Blog
U Arkadiusza
Arkadiusz Meller
4 obserwujących 9 notek 9824 odsłony
Arkadiusz Meller, 15 kwietnia 2018 r.

Jak Mateusz Morawiecki chce pozyskać sympatię pisowskiego ludu, czyli kilka słów o przemów

889 15 0 A A A
Fot. Kancelaria Premiera - Expose premiera Mateusza Morawieckiego/ Domena publiczna
Fot. Kancelaria Premiera - Expose premiera Mateusza Morawieckiego/ Domena publiczna

Mateusz Morawiecki wygłosił ciekawe i dobre przemówienie podczas konwencji PiS w stolicy, dla premiera , była to szansa na złapanie drugiego oddechu, po tym jak rząd zaplątał się w różnorakie konflikty na arenie międzynarodowej. Konwencja PiS w stolicy miała pokazać, że szef rządu nie jest tylko premierem technicznym , przejściowym, ale wyznawcą ideologii tej partii przede wszystkim w wymiarze gospodarczym. Morawiecki bowiem okazał się tym, który z zjazdowej trybuny wygłaszał, to co rząd zamierza zrobić w najbliżej przyszłości dla obywateli.

Morawiecki wchodzi w pisowski lud z koszykiem pełnym obietnic

Zaczyna się kampania wyborcza, więc trzeba wyjść z sondażowej i dyplomatycznej zadyszki. Konwencja PiS w Warszawie miała być na ten stan rzeczy odpowiedzią i rzeczywiście takową była, przynajmniej w warstwie retorycznej, propagandowej. Mateusz Morawiecki – premier z świata banków, mówił nie jak technokrata , ale jak polityk. Po raz pierwszy dał się więc poznać z zupełnie innej, bardziej ludzkiej strony. Widać pewną pracę nad sobą w tej sferze wykonał i to skutkuje, pewnie z pomocą fachowców. Przemówienie jakie wygłosił ów polityk z trybuny konwencji rządzącej partii , było artykułowane z werwą, pokazało emocje i zaangażowanie szefa rządu w to, co zamierza wprowadzić w życie w najbliższym czasie. Premier już na samym początku przykuł uwagę telewidzów i dziennikarzy, pytaniem do przybyłych na konwencję członków PiS-u, co miało pokazać, że polityk, ten nie tylko potrafi mówić i rozkazywać, ale potrafi też słuchać. Skromność i posłuch wobec tzw. zwykłych ludzi, przebijało się zresztą przez całe przemówienie, bo Morawiecki potrafił w trakcie swojego wywodu przywołać przykłady rozmów z ludźmi wykonującymi proste , ale ważne zawody, takie jak fryzjer, rolnik, drobny przedsiębiorca. Premier- facet z wyżyn pracujący w Komitecie Integracji Europejskiej, prezes zagranicznego banku, doradca ekonomiczny  polityków obecnej opozycji, chciał przez to pokazać, że choć jest częścią śmietanki politycznej i biznesowej Polski, to jednak widzi i dostrzega dolę i przede wszystkim niedolę zwykłych szarych rodaków, którzy każdego dnia muszą walczyć z przeciwnościami losu, jakie stawia przed nimi życie. Władza ma być dla ludu, a nie lud dla władzy, to  też przesłanie wynikające z tego przemówienia, skierowane tak do własnych wyborców, jak i do przeciwników politycznych, którzy inaczej niż PiS , niż Morawiecki jedynie co mieli do zaproponowani, to , tyle, by wziąć kredyt i zmienić pracę. Odwołania do Platformy Obywatelskiej, pojawiały się zresztą w czasie przemówienia szefa rządu kilka razy i nie miały charakteru , jednie rytualnego, ale było to narzędzie przede wszystkim wykorzystane praktyczne, by wykazać antynomię między ciemnymi czasami PO, której elity radziły , to co były prezydent Bronisław Komorowski młodemu Polakowi w czasie kampanii wyborczej w 2015 roku, gdy akurat wtedy chciał się bratać z ludźmi na ulicach stolicy.

Morawiecki chce pokazać, że w przeciwieństwie do poprzedników ma program i wie jak go realizować, że da się coś zrobić dla tych, którzy kredytu wziąć nie mogą i, że jego bratanie się ludem nie jest jedynie zagrywką , obliczoną na wyborczy sukces w wyborach samorządowych i parlamentarnych. Premier by uwiarygodnić się w oczach wyborców, ale i kolegów partyjnych, odwołał się do spuścizny ideowej po śp. Prezydencie Lechu Kaczyńskim, którego słowa w swoim programowym wystąpieniu zacytował, co miało streścić cały program PiS-u. Tego elementu, zaledwie kilka dni po kolejnej rocznicy katastrofy smoleńskiej nie mogło zabraknąć w wypowiedzi szefa rządu. Końcowe słowa swojego przemówienia premier poświecił na sferę symboliczną , która ma łączyć Polaków w setną rocznicę odzyskania niepodległości, czyli biało- czerwonym barwom. Narodowy sztandar zgodnie z dyspozycją premiera ma teraz ozdabiać wszystkie gmachy zajmowane przez administrację rządową w kraju. Warto też zwrócić na to uwagę, bo do tej pory Morawiecki kojarzony był raczej z środowiskiem międzynarodowej finansjery, niż z wartościami patriotycznymi, które są ważne dla PiS-u . Morawiecki tak dobraną gamą narzędzi wizerunkowych wzmocnił jeszcze przez obietnice wyborcze, które stanowiły centralny punkt jego wystąpienia. W tym celu Morawiecki- księgowy musiał przerodzić się w Morawieckiego – św. Mikołaja. Wprawdzie prezenty normalnie otrzymuje się na gwiazdkę, ale w świecie polityki takim świętym czasem oczekiwania jest okres przedwyborczy. Właśnie startuje kampania wyborcza do samorządów i partia rządząca, a szef rządu w szczególności, nie mógł przepuścić okazji do tego, by ten fakt wykorzystać. Były bankier, by odnieść sukces na rynku politycznym, zrozumiał, że musi dużo obiecać i to najlepiej pieniądze, by w taki sposób dotrzeć do świadomości wyborców, gotowych poprzeć Dobrą Zmianę w nadchodzących wyborach.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @Łukasz Barczyk Niestety PiS skręca w złą stronę, a tak dobrze się Kaczyński zapowiadał,...
  • @wawel Miał być drugi Budapeszt nad Wisłą, a wychodzi drugi Paryż... Nasze drogi z Węgrami...
  • Fajnie, że Robert Winnicki zwraca na ten temat uwagę, bo jest ważny pod względem społecznym,...

Tematy w dziale Polityka