Melwas Melwas
44
BLOG

Fiki-miki posła Zawiszy

Melwas Melwas Polityka Obserwuj notkę 3

W Komisji Bankowej wieje nudą. Jak można było się spodziewać Oleksy nie rozgadał się tak jak na taśmach, więc trzeba nowego impulsu. Więc rzucono wniosek - wzywamy Prezydenta.

Co ciekawe autorem wniosku jest Artur Zawisza, do niedawna poseł o ograniczonym zapale krytyki. Teraz jednak ex-przewodniczący ubrał się w szaty bezkompromisowego dociekacza prawdy i hula aż miło. Najpierw z charakterystycznym błyskiem i przepiękną dykcją ogłosił, że PiS odzyskał Komisję, a teraz narusza kolejną świętość, czyli chce niepotrzebnie wzywać Prezydenta przed Komisję.

Chodzi o pewien raport NIK-u dotyczący prywatyzacji Banku Śląskiego. Poseł Zawisza delikatnie nalegał przed kolegami, aby o raporcie tym członkowie komisji porozmawiali z samym Lechem Kaczyńskim, ówczesnym Najwyższym Kontrolerem kraju. Czy wniosek jest celowy, to nie powiem, bo zrobię coś, co wielu komentatorom z trudem przechodzi przez gardło, a mianowicie przyznam się, że nie znam się na wszystkim, a o bankach wiem tyle, ile mi potrzebne do operacji na koncie.

Ważniejsze jest jednak, skąd taki wniosek i co taki wniosek oznacza.

Co do intencji, to przyjąć można oczywiście, że jest to tak ważny świadek, że przesłuchać go trzeba, ale kto by szedł na łatwiznę! W końcu, kogo jak kogo, ale polityków trudno podejrzewać o proste rozwiązania. 

Znacznie ciekawszym wyjaśnieniem jest teza, iż poseł Zawisza po prostu się lansuje. I nie piszę o tym, bo jest to jakieś ważne wydarzenie. Wręcz przeciwnie - lans posła Zawiszy jest równie ważny jak orientacja Tinky Winky, ale trudno z sympatii dla posła nie zauważyć tej pięknej przemiany, jaka dokonała się w jego duszy. Wygląda na to, iż jeden z największych do tej pory harcowników Prawa i Sprawiedliwości przepoczwarza się z wolna w pierwszego opozycjonistę wśród komisyjnych członków.

Warto się zastanowić, czy fakt odejścia z PiSu jest dla każdego z jego członków przeżyciem tak traumatycznym, że pozostawia trwałe ślady w psychice czy być może w partii Braci Kaczyńskich aż tak wielkiej zgody ideowej nie ma i nawet wśród najbardziej zagorzałych posłów PiS kiełkuje ziarno opozycyjności wobec lidera. Teraz takie wolty posła Zawiszy są może mało istotne, ale w perspektywie Jarosław Kaczyński może obudzić się w momencie, kiedy w jego ogródku wyrośnie mu całkiem pokaźna polanka z takimi wyzwolonymi politycznie kwiatkami.

A co do przyszłości, to powiem Państwu, że może być ciekawie. Dzisiaj wniosek na razie padł, bo poseł Samoobrony, jako przedstawiciel najbardziej wyczulonej na punkcie łamania prawa partii, poprosił, żeby eksperci zbadali czy Prezydenta wzywać można.

Za pana Kwaśniewskiego zdania były podzielone, ale wówczas PiS trąbił, iż łamane są standardy i co tam jeszcze może być łamane. Kwaśniewski więc ani nie zaśpiewał, ani nie zatańczył. A szkoda. Dziś trudno się spodziewać jednomyślności wśród ekspertyz, ale zapewne tym razem większość opowie się przeciwko wzywaniu Prezydenta - wszystko w zgodzie z prawem.

I tym razem PiS będzie mówił, że nie ma podstaw do wzywania Prezydenta. I konstytucja zabrania i w ogóle dobry obyczaj i wszystko, co święte. I ciekawym zjawiskiem będzie ta twórcza gimnastyka artystyczna, jaką uskuteczniać będzie partia rządząca, żeby tylko nie wlec Prezydenta przed Komisję.

Będzie nam się tłumaczyć, że to niepotrzebne i że świadek jest nieistotny. Fajne sprawia to wrażenie, że Komisja Bankowa weryfikować będzie istotność przesłuchiwanych osób dopiero przy własnej głowie państwa, kiedy wcześniej taką istotność czy nieistotność zupełnie ignorowała.

I Prezydent się wypowie i powie, że on by chętnie stanął, mimo że nie wie po co. Wówczas jednak zaprotestuje z werwą poseł Hoffman, który uchroni Prezydenta przed tym niepotrzebnym obowiązkiem.

I trwać będą harce niezmiernie ciekawe, bo nie tyle istotne, co śmieszne. Prezydent będzie chciał, a Komisja a nie, a jedna z twarzy PiSu do niedawna będzie warczeć i furczeć, jak to PiS dławi prace Komisji, a PiS, co tak ochoczo wzywać chciał onegdaj kogo popadnie z lewicy, teraz wygłaszał peany na temat filtrowania informacji, które mogą podać świadkowie. A opozycja, która wcześniej z Komisji wyparowała teraz będzie zaświadczać o tym, jakie to przesłuchanie Prezydenta jest konieczne, mimo że wcześniej opowiadała, że sama Komisja jest niekonieczna.

Aż miło będzie popatrzeć na te semantyczne wygibasy. Smutne jest tylko, że politycy z dziką lubością trudnią się w tych kłamstwach i kłamstewkach, a mało kto uwagę na to zwraca.

No i szkoda, że nie będzie ani śpiewu, ani tańców. 

Melwas
O mnie Melwas

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka