W tym roku było w Kielcach sporo pancerza i to prawie wyłącznie z polskich fabryk. Choć nowości pokazano niewiele to zaprezentowane konstrukcje, jeśli zdobędą uznanie wojska, mogą przełamać kryzys sprzętowy w naszych wojskach pancernych i zmechanizowanych.
Najbardziej oczekiwana premiera to nasz stary Leopard 2A4 zmodernizowany do standardu Leopard 2PL. Za 4 lata do takiego standardu mają być doprowadzone niemal wszystkie polskie czołgi tego typu. Co zmieniono? Znacznie poprawiono opancerzenie przodu wieży (ale już nie kadłub i strop wieży), zamontowano całkiem nowe celowniki (stare już się prawie nie nadają do użytku), poprawiono dokładność naprowadzania armaty i umożliwiono jej strzelanie nowoczesną amunicją (ale już nie wymieniono lufy na dłuższą). Wprowadzono też kilka mniej istotnych poprawek. W sumie więc modernizacja jest niezbyt głęboka ale jest ona oceniana przez ekspertów jako sensowna w relacji koszt-efekt. Osobiście najbardziej mi tu brakuje wzmocnienia stropu wieży (odporność na amunicję kasetową często używaną przez armię rosyjską) i systemu zarządzania walką BMS (rozszerzeniej świadomości operacyjnej załogi). Ale w sumie i tak jest nieźle.
Wielką niespodzianką było natomiast pojawienie się czołgu PT-16 czyli propozycji dalszej modernizacji czołgów rodziny T-72. Niespodzianka jest tym większa, że MON niedawno oficjalnie oświadczył, że nie planuje modernizacji czołgów rodziny T-72, a OBRUM od wielu lat zarzuciła prace nad kolejnymi odmianami tych czołgów (ostatni był PT91M sprzedany do Malezji). W PT-16 OBRUM zaproponowało wzmocnienie pancerza wieży i kadłuba, wymianę armaty, nowy silnik i skrzynię biegów, nowe radiostacje i nowe celowniki. Łącznie ... prawie całkiem nowy czołg. Tak głęboka modernizacja naszych czołgów, ze wzglądu na czas i pieniądze do tego niezbędne wydaje się mało racjonalne ale jeśli PT-16 potraktujemy jako demonstracje możliwości, z których zamawiający może wybrać interesujące go elementy to robi się naprawdę ciekawie. W tej chwili nasze wojsko ma 4 bataliony na PT-91 i bodaj jeszcze 3 na T-72. Te czołgi nie będą wymienione na nowe jeszcze przez następnych 15 - 20 lat. W tej sytuacji ograniczona modernizacja wydaje się jak najbardziej sensowna. Trzeba jednak pamiętać, że PT-16 to na razie tylko demonstrator koncepcji i w przypadki decyzji o zamówieniu takiej modernizacji to czołgi te mogłyby pojawić się w jednostkach dopiero za kilka lat.
Wielkim zainteresowaniem cieszył się też bojowy wóz piechoty Andersa. Pojazd ten został skonstruowany w 2009 roku, a potem porzucony przez kolejne kierownictwo Bumaru na rzecz licencji na szwedzki CV90 (słynny "polski czołg" Concept PL01). Od tego czasu z Andersem niestety niewiele się działo. Zamiast tego MON zlecił opracowanie całkiem nowego, pływającego BWP w Hucie Stalowa Wola. Niestety prace konstrukcyjne się ślimaczą, a wojna na Ukrainie dowiodła, że gruby pancerz, którego nie mogą zapewnić pojazdy pływające nadal się liczy. W tej sytuacji rośnie grono osób, które chętnie zrezygnowałyby z wymogu pływalności na rzecz silniejszego opancerzenia naszych nowych BWP. I w to zapotrzebowanie doskonale wpisuje się odkurzony Anders. Pojazd jest polski, ma niezłe opancerzenie i jest dość zaawansowany technologicznie. Wielka szkoda, że tych kilku ostatnich lat nie spożytkowano na doprowadzenie tej konstrukcji do fazy produkcyjnej. Moglibyśmy już dziś zacząć wymianę archaicznych BWP-1, których inne armie pozbyły się ponad 20 lat temu.
Po 15 latach przymiarek w końcu w Kielcach zaprezentowano prototyp wozu rozpoznawczego na bazie Rosomaka. Ma radar, głowicę optoelektroniczną i mocniejsze radiostacje czyli wszystko czego trzeba pojazdom rozpoznawczym. Jak wozy te przejdą wojskowe testy to w końcu w brygadach wyposażonych w Rosomaki będzie można zrezygnować z gąsienicowych pojazdów rozpoznawczych znacznie opóźniających marsz całej brygady. Jeszcze tylko wprowadzić kołowe wozy dowodzenia i już całe brygady będą mogły gnać na kołach po naszych i nie tylko naszych (?) autostradach.
Na koniec warto wspomnieć o niewielkim modelu zaprezentowanym w Kielcach. Chodzi o propozycję reaktywacji programu Loara z wykorzystaniem koreańskiego podwozia od haubicy Krab. Nawet po wdrożeniu do armii zakontraktowanych już zestawów Poprad (mobilne wyrzutnie rakiet Grom), wojsko nadal nie będzie miało systemów mogących chronić je przed samolotami i dronami w czasie marszu. Loara świetnie by się tu sprawdziła. Niestety na horyzoncie nie widać środków finansowych które mogłyby pozwolić na uruchomienie takiego programu.
MSPO cz.. 1. Prostowanie "Wisły".


Komentarze
Pokaż komentarze (2)