Mercator Mercator
580
BLOG

Druga fala może zmieść klasę polityczną UE z powierzchni ziemi

Mercator Mercator Polityka Obserwuj notkę 4

Po fali zamachów terrorystycznych w Niemczech  Kanclerz Merkel potwierdziła ostatnio swoją dotychczasową politykę wobec imigrantów z Bliskiego Wschodu szturmujących Europę. Powiedziała tracącym grunt pod nogami Niemcom : musicie wytrzymać, musicie być silni. Jednocześnie zapowiedziała, że ubiegłoroczna fala imigracyjna w tej skali już się nie powtórzy. 

Ciekawe na jakiej podstawie te zapewnienia ? Skąd pewność pani kanclerz, że następnej fali już nie będzie ? Cała konstrukcja zapory chwilowo zagradzającej drogę imigrantom z Bliskiego wschodu do Europy opiera się na układzie z Erdoganem, który obiecał ukrócić falę imigracyjną w zamian za ruch bezwizowy do UE dla Turków oraz wznowienie rokowań akcesyjnych na temat przystąpienia Turcji do UE (sic!). Po ostatnich wydarzeniach w Turcji te obietnice brzmią dzisiaj wprost kuriozalnie. 

Deal mianowicie jest taki, że Erdogan powstrzyma kolejny milion imigrantów z Syrii, Iraku i Afganistanu w zamian za natychmiastowe wpuszczenie bez wiz i innych papierków 80 milionów coraz bardziej zradykalizowanych Turków. Turcja staje się państwem szybko zmierzającym do dyktatury gdzie w kilka dni zamyka się w więzieniach kilkanaście tysięcy przeciwników władzy. Politycy Tureccy mówią o możliwości wystąpienia z NATO i przywrócenia kary śmierci (w domyśle dla przeciwników politycznych). Poza tym Erdogan wspomniał już o możliwości  wydania tureckich paszportów dla kilku milionów Syryjczyków. W tym momencie nie będą  już musieli przepływać przez Morze Egejskie na jakichś dziadowskich pontonach i płacić przemytnikom za podróż  tylko zwyczajnie wsiądą do samolotu  lecącego do Frankfurtu albo Paryża.   Trzeba pamiętać, że w Turcji żyje ok. 20  milionów Kurdów, którzy także byliby zapewne chętni na podróż bez wizy do UE i  zgłoszenie się po azyl. Samą Turcję ogarniętą falą represji wobec opozycji coraz trudniej będzie traktować jako "kraj bezpieczny". Zatem  układ Merkel z Erdoganem to leczenie dżumy za pomocą cholery. 

Tak więc cała pewność kanclerz Merkel, że Niemcy nie powinni się obawiać "drugiej fali" polega na bardzo kruchych przesłankach. Druga fala, nawet większa od poprzedniej  jest bardzo prawdopodobna. Jeśli układ Merkel-Erdogan przetrwa i strony wypełnią swoje zobowiązania to w UE może się pojawić wiele milionów Kurdów, Syryjczyków z Tureckimi paszportami oraz Turków niezadowolonych z rządów Erdogana którzy natychmiast poproszą o azyl w Niemczech. Z Turcją trzeba będzie natomiast kontynuować poważne rozmowy o członkostwie w UE i regularnie płacić grubą kasę obiecaną Erdoganowi (!). Jeśli układ nie przetrwa to Erdogan otworzy wajchę, ograniczy rację żywnościowe w obozach dla uchodźców i rozda ulotki jak dotrzeć do greckiego wybrzeża. 

Co się wtedy stanie ? Europa nie wytrzyma drugiej fali dzikiej imigracji porównywalnej z pierwszą. Obecna klasa polityczna zostanie zmieciona z powierzchni ziemi. Schengen upadnie na skutek nie tylko zamknięcia granic przez poszczególne państwa unijne ale także wysłania na te granice wojska z ostrą amunicją. Gracja zostanie "ugotowana" nową falą imigracyjną której nikt nie będzie chciał przyjąć. W tym kraju wybuchnie rebelia i władzę przejmie Złoty Świt. We Francji wybory prezydenckie wygra Marie LePen. Niemcy będą próbowali wymusić przyjmowanie imigrantów przez wszystkie kraje unijne na podstawie rozdzielnika ale nikt się na to nie zgodzi. W końcu Merkel będzie musiała odejść.  Bruksela jeszcze przez jakiś czas będzie udawała że UE istnieje, urzędnicy KE dalej będą się zbierać i wydawać kolejne dyrektywy  ale już nikt nie będzie ich brał poważnie. To będzie koniec UE.

Chyba, że Erdogan zgodzi się łaskawie przyjmować od UE doroczny "podarek" w wysokości np. 20 mld €...To byłby dla kanclerz Merkel wariant optymistyczny, bardzo optymistyczny. Pieniądze można przecież dodrukować (cóż to jest przy skali dodruku którą prowadzi właśnie EBC). Wystarczy wsadzić mordę w kubeł i regularnie płacić i będzie dobrze. Nadal można będzie udawać że UE jest wielką potęgą, która jest bardzo humanitarna, kontroluje sytuację, potrafi się porozumieć z trudnymi nawet sąsiadami.... 

Można zatem powiedzieć, że Erdogan w pełni kontroluje sytuację i trzyma panią kanclerz Merkel za.....Normalnie powinno być "za jaja".   Od Erdogana w wielkim stopniu zależy czy przetrwa UE a politycy w najważniejszych krajach unijnych zachowają swoje stołki.

Mercator
O mnie Mercator

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka