Melwas Melwas
55
BLOG

CBA na głodzie

Melwas Melwas Polityka Obserwuj notkę 17

Kilka dni temu media obiegła informacja o zatrzymaniu kolejnego lekarza - doktora O. Tyle wiadomo. Bo jeśli chodzi o intencje czy okoliczności zatrzymania wersje są różne.

31.05 po godzinie 10, Wprost.pl podało, iż lekarz został zatrzymany ze względu na zarzuty korupcyjne. Ledwie godzinę później własną wersję przedstawił Dziennik.pl, który pisał, iż doktora Orlicza zatrzymano na gorącym uczynku, podczas usuwania ciąży u młodej Irlandki. Później informacja mówiła o podaniu leków wczesnoporonnych. 

Minęły dwa dni i "Gazeta Wyborcza" a szerzej Gazeta.pl podaje inną wersję wydarzeń. Otóż podobno aborcja została dokonana, ale przez Ryszarda G., a sam doktor O. pacjentki nie widział nawet na oczy. 

W jego wersji otrzymał telefon od G., a gdy przyjechał do niego do domu, podczas rozmowy do przedpokoju wpadli funkcjonariusze CBA i zakuli go w kajdanki. Według lekarza zapytano go tylko o imię i nazwisko, nie przedstawiając powodów zatrzymania. W wyniku stresu dostał zawału serca, w szpitalu pilnowało go dwóch funkcjonariuszy CBA, którzy potem ni stąd, ni zowąd ulotnili się.

Która wersja jest bardziej prawdopodobna? Z oczywistego braku informacji trudno osądzić jednoznacznie, a prawda pewnie leży po środku, lecz parę faktów należy zauważyć.

Czy akcja CBA nie powinna nosić kryptonimu "Widmo"? Oficerowie Centralnego Biura Antykorupcyjnego przyszli bowiem po doktora ze szpitala MSWiA, zatrzymali go i jeśli wierzyć wersji doktora nie przedstawili zarzutów, a potem nagle zrezygnowali z zatrzymania i oddalili się w nieznanym kierunku.

Prokuratura tłumaczy, iż doktor Orlicz jest w takim stanie, iż zostały zaniechane względem niego wszelkie czynności. Czemu zatem uzbrojeni ludzie z CBA pilnowali ciężko chorego lekarza przez całą noc - rozumiem, w obawie przed ucieczką doktora?

I kwestia bardzo ważna:

Centralne Biuro Antykorupcyjne będzie zwalczać korupcję poprzez:

  1. ściganie karne przestępstw przeciwko:
    1. działalności instytucji państwowych oraz samorządu terytorialnego,
    2. wymiarowi sprawiedliwości, wyborom i referendum, porządkowi publicznemu, wiarygodności dokumentów, mieniu, obrotowi gospodarczemu, obrotowi pieniędzmi i papierami wartościowymi, jeżeli pozostają w związku z korupcją lub działalnością godzącą w interesy ekonomiczne państwa,
    3. finansowaniu partii politycznych, jeżeli pozostają w związku z korupcją,
    4. obowiązkom podatkowym i rozliczeniom z tytułu dotacji i subwencji jeżeli pozostają w związku z korupcją lub działalnością godzącą w interesy ekonomiczne państwa,
  2. kontrolę, mającą na celu:
    1. ujawnianie i przeciwdziałanie przypadkom nieprzestrzegania przepisów ustawy o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne;
    2. ujawnianie przypadków nieprzestrzegania określonych przepisami prawa procedur podejmowania i realizacji decyzji w przedmiocie: prywatyzacji i komercjalizacji, wsparcia finansowego, udzielania zamówień publicznych, rozporządzania mieniem jednostek lub przedsiębiorców oraz przyznawania koncesji, zezwoleń, zwolnień podmiotowych i przedmiotowych, ulg, preferencji, kontyngentów, plafonów, poręczeń i gwarancji kredytowych;
    3. kontrolę prawidłowości i prawdziwości oświadczeń majątkowych lub oświadczeń o prowadzeniu działalności gospodarczej osób pełniących funkcje publiczne,
  3. działalność analityczną: zjawisk występujących w obszarze właściwości CBA oraz informowanie w tym zakresie Prezesa Rady Ministrów, Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej oraz Sejm i Senat.

Takie wytyczne można odnaleźć na stronie CBA, w zakładce zadania ustawowe. 

Prokurator Engelking powiedział, iż potencjalny zarzut, jaki może być postawiony doktorowi Orliczowi to nielegalne dokonanie aborcji. Nijak nie mogę więc powiązań zadań statutowych organizacji do walki z korupcją, z walką z podziemiem aborcyjnym. Jeśli wersja "Dziennika" się potwierdzi, warto więc się zapytać, dlaczego CBA nie przekazało sprawy policji?

Wydarzenia związane z doktorem Orliczem rzucają cień na działalność CBA. Nie można przesądzać tutaj o winie lub o braku winy lekarza, bo o tym zadecyduje sąd. Nie mniej jednak sam fakt zatrzymania, który jest bezsporny wskazuje na dość niebezpieczną tendencję, występującą w Biurze Mariusza Kamińskiego.

Otóż wygląda na to, iż CBA nieco na siłę szuka sukcesów. Tym samym odbiera pracę chociażby policji. Biuro prezentuje się trochę jak wygłodniały pies, który nie zważając na okoliczności rzuca się na pierwszy lepszy ochłap mięsa, który im się podrzuci.

Nie można rozpatrywać tej sytuacji tylko w odniesieniu do zatrzymań w szpitalu MSWiA, ale trzeba spojrzeć na tą instytucję globalnie. Organ państwowy, który jak wody potrzebuje sukcesów jest to sytuacja, która stwarza poważne zagrożenie.  I nie myślę tutaj tylko i wyłącznie o pewnej medialności działań CBA.

Zagrożeniem może być pewna pochopność w działaniach i naiwność, która może mieć zły wpływ na działanie tej instytucji. CBA, będąc głodna sukcesów sama się osłabia. Staje się bowiem organem podatnym na wszelakie insynuacje i niepotwierdzone informacje.

CBA może więc w wielu przypadkach stać się ofiarą modelu działań, który można określić krótko: najpierw łapiemy, potem myślimy. Tragiczną sytuacją byłoby, gdyby Biuro dało się wpędzić w chory wyścig w ściganiu przestępców. Jeśli mówię chory, to mam na myśli sytuację, w której przedkładana będzie szybkość działania nad udokumentowaniem akcji i planowaniem.

Co ciekawe nie będzie to wyścig między służbami, lecz wyścig CBA z opinią publiczną, oczekującą kolejnych sukcesów. Tym samym mogą ucierpieć inne służby policyjne, gdyż CBA jako rządowy pupilek będzie im odbierać sprawy, które możliwe, że wśród doświadczonej kadry pionów do walki z określonymi przestępcami mogłyby zostać rozwiązane dużo szybciej. Grozi nam więc niebezpieczeństwo obniżenia skuteczności w chwytaniu przestępców, a więc sytuacja zupełnie przeciwna do zamierzonej.

Co ciekawe samo CBA widocznie nie radzi sobie z obecną sytuacją i miast bronić faktami swojego dobrego imienia zamyka się i tym samym prowokuje kolejne zarzuty. Świadczy o tym to, iż działalność CBA nie jest przejrzysta. I nie mówię tutaj o jawności, gdyż CBA powinno pracować w atmosferze tajności, lecz o pewnej transparentności działań.

Przykład doktora Orlicza jest tutaj bardzo reprezentatywny. Informacja przedostaje się do mediów, a CBA nawet nie ma przygotowanego wyjaśnienia. Wszystko opiera się na domysłach, a to jest zła sytuacja. Mamy więc obraz okoliczności, w których Biuro zatrzymuje doktora nie wiadomo czemu i nie wiadomo czemu odstępuje od przedstawienia konkretnych motywów swojego działania.

Zły wizerunek służby buduje również Mariusz Kamiński, który zachowuje się zupełnie niemedialnie, odmawiając przeproszenia za haniebny kryptonim "Mengele". Tym samym tworzy on obraz służby nieporadnej a jednocześnie aroganckiej. A wystarczyłoby jedno słowo "przepraszam" i szef CBA uciąłby sprawę. On jednak broni wyraźnie przegranej sprawy i tym samym napędza na siebie i na całe CBA kolejne zarzuty.

Ostatnie tygodnie to niestety ciężkie tygodnie dla CBA. Pierwsza większa sprawa, którą prowadzi to biuro pokazuje szereg mankamentów, jakie dotyczą jego działalności. Tym samym Biuro daje doskonały oręż do ręki swoim przeciwnikom i samo podważa niezbędność własnej egzystencji.

Jeśli CBA nie wzniesie się szybko na wyżyny profesjonalizmu, to wróże rychły upadek tej instytucji. A upadek ten oznaczałby jedną z najbardziej prestiżowych porażek tej ekipy. 

 

   

Melwas
O mnie Melwas

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka