Melwas Melwas
40
BLOG

Kto pierwszy zerwie, temu bęc

Melwas Melwas Polityka Obserwuj notkę 62

Trwa zażarta walka o to, kto pierwszy zerwie koalicję. Wiadomo, że kto zrobi to pierwszy może śmiało liczyć na łatkę awanturnika przyklejoną przez oponentów. Toteż żadna ze stron nie chce się tego podjąć. Póki co wszystko leży w rękach PiS.

PiS, póki nie ma żadnych głosowań w sejmie ma pełną dowolność w poczynaniach koalicyjnych. I widać, że nie zasypuje gruszek w popiele, za wszelką cenę chcąc doprowadzić do sytuacji, w której albo Samoobrona albo Liga Polskich Rodzin, bądź też gremialnie cały LiS z obrażoną miną wyjdzie z koalicji.

Podszczypywanie na całego zaczęło się od LPR. Jak wiadomo w koalicji, pisanie listów różnorakich jest dość powszechnym zwyczajem, więc i z tej możliwości skorzystał szerzej nieznany minister z LPR - Daniel Pawłowiec, pisząc do swojej szefowej, tj. minister Anny Fotygi:

„Wzywam więc Panią Minister do publicznego udzielenia informacji w jaki sposób rzekomy polski sukces podczas brukselskiego szczytu zamienił się w klęskę, w jaką stronę zmierza polska dyplomacja jeśli chodzi o integrację w ramach UE"

Sytuacja, w której podwładny minister otwarcie ją krytykuje jest dość ciekawa, ale czego tu się spodziewać po koalicji, w której aneks do umowy koalicyjnej zawiera następujące stwierdzenie:

W sprawie ratyfikacji Traktatu Reformującego strony zastrzegają prawo do prezentowania własnego stanowiska.

Widać więc wyraźnie, że tego krytykującego piwa PiS nawarzyło sobie samo, jednak partia rządząca wyraźnie nie ma ochoty na spijanie tegoż trunku, zatem postąpiło całkiem sprytnie całą zawartość kufla wylewając na podłogę.

Premier Jarosław Kaczyński odwołał wiceszefa UKIE Daniela Pawłowca - poinformował w TVN24 wicepremier Przemysław Gosiewski.

Samo wyrzucanie antyeuropejskich ministrów z ministerstw nie specjalnie mnie martwi, a nawet cieszy. Nie jest także może niczym specjalnie ciekawym. Ciekawa natomiast jest reakcja klubu LPR, ukazująca, jak bardzo partia Giertycha przyspawała się do władzy tak, że nawet flagowe pomysły własnego autorstwa traktuje z przymrużeniem oka.

"Odwołanie Daniela Pawłowca z funkcji sekretarza stanu w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej uważamy za oburzające - powiedział wiceminister edukacji Mirosław Orzechowski na piątkowej konferencji. - Daniel Pawłowiec wielokrotnie zgłaszał zastrzeżenia do polityki zagranicznej, a ten list należy traktować jako głos w sprawie. Na taki list powinna być odpowiedź - dodał Orzechowski.

Na pytanie, co dalej z koalicją, Orzechowski odpowiedział, że koalicja trwa. - I będzie trwała, dopóki to będzie koalicja wartości. Jeśli w sensie programowym nic się nie zmieni, to my zostaniemy w koalicji - dodał. "

LPR pokazuje bardzo wyraźnie. Niech nas wywalą, bo sami nie wyjdziemy! Nieco podobnie, choć z większa dozą dramaturgii ma się sytuacja w Samoobronie. Chwilę temu mogliśmy się dowiedzieć, iż odwołany został prezes ARiMR, który był tam z ramienia Samoobrony. Błyskawicznie zareagował, więc Andrzej Lepper:

- Naszym zdaniem koalicji nie ma, ale nasi ministrowie pozostają w rządzie - powiedział Lepper w TVN24. - Działanie premiera jest bezprawne i niesprawiedliwe. My zaczekamy do końca. Niech premier zwolni kolejnych ministrów i pokaże wszystkim, że to on zrywa koalicję. My koalicji nie zrywamy. Chcemy realizować program "Solidarne państwo'' - mówił Lepper.

Andrzej Lepper za wszelką cenę nie chce zrywać koalicji. Woli, co zrozumiałe, by koalicję zerwało PiS. Wówczas, jak sam napomknął będzie mógł prowadzić całkiem przemyślaną kampanię wyborczą pod hasłem... Solidarnej IV RP.

To co dzieje się teraz, jako żywo przypomina czasy Marka Belki, gdy rządzenie było nieustannym kryzysem. Wówczas rząd nawet nie posiadał poparcia w parlamencie, dziś ponoć takie posiada, ale jest to chyba tylko złudzenie. Koalicja istnieje już tylko w warstwie werbalnej, a w rzeczywistości jest jakimś dziwnym tworem, w którym rządzące partie zawieszone są między koalicyjnością a opozycyjnością, władzą a wyborami.

Jeśli ten cyrk potrwa dłużej to wyborów, mimo iż pozornie przesądzonych może nie być prędko. Chociaż mówienie o wyborach to spekulacje, to z dużą dozą pewności możemy powiedzieć, że do powakacyjnego posiedzenia Sejmu prócz przepychanek nie zdarzy się zupełnie nic. Poseł Gosiewski może opowiadać, iż czas dla koalicjantów mija, lecz to niczego nie zmienia. Nikt już chyba nie wsłuchuje się w słowa polityków, zatem wicepremier Gosiewski może już jutro powiedzieć, że nie to miał na myśli, a mówiąc o tym, że czas się kończy miał na myśli obserwacje bardziej metafizyczne niż polityczne.

Do tego sądnego sierpniowego dnia, gdy zbierze się Parlament będziemy świadkami słownych przepychanek, ale niczego więcej. Żadna ze stron, ani PiS, ani LiS nie będą chciały zerwać koalicji. PiS więc będzie próbował: zarówno werbalnie jak i czynami zmusić koalicjantów do wyjścia z koalicji, ci zaś będą się trzymali rządowych posad, jak rzep psiego ogona.

Mimo pozorów ta koalicja jest bardzo silna, jeśli siłę rozumieć przez zwartość. Ma bowiem fantastyczne spoiwo, którym są doły partyjne. Dziesiątki urzędników, mniejszych i większych stołków, diety i inne cuda idealnie spajają tą koalicję - niemal tak mocno, jak Moc z "Gwiezdnych Wojen" spajała Galaktykę za czasów Republiki. I dotyczy to nie tylko LiSu, ale PiSu - kto wie, czy nawet nie bardziej partii braci Kaczyńskich. Wybory zatem mogą odwlec się w czasie dużo bardziej, niżby to chcieli owi Jurkowi bossowie partyjni.

Jako postscriptum słowa Jana Dziedziczaka, o powodach dymisji szefa ARiMR:

Rzecznik rządu Jan Dziedziczak powiedział natomiast, że odwołanie Janusza Osucha ze stanowiska prezesa ARiMR ma związek z nieprawidłowościami w Agencji. Dziedziczak zapewnił, że nie ma to nic wspólnego z sytuacją w koalicji.

- Odwołanie nastąpiłoby niezależnie od tego, z jakiej partii pochodziłaby osoba dopuszczająca się nieprawidłowości i nepotyzmu - powiedział Dziedziczak. - To było rutynowe odwołanie, naturalne zarządzanie państwem - dodał.

Jeśli wierzyć w słowa rzecznika to widać wyraźnie, że tej koalicji powinno po prostu nie być. A to że jest to wina nie kogo innego, jak premiera Kaczyńskiego, który teraz usiłuje walczyć z kryzysem, który sam rozpętał.

Melwas
O mnie Melwas

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (62)

Inne tematy w dziale Polityka