Prezydent spoza politycznego establishmentu byłby mocno kłopotliwy bo mógłby nie przyjąć przewidzianej dla niego roli kukiełki pociąganej za sznurki. Z tego punktu widzenia Obama jest idealnym prezydentem, to stuprocentowa kukiełka. H.Clinton też byłaby całkiem dobra. Ale kto może przewidzieć co zrobi taki Trump ? Może mu np. przyjść do głowy żeby naprawdę rządzić w interesie tych Amerykanów, którzy zbudowali ten kraj ....I co wtedy ?
Trump wiele ryzykuje, bo rozmaite mniejszości przyzwyczajone do pociągania za sznurki mogą nie zdzierżyć, że kukiełka nie chce być kukiełką i zwyczajnie go odstrzelić, np. wkładając karabin do ręki jakiegoś czarnego weterana z Afganistanu, niezadowolonego, że Trump niedostatecznie dowartościowuje "czarną społeczność".



Komentarze
Pokaż komentarze (2)