sobą ściśle powiązane, ekonomiczne problemy Amerykanów szybko dotknęły Unię Europejską, a zwłaszcza strefę euro, która z racji zróżnicowania poziomu rozwoju gospodarczego państw członkowskich, niską konkurencyjnością gospodarek krajów południa np. Grecji, czy Portugalii, a także braku właściwego mechanizmu reagowania kryzysowego na poziomie państw członkowskich i centralnym w Brukseli. Wszystko to spowodowało kryzys nie tylko ekonomiczny, ale i kryzys zaufania do wspólnej waluty, jako wspólnego środka płatniczego dla całej Europy i konkurencję wobec dolara. Raz naruszone zaufanie nigdy tak naprawdę nie zostało odbudowane, czego dowodem jest dystans niektórych państw UE, które, choć zobowiązały się do przyjęcia wspólnej waluty w przyszłości, to odkładają ten moment na bliżej nieokreślony termin w przyszłości. Z pewnością jednak na tym zamieszaniu jedno państwo zyskało, tym krajem okazały się Niemcy, które przez sam fakt, że to od ich dobrej woli, czyli od pożyczek należał dalszy los Grecji, Portugalii, czy też Hiszpanii. Już wtedy właśnie w tam w bliskim nam przecież Berlinie można upatrywać świt nowej epoki, gdzie nie Unia Europejska, stale powiększająca swoje kompetencje, ale właśnie państwa narodowe kosztem wspólnoty europejskiej zaznaczyło swoją rolę i pierwszeństwo w kwestiach fundamentalnych dla funkcjonowania całych społeczeństw. Gdyby jednak na tym się skończyło, pewnie prestiż Brukseli jakoś by się ostał, jednak na kryzys ekonomiczny dość szybko nałożył się kolejny, tyle, że związany z imigracją.

Kryzys migracyjny

Załagodzenie jednego problemu nie oznaczało rozwiązania innych, pojawiających się już na horyzoncie, a ściśle związanych z tzw. „Arabską Wiosną”. Z racji wzrostu niestabilności politycznej w niektórych z tych krajów doszło do przewrotów lub wojny domowej. Jednym z takich krajów była Syria, gdzie wskutek rebelii doszło do znacznego przemieszczenia mas ludzkich, które w istotny sposób naruszyły zaufanie i zasady prawa, jakie miały funkcjonować w Unii Europejskiej. Jedno państwo- Niemcy bez zgody innych krajów członkowskich korzystając ze swojej dominującej roli politycznej po kryzysie w strefie euro, zdecydowało o otworzeniu granic wewnątrz wspólnoty, by przyjąć masę ludzi, którzy przybyli do Europy, choć pierwszym bezpiecznym państwem, na którego terenie powinni pozostać była przecież Turcja. Jednocześnie jednak nie wszystkie państwa wchodzące w skład Unii zgadzały się z taką polityką Niemiec. Nowi członkowie UE, zwłaszcza Węgry postawiły twarde Veto zamykając migrantom z świata arabskiego drzwi do Europy z na wschodzie, nowe państwa zdecydowały się bronić swojej podmiotowości przez stawienie zapór, płotów, czy prowizorycznych murów. Zasieki przypomniały obywatelom Unii, że jednak granice nie znikły, a państwa narodowe mogą realizować swoje interesy w taki sposób, w jaki uznają za słuszny. Na nic przy tym wszystkim nie zdały się naciski Francji, czy Niemiec na biedniejszą Grupę Wyszehradzką, która uchodźców nie chciała, bo uznała, że nie po drodze jej z polityką budowy społeczeństwa wielokulturowego. W ten o to sposób ramy instytucjonalne i mentalne zostały naruszone.

Wykop Skomentuj18
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka