Rok temu, po pierwszym ataku policji Janukowycza na Majdan napisałem, że w niedalekiej przyszłości można się spodziewać wojny rosyjsko-ukraińskiej. Choć wtedy wielu powątpiewało w taki rozwój sytuacji prognoza ta się sprawdziła. Gdy jednak wtedy pisałem o możliwej wojnie nie spodziewałem się, że przyniesie ona tak niebezpieczne następstwa dla Rosji i tak pozytywne skutki dla Polski.
Rok temu za jednego dolara płacono 33 ruble, dziś 53. Odpływ kapitału z Rosji sięgnął według różnych ekspertów nawet 100 mld dolarów, a przyszłość rosyjskiej gospodarki nie wygląda różowo. Przede wszystkim ceny ropy naftowej, której sprzedaż dostarcza około 50% przychodów rosyjskiego budżetu, spadła ze 110 dolarów za baryłkę rok temu do 70 dolarów dziś. Do tego sankcje gospodarcze i naderwane biznesowe zaufanie do Rosji powodują, że już w 2015 roku zamiast dotychczasowego szybkiego wzrostu PKB, Rosja będzie musiała zmierzyć się z recesją.
Osłabienie Rosji, jeśli okaże się trwałe, stwarza szanse na dalsze lata spokojnego rozwoju dla Polski i odgrywanie przez nią coraz większej roli w naszm regionie. A wszystko to dzięki wytrwałość grupy młodych ludzi na Majdanie, który pomimo trzaskającego mrozu postanowili trwać w proteście przeciw rosyjskiej dominacji na Ukrainie.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)