Poseł Rokita, tak zagorzały krytyk przyjaciół z Prawa i Sprawiedliwości dziś pokazał, że tak naprawdę dzieli go od rządzącej partii niewiele. Ta sama retoryka, ten sam ton wypowiedzi - w wielu kwestiach nawet te same, jeśli nie bardziej radykalne poglądy.
Jan Maria Rokita to nieustający i pewnie jeden z najbardziej bolących problem ów Donalda Tuska. Jest ostry jak brzytwa, inteligentny i elokwenty. Możliwe, że to tak naprawdę najważniejszy i najbardziej skuteczny żołnierz PO w wojnach z przeciwnikami politycznymi. Polityk jednak tyleż utalentowany, co niebezpieczny. Jan Rokita bowiem, czego przykładem była dzisiejsza rozmowa z Igorem Janke to tak naprawdę wierna kopia Jarosława Kaczyńskiego. A co może być gorsze dla Donalda Tuska, jak nie klon jego największego przeciwnika politycznego we własnej partii.
Jan Rokita jest politykiem bardzo specyficznym. Jego retoryka i rozumowanie przysparza mu ogromnej popularności w mediach a także zapewnia duży poklask wśród szerokiej gamy wyborców. Wydaje się jednak, że jeśli chodzi o Platformę, to obecność w niej Jana Rokity przysparza partii Tuska tyle samo przeciwników co zwolenników. Istnieje nawet ogromne prawdopodobieństwo, że kłopotów Jan Rokita rodzi więcej.
Bo znów główny problem to tożsamość Platformy. Z założenia PO miała być partią centrowo-prawicową, jednak czym jest teraz, to tak naprawdę nie wiadomo. Partia Donalda Tuska to jakaś wielka hybryda, której możliwe, że jedynym spoiwem jest tak naprawdę niechęć do Braci Kaczyńskich. Jan Rokita bowiem ciągnie PO z wielką siłą w kierunku PiSu, Andrzej Olechowski robi to samo tyle, że w drugim kierunku. Platforma jest rozrywana w obie strony, a że spoiwo jakie ją trzyma to tylko i wyłącznie krytyka władzy, musi być skazana na rychłe wstrząsy. Jeśli już teraz spory w PO są aż tak widoczne, to wyobraźmy sobie, co się stanie, gdy Tusk dojdzie do władzy?
Gdzie w tej całej układance stoi szef partii Donald Tusk? Wszystko wskazuje na to, że szef Platformy stoi dokładnie na środku i tak naprawdę nie wie, co ma robić. Wygląda, jak młody tata z niepewną miną, którego dzieci permanentni hasają, a tata nie potrafi tej całej sytuacji ogarnąć. Za jedną rączkę Donalda ciągnie Janek a za drugą Andrzejek - a on sam stoi po środku z miną człowieka, który czeka na wybawienie z Nieba.
Wyraźnie widać, że Platforma tak naprawdę jest mocno przeszacowana. Jak to jest bowiem możliwe, że w okresie, w którym gros ludzi narzeka na przemiany, kolejne grupy zawodowe upominają się o swoje interesy, liberalna partia polityczna może liczyć na 30% poparcie? To nie tyle jest mało prawdopodobne - to jest wręcz niemożliwe. Jeszcze w wyborach w 2005 roku wielu ludzi miało nadzieję na ogromną koalicję prawicową, która miała odnowić Polskę - wielu ludzi na taką właśnie koalicję głosowało - pomijając zupełnie fakt, czy głos oddają na PiS czy na PO.
Teraz sytuacja jest inna. Siły są jasno określone. PiS mimo, iż tak naprawdę jest partią typowo populistyczną kreuje się na jedyną prawdziwą prawicę w Polsce - i tak też jest postrzegany. LiD z kolei odbudowuje poparcie dla lewicy na drugim politycznym biegunie. I nawet jeśli LiD dopiero się dociera, to i tak zdaje się, że w ciągu kilku następnych miesięcy stanie się, zwłaszcza po powrocie Kwaśniewskiego, najbardziej wyrazistą opozycją w stosunku do władzy. PO pozostaje natomiast nieokreślona.
Kuriozalne jest, że przy tak dużym poparciu (wynikającym może właśnie z tej nieokreśloności) Platforma może liczyć tak naprawdę jedynie na rolę przybudówek do innych partii. Może być centrową przybudówką PiSu albo też centrową przybudówką LiDu. Żadne z tych rozwiązań nie jest dla PO dobre, jednak każde z nich jest prawdopodobne.
Co bowiem odróżnia PO od PiS? Po dzisiejszym występie Jana Rokity można śmiało powiedzieć, że przynajmniej w warstwie retoryki i poglądów - nic. Widać tą samą butę i pogardę dla ludzi o innych poglądach. Widać nawet te same ciągotki do bezpodstawnych insynuacji. Jak można bowiem inaczej traktować dzisiejszy wywód Jana Rokity, dotyczący fundacji Kwaśniewskiego?
Poseł Rokita zupełnie jak Jarosław Kaczyński tworzy w swojej głowie pewną wizję, traktuje ją jako prawdę objawioną i każdego jej krytyka ustawia nie w opozycji do siebie, a w opozycji do jakiejś wydumanej racji stanu, czego ofiarą padł dzisiaj prawicowy przecież dziennikarz, pan Janke. Poseł Rokita dzisiaj stwierdził przecież, że on wie najlepiej czy Aleksander Kwaśniewski złamał prawo a jeśli prokurator nie potwierdzi jego opinii, to znaczyć to będzie ni mniej, ni więcej, tylko że prokuratura nierówno traktuje obywateli - lepiej traktuje Kwaśniewskiego - w domyśle jest w jakimś Układzie. Czy nie to samo słyszymy z ust Jarosława Kaczyńskiego?
Donald Tusk udaje, że nie widzi tego problemu. Wszelkimi siłami broni się przed zbliżaniem się do LiDu, jednak nie świadczy to wcale o tym, iż stoi w miejscu. Jeśli nie pozwala na zbliżenie do lewicy, to tak naprawdę tym samym daje legitymację Janowi Rokicie, a ten świadomie, bądź nie tworzy z Platformy, przynajmniej w warstwie medialnej swoisty PiS-bis. Pokazuje to, jak bardzo Donald Tusk nie panuje na swoją partią. Wygląda to tak, jakby lider PO nie uczył się na błędach, a jedynym jego pomysłem było teraz dotrwanie do wyborów i liczenie na agonię Prawa i Sprawiedliwości. Sondaże pokazują jednak, że Tusk może się przeliczyć i przegrać kolejne wybory.
A nawet jeśli wygra. To co z tego? Tak naprawdę PO stanie się partią osamotnioną. Bez możliwości koalicji z PiSem, w obawie przed koalicją z LiDem stanie się partią skazaną na porażkę. Otoczone przez socjalistów nie zrealizuje żadnego pomysłu gospodarczego, a stanie się wdzięcznym obiektem do ataków dla populistycznych polityków takich jak Kaczyński czy Olejniczak. Wyobraźmy sobie, jak Platforma - już teraz podzielona - będzie sobie radzić w ogniu rządzenia. Targana konfliktami ambicjonalnymi, programowymi i światopoglądowymi będzie miotać się na wszystkie strony, aż wreszcie zostanie rozerwana na strzępy a jej rola ograniczona do małej liberalnej partii w rodzaju Unii Wolności.
Wielka szkoda, bo wygląda na to, iż przez indolencję Donalda Tuska Polska znów skazana będzie na lata przestoju, na które coraz mniej możemy sobie pozwalać.



Komentarze
Pokaż komentarze (16)