0 obserwujących
88 notek
101k odsłon
  1588   0

Kim jest Kominek (do Wszołka)

Niestety nie mam możliwości odpowiedzieć na jego blogu, więc ten jeden raz poświęcę mu swoje 5 minut i naładuję mu do jego głowy.  Kominek pisze dla kasy, ale nim bloger zacznie pisać dla kasy, muszą go czytać miliony. Kominek istniał długo przed tym jak zaczął zarabiać. I uważaj! Pisał wybitnie, potrafił poruszyć. Pisał śmiesznie, obrzydliwie, a szerokie tłumy do niego waliły drzwiami i oknami. Życie to tylko w małej części polityka.

Blogosfera to nie tylko śledztwa blogerskie, publicystyka, pisanie o ideach, tak jakbyś chciał. Piszesz na tym grajdołku i myślisz że to wyczerpuje termin "blogosfera". Że nędzne publicystyczne teksty jakie popełniasz to właśnie to co ma  się zwać  blogerowaniem. Dla idei. Albo dla zaczepienia się w niszowym czasopiśmie prawicowym. A potem, kto wie, może gdzieś wyżej, taki Paliwoda to nawet program w TV dostał, trzeba mierzyć wysoko.

Na zakończenie - skoro nie próbowałeś poszukać kto to jest Kominek, wkleję coś dla ciebie. Jest to jeden z najlepszych tekstów jakie czytałem na blogach ever. Jeśli Kominek to Krupa, to GW - ....upa.


Miał może sześć albo siedem lat, gdy umarła jego mama.
Powiedziano mu, że jest w niebie, ale gdy wychodziliśmy na dwór i patrzeliśmy w górę, nie dostrzegaliśmy niczego prócz chmur. On płakał krzycząc w niebo, ale powiedziano mu, że niebo jest zbyt wysoko. Kazali mu zapomnieć o niej. Mama nie żyła. Była za daleko, aby go usłyszeć.
Ale on uparł się i chodził pytając wszystkich, jak ma dostać się do nieba, bo tęskni za mamą.
Dziś już nie pamiętam który z dorosłych dał mu ten pomysł, może ojciec, może sam zobaczył to w jakiejś bajce, ale...
Zbudowaliśmy latawiec, najdłuższy i najpiękniejszy latawiec, jakiego widział świat.
Wszyscy wiedzieli, po co go budujemy, wiedzieli także, że to nie ma sensu, ale pomagali nam.

Gdy już go zbudowaliśmy, on doczepił do latawca kartkę z jednym, niezdarnie napisanym zdaniem brzmiącym mniej więcej "dla ciebie mamusiu ten latawiec, abyś mogła przeczytać jak bardzo mi ciebie brakuje i chcę, żebyś do mnie wróciła".To był latawiec, który miał sięgnąć nieba.
Dolecieć do samego Boga, dolecieć do jego matki. I kiedy wzbił się w powietrze krzyczeliśmy i skakaliśmy z radości, bo szybował tak wysoko, jakby pod samym niebem. Udało nam się!

Gdy ściągnęliśmy go z powrotem - kartki nie było.
Wtedy podszedł do nas jego ojciec, przytulił syna i powiedział mu, że mama zatrzymała sobie jego liścik na pamiątkę. On uśmiechnął się i znowu poleciały mu łzy, ale tym razem czuł się szczęśliwy, że na przekór wszystkim osiągnął swój cel. Wiem, że lubił wracać w to miejsce i rozmawiać z matką. Jeśli wciąż jest dzieckiem, to jak dawniej spogląda w niebo i czeka na dzień, w którym ona zejdzie z chmur.
Do dziś nie dopuszczam do siebie myśli, że kartkę odczepił podmuch wiatru.
Jakby na przekór dorosłości patrzę na zdjęcia z tamtych lat, wspominam i wierzę, że wtedy udało nam się zbudować latawiec, który doleciał do samego nieba.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale