Melwas Melwas
67
BLOG

Za cierpienie da Bóg zbawienie

Melwas Melwas Polityka Obserwuj notkę 77

Martyrologia części prawicowych publicystów jest wprost zdumiewająca. Przykład takiego typowego narzekania na otaczający świat dał dzisiaj we wpisie "Public Enemy" Free Your Mind. Takie kombatanckie wyznania, to jednak nie tylko pomysł Free Your Mind'a. To wśród polskich prawicowców bardzo popularna metoda.

Free Your Mind, "Salon24":

"Public Enemy"

"Public Enemy - taka powinna być chyba teraz moja ksywa, odkąd rozmaici lewacy przypuścili na mnie frontalny atak w rozmaitych miejscach, używając sobie po esbecku, ile wlezie. Czy to jest jakaś forma awansu w salonie? Może. Może to jakiś "chrzest krwi"? Tak czy tak warto się temu zjawisku przyjrzeć, by inni blogerzy mieli świadomość, co ich czeka, gdy interlokutorom "argumenty się kończą" (o ile w ogóle je mieli), a ujawnia się krystalicznie czysta wściekłość."

Jak widać, Free Your Mind cierpi na Salonie nieustanne katusze, a wiąże to oczywiście z własną rosnącą popularnością (która wynika pewnie z siły argumentacji komentatora). Nie jest jednak sam. Podobnie przedstawia swoją misję naczelny pewnej gazety, której trzeba kupować przynajmniej 2 egzemplarze, bo upadnie.

Tomasz Sakiewicz, "Gazeta Polska" (nomen omen prawie Public Enemy, bo "Wróg Ludu"):

 

"Michnik mnie skaże"

"Dlaczego wolę być w IV RP? W III, tak jak miliony podobnie myślących byłem pariasem. Co spychało mnie na margines wraz ze znaczną częścią moich rodaków? Po pierwsze, Gazeta Wyborcza nie była moja ewangelią. Po drugie, swojej działalności społecznej nie zaczynałem w W ZSP, czy ZSMP, a w jednej z niepodległościowych podziemnych organizacji, a potem w NZS. Moim guru nigdy nie były Trocki, czy Lenin, a Piłsudski, Reagan i JP II. Jako dziennikarz nigdy nie zakładałem, że istnieją tematy tabu, nawet jeżeli trzeba było płacić za to ogromną cenę."

Oczywiście Sakiewicz idealnie opisuje sytuację. Siebie kreuje jako lidera znacznej liczby rodaków , odrzucanej przez jakiś mityczny salon. Redaktor Sakiewicz tłumaczy nam to, czemu jego gazeta ma taką sprzedaż, jaką ma. On po prostu szanował Papieża, a ci, którzy go nie popierają Papieża nie szanują - wolą Lenina.

"Homo Michnikus"

"W omawianym przypadku powody są oczywiste: po pierwsze Sakiewicz jest radykałem walącym po oczach i odizolowanym od zdrowej tkanki społecznej, po drugie jest lizusem chcącym się przypodobać władzy, po trzecie jest za gruby. Skoro Sakiewicz jest zależny i gruby to hm ( homo michnikus - przyp. Melwas ) musi zrobić wszystko by go uciszyć. A hm niezależności będzie bronił do upadłego."

To już dochodzi psychologia. Nie gadam głupot - jestem radykałem. Jestem niezależny - chcą mnie uciszyć. No i jestem gruby - czemu to piszę? Sam nie wiem, może chce żebyście powiedzieli, że nie jestem gruby. Tak podświadomie.

"Tak wybraliśmy"

Bardzo chciałem podziękować wszystkim, którzy w nas wierzyli i wspierali, szczególnie w pierwszych dniach po publikacji tekstu o arcybiskupie Wielgusie. Być z nami wtedy, to był naprawdę akt odwagi. Osobiście nie mam pretensji do tych, którzy nas krytykowali za nasz tekst. W momencie decyzji o publikacji wiedzieliśmy, że idziemy na "śmierć". Opatrzność zrządziła, że przetrwaliśmy to znacznie lepiej niż w scenariuszach, które zakładaliśmy trzy tygodnie temu. To była jedna z moich najtrudniejszych decyzji w życiu.

Sakiewicz szedł na śmierć? A może opublikował po prostu tekst bez dowodów, narażając się na zarzuty niekompetencji? Nie, lepiej iść na śmierć. Zawsze lepiej cierpieć, niż tryumfować - lepiej pięknie umierać.

Jarosław Kaczyński, premier:

w wywiadzie z Jackiem Karnowskim

"I gdyby nie ta niebywała wręcz kampania przeciw nam, prowadzona przez różne ośrodki medialne i polityczne, to sądzę, że byśmy mieli w tej chwili ogromne poparcie społeczne."

Niekompetentni? Niepopularni? Nie - atakowani przez media, cierpiący - czy trzeba coś więcej mówić, by inny prawicowiec nie współczuł premierowi?

w wywiadzie z Anitą Gargas

"Ceny tej koalicji tak naprawdę nie znamy. Określimy ją nie na podstawie przeszłości, tylko tego, co nastąpi w najbliższych latach. Wiemy, że ceną jest atak medialny, ale ten atak trwa na nas nieustannie od początku lat 90. Mój brat, prezydent Polski, jest odsądzany od czci i wiary za nic. A proszę sobie przypomnieć, co się działo w przypadku jego poprzednika.

Na koalicję jest usprawiedliwienie. Jest nim cierpienie. Skoro żeśmy tyle wycierpieli przez lata, czy teraz nie możemy sprawić, by cierpieli inni?

***

Nie ma nic bardziej irytującego niż przesadna martyrologia. Nie wiadomo, czy jest to kompleks wynikający z historii (choć przecież to nie prawica, a wolna opozycja, w której były różne nurty była gnębiona, choć przecież prawica zarówno na początku jak i pod koniec lat 90 rządzona), lecz część polskiej prawicy wciąż zdaje się walczyć. W prawicowej debacie publicznej udaje, iż wciąż jest zakrzykiwana przez mityczne "lewactwo". Najbardziej widać tu chociażby w Salonie, gdzie większość publicystów, szczególnie tych aktywnych jest prawicowa, co potwierdzają wszelakie sondy, komentarze czy ogólny wydźwięk wpisów, a jeden z najbardziej rozpoznawalnych głosów prawicy tutaj wciąż opowiada o otaczającym go lewactwie. Skoro wciąż szerzy się "lewactwo" to skąd Salon24, skąd "Rzepa", "Wprost" czy "TVP" - skąd wreszcie Kaczyńscy u władzy?

Czy może prawica chce więcej? Na to wygląda. To pokazują kolejne wpisy i komentarze, które ludzi o poglądach nieco bardziej centrowych pragną zrównać z błotem i sprowadzić ich do poziom nie-Polaków, zdrajców, aferzystów czy jak mawiał klasyk: członków frontu obrony przestępców. A to wszystko w otoczce przywracania moralności i podnoszenia poziomu dyskusji.

Prawica wyraźnie serwuje nam swoisty monopol ideowy. Pełen przekonania o kryształowej wręcz postaci idei i bezkrytycznym podchodzeniu do choćby najbardziej nieudolnych prób jej realizacji. Prawicowcy usiłują budować wizję wojny, w której otaczają ich wrogowie, a oni bronią się w okopach sprawiedliwości i uczciwości. W takiej retoryce, ktoś kto nie popiera prawicy zaraz jest umiejscawiany co najmniej wśród idiotów, jeśli nie zdrajców. Przyjmuje to dość karykaturalne formy, wtedy gdy ten sam prawicowy publicysta broni innej publicystki obrażającej swoich dyskutantów, apelując o kulturę i wyrażając cierpienie własne i cierpienie swoich światopoglądowych przyjaciół. Tym podobne karykatury przyjmują najbardziej pokraczne formy, po jak inaczej nazwać sytuację, w której prawica endecka mieniąca się patriotami wyzywa przodków Jacka Kuronia, walczących o niepodległość w czasach, gdy działacze ND szukali oparcia w Moskwie.

Od zawsze słyszymy te frazesy, w których frontalne ataki obcych sił (tu lewactwa) determinują coraz większy radykalizm. Część prawicowców znajduję w takim myśleniu idealne usprawiedliwienie dla coraz bardziej chamskich, niemerytorycznych i zwyczajnie podłych zagrywek, których ofiarą padło tutaj wielu sensownie piszących publicystów. Kuriozum tej sytuacji dodaje fakt, iż to właśnie prawicowcy przy aprobacie których wcześniej wylewano tutaj wiadra pomyj na środowisko "Gazety Wyborczej", przy aprobacie których Nicpoń nawoływał do "strzelania do lewaków" teraz narzekają na niski poziom dyskusji.

Kiedyś "Gazeta Wyborcza" lansowała tezę, iż SLD wolno mniej. Części internetowych komentatorów z prawej strony wydaje się, iż wolno im więcej. Trudno zatem wielu przedstawicielom tej społeczności przyjąć, że wolno im tyle samo. Nie jesteśmy w obliczu wojny o wolność Polski, o niepodległy ustrój, co tak chętnie jest lansowane przez obóz IV RP. Rząd nie jest atakowany przez zmasowane siły układu, agentury i postsowieckiej grupy aparatczyków. Jesteśmy w zachodnim kręgu cywilizacyjnym, gdzie istnieją różne poglądy, ścierające się ze sobą.

Istnieje jeszcze jedno wyjaśnienie tego fenomenu prawicy. Może prawicowcy po prostu lubią cierpieć? Kochając ten stan, nawet w obliczu najbardziej sprzyjającej koniunktury nie chcą z niego wyjść. Lubią współczuć sobie wzajemnie we własnym gronie, pocieszać się i wewnętrznie wzmacniać. Kto wie - może gdy serce wędruje na prawą stronę, staje się bardziej wrażliwe i wymaga większej dozy uczuć? Szczególnie widoczne jest to u Tomasza Sakiewicza, który przy każdej możliwej okazji pragnie nam przypomnieć, jak ciężki jest jego los i pewnie z lubością wczytuje się w komentarze pod jego notka, które próbują w walce z układem podtrzymywać go na duchu.

Tak czy siak, w takiej sytuacji polskim prawicowcom można powiedzieć tylko jedno: Free Your Mind, Tomasz Sakiewicz i Jarosław Kaczyński możecie mieć poglądy jakie wam się podobają. Ale ludzie - nie marudźcie już tyle!

 

Melwas
O mnie Melwas

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (77)

Inne tematy w dziale Polityka