Melwas Melwas
44
BLOG

Koniec wojny o lustrację. Początek wojny o IPN.

Melwas Melwas Polityka Obserwuj notkę 7

Wczoraj rozpętała się prawdziwa burza. PiS rzucił najcięższe armaty, w walce z Trybunałem. Wydaje się, że TK obali ustawę lustracyjną, zatem zaczną się prace nad nową ustawą - otwierającą archiwa. Tu rozpocznie się nowa wojna. O IPN.

Najpierw jednak trochę faktów dot. wczorajszych zajść. Okazuje się, że pracujący dotąd spokojnie i powoli IPN w ciągu jednego dnia dostał takiego przyspieszenia, którego nawet niektórzy pracownicy instytutu wydają się nie rozumieć

W Gazecie Wyborczej wywiad z rzecznikiem IPN:

 

Agnieszka Kublik: Kiedy poseł PiS Arkadiusz Mularczyk złożył w IPN wniosek o dostęp do materiałów dotyczących 15 sędziów Trybunału Konstytucyjnego?

Andrzej Arseniuk, rzecznik IPN: - W środę późnym wieczorem złożył dwa wnioski. Pierwszy dotyczył ośmiu sędziów, drugi pozostałych siedmiu. Musiały być dwa wnioski, bo w rubryce nie zmieściło się aż 15 nazwisk.

I późnym wieczorem ktoś jeszcze był w IPN?

- Tak, dyrektorzy mają nienormowany czas pracy i mogli czekać.

Wiedzieli, że poseł Mularczyk przybędzie?

- Tak, bo w środę rano dostaliśmy pismo od marszałka Sejmu Ludwika Dorna z prośbą o udostępnienie materiałów dotyczących sędziów TK. Ale to było tylko zwykłe pismo, niespełniające wymogów.


-Nie mogliście na tej podstawie udostępnić materiałów?

- Nie. Wtedy dostaliśmy informację, że wieczorem pojawi się osobiście wysłannik marszałka, czyli poseł Mularczyk.

Jak dostaliście tę informację?

- Były kontakty telefoniczne między marszałkiem Dornem a prezesem IPN Januszem Kurtyką.

I to prezes Kurtyka na prośbę marszałka kazał do późnego wieczora dyrektorowi archiwum czekać na Mularczyka?

- Tak, dyrektor archiwum jest urzędnikiem państwowym i wypełniał ustalenia szefa.

Dlaczego musiał czekać? Przecież Mularczyk mógł ten wniosek złożyć w czwartek rano.

- Ale były ustalenia, że ma złożyć w środę wieczorem.

Żeby zdążyć znaleźć teczki 15 sędziów na czwartek rano?

- Nie, nie trzeba było szukać, bo są już przygotowywane katalogi osób pełniących ważne funkcje w państwie.

- I tak się złożyło, że są wśród nich sędziowie TK? Jakie jeszcze osoby pełniące ważne funkcje w państwie są już skatalogowane?

- Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. W pierwszej kolejności umieszczamy w katalogach osoby pełniące istotną rolę w życiu publicznym.

Kiedy poseł Mularczyk otrzymał materiały?

- Były gotowe już w środę wieczorem, ale poseł zaczął je przeglądać w czwartek o 8 rano. Wyszedł od nas przed 11 rano, tak by zdążyć do Trybunału na rozprawę.

Czy w archiwum IPN są materiały świadczące o ewentualnej współpracy z SB tylko tych dwóch sędziów Trybunału czy jeszcze innych?

- Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Proszę zapytać posła Mularczyka.

 

Wczoraj natomiast mogliśmy się dowiedzieć, iż

 

IPN udostępnił Arkadiuszowi Mularczykowi (PiS) informację co do sędziów Trybunału Konstytucyjnego na podstawie nowej ustawy, która stanowi, że każdy ma dostęp do dokumentów tajnych służb PRL z IPN na temat najważniejszych osób w państwie - poinformował rzecznik Instytutu Andrzej Arseniuk.”

 

Dzisiaj natomiast „Życie Warszawy” pisze o pewnym bardzo ciekawym eksperymencie:

 

„Poseł PiS Arkadiusz Mularczyk, występując z upoważnienia marszałka Sejmu, dostał z IPN oświadczenia lustracyjne sędziów Trybunału Konstytucyjnego w ciągu niecałej doby. ŻW na takie materiały musi poczekać co najmniej miesiąc.

 

[…]

 

Natychmiast pojawiły się oskarżenia o „szukanie haków” i służalczą rolę IPN względem PiS. Bo jak to jest możliwe, że dokumenty znalazły się w ciągu kilku godzin?

– Nie dziwi mnie, że teczki sędziów tak szybko się znalazły, bo toczy się proces, który ma zasadnicze znaczenie dla czystości życia politycznego w Polsce – oświadczył w Sejmie marszałek Ludwik Dorn.

 

Postanowiliśmy więc sprawdzić, czy zgodnie z jego słowami każdy może liczyć w IPN na takie względy. Złożyliśmy wnioski o dostęp do akt czterech osób: szefa Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka oraz trzech posłów PiS – Henryka Kowalczyka, Tomasza Latosa i Andrzeja Walkowiaka.

List z informacją o kwerendzie? Myślę, że jak najszybciej. Sądzę, że taka informacja może napłynąć po miesiącu – usłyszeliśmy w okienku.

Informacja o poszukiwaniach dopiero po miesiącu?! To ile czasu będziemy czekać na akta? Kilka miesięcy? – dopytywaliśmy.
Nie wiem, nie mam pojęcia. (...) Zasoby IPN znajdują się w całej Polsce...
Ale przecież sędzia Jamróz pracował w Białymstoku, a poseł Mularczyk uzyskał materiały o nim błyskawicznie, w ciągu doby! – postanowiliśmy nie odpuszczać.
– Mmmm... Nie będę tego komentować – odpowiedziała nam pracownica IPN"

 

Czegoś tu nie rozumiem. Rzecznik IPN pisze, że na początku katalogowane są najważniejsze osoby w państwie. Czyżby posłowie na Sejm nie zaliczali się do tej grupy? Jak to jest, że Marszałek Sejmu w ciągu kilkunastu godzin otrzymuje dziwnym trafem informacje z IPN, a redakcja „Życia Warszawy” na informację o parlamentarzystach musi czekać kilka miesięcy?

Rozumiem, iż Trybunał to bardzo ważna instytucja w Państwie, ale czy kilkaset razy dłuższy czas oczekiwania na teczki posłów, gdy ubiega się o to gazeta, niż czas oczekiwania na teczki sędziów, gdy jest to na rękę Marszałkowi nie jest podejrzany?

A teraz o tym, co w tytule.

Myślę, że Trybunał orzeknie o niezgodności ustawy z Konstytucją, szczególnie po tym, co wydarzyło się wczoraj. Lecz co wtedy? Oczywiście słychać już, iż wszystkie kluby parlamentarne i większość środowisk w Polsce opowiada się za całkowitym otwarciem archiwów.

Teraz, gdy sytuacja nabrzmiała w sposób tak ogromny, wydaje się, że obok całkowitego zamknięcia archiwów, na które nikt w tej przystać nie może, jedyną możliwością jest otwarcie archiwów dla ludzi. Czy jednak oznacza to, że teraz w sprawie lustracji zapanuje powszechna sejmowa zgoda? Możliwe, że co do samej lustracji tak, lecz podejrzewam, że jeśli będzie chodzić już o samą ustawę, nie będzie to takie proste. Gra będzie toczyć się o IPN.

Słyszymy już, że SLD planuje przy okazji nowej ustawy mocno ograniczyć rolę IPN w rozliczaniu z historią. Wiadomo, że PiS na takie rozwiązania nie będzie chciał się zgodzić, gdyż IPN jako instytucja jest mu wyjątkowo na rękę. Gdyby bowiem IPN potraktować tylko i wyłącznie jako archiwum, wtedy rola historyków z Instytutu maleje do zera. Tym samym, każdy kto będzie chciał przedstawić informację zawarte w teczkach, jako część większego opracowania będzie musiał liczyć się z tym, iż bierze całą odpowiedzialność na własne barki. Dotąd to IPN praktycznie legitymizował wszystkie teczki, które wyciekały na światło dzienne w pewnych opracowaniach, toteż wielu ludzi publicznie mogło się powoływać na autorytet tej instytucji. Dotąd to na IPN-ie ciążyło największe ryzyko związane z możliwą niewiarygodnością teczek. Dotąd PiS mógł praktycznie, w walce politycznej, wyręczać się Instytutem, samemu działając w białych rękawiczkach.

Gdy archiwa będą jawne, a Instytut będzie jedynie archiwum świadczyć będą gołe fakty. Wówczas też na dziennikarzach będzie ciążyła dużo większa odpowiedzialność za słowa (myślę, że czeka nas ogromna fala internetowej lustracji), a politycy dużo ostrożniej będą musieli odnosić się do samych archiwów. To dla Prawa i Sprawiedliwości, które w grze teczkami zyskuje bardzo wiele, będzie musiało być trudne a może lub nawet niemożliwe do przełknięcia.

A jak będzie tak naprawdę, to się okaże. Na razie trudno wyrokować o czymkolwiek.

Melwas
O mnie Melwas

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka