Melwas Melwas
39
BLOG

Kaczyński, gdzie jest moje 100 tysięcy?

Melwas Melwas Polityka Obserwuj notkę 15

Kolejny wypadek autokaru we Francji. Kolejna tragedia. Ale nie o tragedii będzie tu mowa, a o tym, jak okrutny jest los dla polityka, który sam się zaprowadził w ślepą uliczkę.

Trzy, a nie cztery osoby zginęły w wypadku autokaru wiozącego polskich turystów, do którego doszło koło Dunkierki w środę rano. Wcześniej belgijski dziennik Le soir w swoim internetowym wydaniu napisał o czterech ofiarach wypadku. Polskie władze potwierdziły dotychczas śmierć trzech osób. - Cztery osoby są ciężko ranne, a osiem odniosło lżejsze obrażenia - powiedział rzecznik MSZ Robert Szaniawski. Autobus, który uległ wypadkowi, należał do firmy Polonia Transport z Zamościa. - możemy przeczytać na Gazeta.pl.

Sytuacja zupełnie analogiczna do tej z Grenoble, kiedy zginęli polscy pielgrzymi. Autokar. Wypadek. Ranni. Zabici. Tragedia. Przypomnijmy więc sobie, co wówczas działo się w Kancelariach obu braci Kaczyńskich.

Premier Jarosław Kaczyński zapowiedział, że przeznaczy po 100 tys. zł dla rodzin osób poszkodowanych w wyniku niedzielnego wypadku polskiego autokaru we Francji. [...]Pieniądze na pomoc będą pochodziły z rezerwy premiera. J. Kaczyński zapewnił, że zostaną one przekazane bardzo szybko. Szef rządu zaznaczył, że są to środki niezależne od wypłat odszkodowań z ubezpieczenia.

Pomoc finansową oferuje również Kancelaria Prezydenta. Jak poinformował dziennikarzy p.o. szefa Kancelarii Robert Draba, kancelaria przeznaczy dla rodzin ofiar około kilkunastu tysięcy złotych na jedną osobę. "Pomiędzy 250 a 300 tys. zł zostanie wypłaconych bezpośrednio ofiarom czy ich rodzinom" - powiedział Draba. Również zapewnił, że środki te będą wypłacone bardzo szybko.

Póki co nie ma informacji, żeby zarówno premier jak i prezydent przekazywali jakiekolwiek pieniądze dla ofiar wypadków. Oczywiście jest za wcześnie, aby komentować reakcje czy brak reakcji obu kancelarii, jednak nie można nie zauważyć, iż zarówno premier jak i prezydent znaleźli się w sytuacji cokolwiek nieprzyjemnej. Sytuacji, w którą wpędzili się bez jakiegokolwiek przymusu.

Wizytę Prezydenta na miejscu tragedii pochwalałem, jednak teraz widzę, iż był to błąd. Nieco wymuszony przez zachowanie Sarkozy'ego, lecz błąd. Bo czy można się spodziewać, iż teraz w obliczu tego wypadku Prezydent pojedzie do Francji? Nie. Czy pojedzie premier? Zapewne nie. Tym wyraźniej widać, jak wartościowanie śmierci jest zgubne a w takie rozumowanie zabrnęli niestety, pod wpływem mediów, obaj bracia Kaczyńscy.

Po tragedii w Grenoble Prezydent ogłosił trzy dni żałoby narodowej. Zginęło 26 jest osób. Dziś, z wstępnych danych wiemy, że zginęły w niemal identycznej sytuacji 3 osoby. Czy zatem Prezydent powinien ogłosić 8 godzin żałoby? A może 9? A może pół dnia? Zbyt cienka jest ta granica, by Prezydent próbował ją odnaleźć. On jednak zaczął poszukiwania i wyraźnie się zagubił.

Dla rodzin ofiar tragedii w Grenoble ofiarowano ponad 100 tys. zł. Czy i taka sama suma nie jest należna rodzinom ofiar dzisiejszego wypadku? Jeśli premier stanąłby twarzą w twarz z tymi rodzinami, czy potrafiłby wyjaśnić im, dlaczego tamte ofiary były dla niego cenniejsze, niż te dzisiejsze? Co by odpowiedział, gdyby ktoś zapytał: "Kaczyński, gdzie jest nasze 100 tys.?". Na takie pytanie nawet Jacek Kurski nie zdołałby odpowiedzieć.

Chyba, że Premier nie będzie chciał stawać przed takimi problemami i tym rodzinom także pomoże. Każdej da 100 tys. zł i będzie miał spokój. Ale do jakże kuriozalnej sytuacji dochodzimy. Bo czym się różni ofiara we Francji od ofiary na polskich drogach. Tego samego dnia, w którym miał miejsce wypadek w Grenoble, kilka osób zginęło w wypadku awionetki. Czy im również udzielono takiej pomocy?

Dopiero dzisiaj widać tak wyraźnie, jak wielkim błędem polityków jest poruszanie się w materii ludzkiej tragedii. Racjonalnie byłoby trzymać się politykom z dala od takich sytuacji, lecz życie polityka nie jest tak proste. Bracia Kaczyńscy, mimo iż są politykami sprawnymi z tym problemem nie radzą sobie zupełnie; w duchu solidarności wciąż z dziecięcą łatwością dają się wmanewrowywać w "francuskie" gesty. Ciekawe, że właśnie Oni - z ponoć tak rozwiniętą medialną odpornością dają się tak manipulować. Do tego stopnia, że Prezydent nie wiedząc co ma robić, jak z rękawa wyciąga kolejne żałoby narodowe, które radykalnie umniejszają wartość tej smutnej instytucji.

Widać wyraźnie, że choćby premier, który dumnie obnosi się z łatką wielkiego stratega w sprawach ludzkich gubi się na potęgę. Daje się ponosić emocjom i wpędza się w ślepy zaułek, z którego nie ma wyjścia. Pomoże ofiarom - źle. Nie pomoże - też źle. I nieważne, czy pomoc wynikała z czystego serca, czy z łakomstwa w stosunku do elektoratu - błąd pozostaje błędem.

Naiwny mógłby pomyśleć, że dzisiejszy wypadek może coś zmienić w mentalności klasy politycznej. Może ta tragedia nauczy polityków rządzących (i nie tylko ich), że wartościowanie śmierci to naprawdę cienka lina, z której bardzo łatwo można spaść. Może teraz zrozumieją, jak karkołomne są takie monarsze gesty. Będzie trudno. Wszak gra idzie o procenty, a tych politycy tak łatwo porzucić nie mogą. W końcu jak pokazał przykład Cimoszewicza, przez racjonalność można nawet wybory przegrać.

Melwas
O mnie Melwas

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka