W skrócie sytuacja ma się tak: Ludwik Dorn chce podzielić dziennikarzy w sejmie na tych profesjonalnych bardziej i mniej i w ogóle nieprofesjonalnych i w zależności od przydziału dawać każdej grupie inną akredytację. Wiadomo, co będzie - larum wielkie się podniesie, że Dorn ogranicza prawa dziennikarzy do informacji, segreguje ich i takie tam podobne. Burza będzie jak się patrzy!
Ale ja o czym innym, trochę obok głównego nurtu oburzenia. Otóż Dorn w wywiadzie dla Wprost mówi:
"Jest grupa profesjonalistów, którzy rzeczywiście interesują się pracami Sejmu, i im tę pracę trzeba ułatwić. Ale kiedy po ostatnim posiedzeniu, 3 maja, podchodzi do mnie dziewczątko z jakiegoś radia, podstawia sitko i mówi: "Ja mam pytanie w temacie patriotyzmu", to przecież jest to poniżające i dla dziennikarzy, i dla polityków. Dlatego myślę o wprowadzeniu zróżnicowań akredytacyjnych"
I tak mnie zastanawia, zupełnie pomijając czy Dorn jest z PiSu czy KPEiR, dlaczego pytanie jakieś dziennikarki radiowej w dniu święta Konstytucji 3 Maja o patriotyzm, skierowane do Marszałka Sejmu jest poniżające? Zupełnie apolitycznie nie mam pojęcia czemu?
Jakieś sugestie? :)
PS. Pomyślcie, co to będzie, jak to dziewczątko okaże się reporterką Radia Maryja?



Komentarze
Pokaż komentarze (2)