Roman Giertych wpadł na kolejny genialny pomysł. Tym razem pragnie zmienić program nauczania biologii w szkołach podstawowych tak, by dzieci dowiadywały się więcej o naturze aborcji. Wszystko po to, by już za młodu obywatel wyrabiał sobie pogląd na temat tego zjawiska. Jedynie słuszny pogląd.
- Na biologii wszyscy powinni się uczyć m.in. o ochronie życia człowieka. Uważam, że każde dziecko powinno się dowiedzieć, że aborcja to zabójstwo. Młodzież powinna się szczegółowo dowiedzieć, na czym polega zabijanie dzieci nienarodzonych. Należy to odczytywać w kontekście pozytywnego podejścia do problemu zabijania dzieci nienarodzonych - w tym znaczeniu, że nie jest to wola podejmowania działań ustawodawczych w tym zakresie, co oczywiście popieram, ale przede wszystkim jest to zadanie wychowania pokolenia - tłumaczy w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" minister edukacji Roman Giertych.
Minister tego nie mówi, lecz w domyśle wiadomo, w jakim kierunku idzie ten pomysł. Oczywiście nie grozi nam totalna indoktrynacja dzieci w szkole prowadzona przez środowiska zbliżone do LPR. Przynajmniej na razie. Wyraźnie jednak widać, że tworzona jest furtka dla takich zachowań, które mogą mieć ogromny wpływ na świadomość młodego człowieka. Nietrudno bowiem wyobrazić sobie nauczyciela czy nauczycielkę, która mając mandat ministerstwa będzie indoktrynować dzieci w kierunku radykalnie prawicowych poglądów, a gdzie - jak nie w szkole, takie poglądy kształtować najłatwiej.
Drzwi do szkół, które dotąd dla ideologii były przynajmniej częściowo zamknięte, teraz rękoma Romana Giertycha otwierane są na oścież. Nie może to wróżyć nic dobrego. Dochodzimy bowiem do sytuacji, w której biologia - przedmiot w oczywisty sposób ścisły może zostać zatruty ideologicznymi wstawkami, które będą tam zupełnie niepotrzebne. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację lekcji biologii, na której naucza się czy aborcja jest dobra czy zła. Jeszcze łatwiej wyobrazić sobie sytuację, w której taki moralny wybór jest zdecydowanie sugerowany. Czy nie przekraczamy zatem granicy między nauką a ideologią?
Jaki będzie nowy pomysł Romana Giertycha? Nie pomyliłbym się nadto, gdybym stwierdził, iż idiotyczne pomysły wycofujące Darwina ze szkół, które swego czasu zostały wprowadzone w życie w niektórych amerykańskich szkołach, muszą się ministrowi podobać. Potwierdzają to niektóre wypowiedzi, w których widać tęsknotę części środowisk zbliżonych do Giertycha za kreacjonizmem. Czy więc kolejne miesiące urzędowania ideologa Giertycha nie przyniosą nam tak kuriozalnych rozwiązań?
W szkole, w wielu miejscach granica między poglądami a faktami jest bardzo płynna. Ministerstwo powinno dbać o to, by granicę tą jak najbardziej wyostrzać. Niestety dzisiejszy MEN działa zupełnie inaczej, granicę tą czyniąc jeszcze bardziej nieczytelną.
źródło: Onet.pl



Komentarze
Pokaż komentarze (13)