Melwas Melwas
47
BLOG

Bajkowy świat Jarosława Kaczyńskiego.

Melwas Melwas Polityka Obserwuj notkę 69

Dzisiaj w "Sygnałach Dnia" w radiowej Jedynce, premier Jarosław Kaczyński po raz kolejny pokazał, że żyje w swoim własnym świecie. Tam jest ustawicznie zaszczuwany przez opozycję, tam układ broni się zaciekle i blokuje ważne rządowe cele, tam wreszcie cały świat medialny sprzysiągł się przeciw Kaczyńskim i skutecznie rujnuje ogromne przecież poparcie społeczne dla rządu.

Jarosław Kaczyński mówi:

"I gdyby nie ta niebywała wręcz kampania przeciw nam, prowadzona przez różne ośrodki medialne i polityczne, to sądzę, że byśmy mieli w tej chwili ogromne poparcie społeczne."

Ta niebywała nagonka, to pewnie miażdżące teksty dotyczące rządu w "Rzeczpospolitej", to pewnie te pełne okrucieństwa teksty w "Dzienniku", to pewnie wszystkie kłamliwe i upodlające premiera relacje w mediach publicznych.

To objaw choroby. Choroby, która toczy kręgi PiSu wraz z jego liderem. Choroby, która może już niedługo być nie tylko obiektem żartów, ale poważnym zagrożeniem.

Jarosław Kaczyński tworzy wizję państwa chorego na wskroś, siebie i swoją ekipę umieszczając w roli lekarza, który ma tą chorobę wyleczyć. Stosuję jednak metodę wyjątkowo niebezpieczną, wpuszcza do ciała pacjenta truciznę, która ma wyplenić wirusa. Przy okazji jednak trucizna ta, której na imię IV RP, niszczy cały organizm. Robi to powoli, pod pozorem leczenia, ale bardzo skutecznie. Czy więc nie okaże się wkrótce, że lekarz zatracił poczucie rzeczywistości i zniszczył zdrowy organizm?

"Jacek Karnowski: Ale zarzut zabójstwa postawiony przez ministra Ziobrę na konferencji – tak wynika z pierwszych relacji, choćby z decyzji sądu o zwolnieniu za kaucją – się nie potwierdza. Tu była linia obrony sformułowana, nie w sprawie łapówkarskiej, tylko w sprawie zabójstwa.

Jarosław Kaczyński:
No tak, ale w istocie, panie redaktorze, jest to obrona człowieka, który dopuścił się bardzo, bardzo niedobrych rzeczy. "

Premier Kaczyński ma własny świat, w którym nie istnieją pytania i odpowiedzi. Jego polityczny byt, to tak naprawdę nieustanny monolog, wygłaszany w oderwaniu od realnego świata i realnych problemów. Pytany o rząd, premier opowiada o niewyobrażalnych sukcesach gospodarczych, w których jego ekipa nie ma żadnego udziału. Pytany o casus zarzutu zabójstwa w sprawie doktora G., opowiada o tym, jaki to był zły człowiek.

Okazuje się więc, że wina czy brak winy - dowód czy brak dowodu - nie jest czynnikiem decydującym. W państwie rządzonym przez Prawo i Sprawiedliwość decydującym czynnikiem jest sprawiedliwość społeczna. Jest to język rewolucji. Nie jest ważne, czy komuś winę da się udowodnić czy nie, ważne jest to, czy kara jest pożądana społecznie czy też nie. PiS tym samym polaryzuje debatę społeczną. Nie ma miejsca na postawy pośrednie, czy też zdania zdroworozsądkowe. Są rewolucjoniści, którzy niosą nowy ład i wrogowie rewolucji, którzy bronią przegniłych struktur dawnego systemu.

Mamy więc kastę lekarzy-łapowników i prokuratorów, którzy ich ścigają. Tworzy się więc pożądany społecznie i popierany konflikt. Nie ma tutaj miejsca na głosy odrębne, nie ma miejsca na rozsądek. Są tylko dwa bieguny sporu i każdy głos, musi być przez któryś biegun przyciągnięty. Dodatkowo Jarosław Kaczyński sprytnie zawęża jeden z biegunów sporu. Kończy się to tym, iż krytycy prokuratury natychmiast stają się obrońcami kasty łapowników, a po społecznie słusznej stronie pozostaje tylko i wyłącznie obóz PiS.

Ciekawe, że tak naprawdę wielu ludzi poddaje się sposobowi myślenia premiera. Jacek Karnowski pyta premiera o kompromitacje min. Ziobro, a kiedy premier nie odpowiada, tylko głosi swój manifest dziennikarz nie przerywa mu i spokojnie przechodzi do kolejnego aspektu, tak jakby sprawa została załatwiona. Nie wiem czy wynika to z sympatii do premiera i ślepego wpatrywania się w jego poglądy czy też może jest zwykłym pobłażaniem dla zabawnej retoryki. W obu przypadkach jednak jest to niebezpieczne.

Jarosław Kaczyński swoją wizją świata zaraża więc coraz szerszą część społeczeństwa. Mijają miesiące, a poparcie dla PiSu nie spada, mimo iż jego wkład w rozwój kraju jest zerowy. Część społeczeństwa pozwoliła wciągnąć się w bardzo niebezpieczną karuzelę ciągłej walki. Rząd zapowiadał walkę z Układem i naprawę państwa, tymczasem okazuje się, że z tym zadaniem nie potrafi sobie poradzić. Mityczny koniec układ jest więc horyzontem, do którego wielu ludzi, idąc za premierem dąży, lecz nie może wciąż osiągnąć tego punktu.

Kreuje się więc przed nami obraz przeciwności, które stają na przeszkodzie tego Wielkiego Marszu. Kolejne przyczółki są stopniowo zdobywane, lecz premier ciągle powtarza, iż są to kroki niewystarczające. Premier stawia kolejne cele, z którymi należy się zmierzyć. Teraz jest to, Trybunał Konstytucyjny, lecz czy za chwilę nie okaże się, że na przeszkodzie walki z układem nie stoją niezawisłe sądy. W międzyczasie przeszkodą staną się intelektualne elity, kolejne grupy społeczne, odsuwane na przeciwny biegun sporu.

Czy grozi nam dyktatura? Bzdura. Grozi nam jednak ideologiczny dyktat jednego człowieka, jednego obozu politycznego, żerującego na trudnym okresie przemian. Kto wie czy nie jest to dalece groźniejsze?

Jak bowiem obronić się przed rewolucją, która pod pozorem zmian zachodzi nas cichym krokiem od tyłu? Przed rewolucją, której wielu dziennikarzy niestety pobłaża, nie usiłując zadawać trudnym pytań premierowi, który "jak co wtorek" głosi swój rujnujący monolog.

 

Melwas
O mnie Melwas

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (69)

Inne tematy w dziale Polityka