28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  89   0

Skaner Polityczny: Kto będzie hegemonem prawicy?

Jak zawsze, dyskutanci widzą tylko grę polityczną. Blokada umysłu? A może politykom chodzi o pieniądze? A może jeszcze o coś więcej, może o sprawy jeszcze ważniejsze? Skupienie uwagi tylko na jednym zagadnieniu, szukanie motywów działania polityki tylko w tej sferze, jest niebezpieczną manierą, idiotyzującą „dyskurs polityczny”. Jest oczywiste, politologowie i socjologowie nie rozumieją nic z takich zagadnień, jak polityka energetyczna czy gospodarcza, nie mają pojęcia o interesach i zarabianiu pieniędzy, nie mogą więc sensownie wypowiadać się w takich dziedzinach.

 

Unikają więc tematów, określających niepolityczne skutki politycznych decyzji.
Konkretnie jaki będzie realny skutek takich, lub innych wyborów, jaki będzie ich wpływ na przykład na polską politykę w sprawie bezpieczeństwa energetycznego? Jeśli tego się nie dowiem, trudno mi będzie wybierać. Jest jeszcze kilka spraw pierwszorzędnej wagi, o których Panowie toczący „uczony dyskurs polityczny” nie mają zielonego pojęcia i wolą dzielić polityczną skórę na niedźwiedziu, niż zająć się konkretami, jak mawia mój ulubiony prokurator.

 

Jednym z takich tematów, o których się nie rozmawia, jest temat „układu”. Temat został obwarowany publicystyczną infamią, jest oflagowany etykietami „spiskowej wizji dziejów”, teksty na etykietach bywają różne: „oszołom”, „coś takiego nie istnieje”, „polityczna paranoja Kaczyńskich” i po sprawie. Rozmawiajmy o wszystkim, tylko nie o tym.

 

Pisałem w tekście „Tajemnicze słowo UKŁAD", że ten "układ" nie jest żadną organizacją, nie jest zorganizowaną jednolitą strukturą, nikt takiej nie szuka. Gdy wiadomo dokładnie, że taki układ nie istnieje, to Ryszard Kalisz w hipotetyczny poniedziałek 12 grudnia 2005 roku wymyślił taki trick:
- Pokażcie mi choć jeden dowód na istnienie tego Waszego układu, to uwierzę w jego istnienie. I hucząc ze śmiechu, oddalił się od mównicy. A teraz dalej eksploatuje ten trick, zajadłym dyszkantem:
- No i co, PiS obiecywał skuteczną walkę z układem i co się dzieje, gdzie są te mityczne struktury, pokażcie mi ten układ. To nie jest hipokryzja. To tylko sprytna metoda samoobrony.

Ale politologom to wystarcza, bo dociekliwość i zgłębianie spraw to dla nich za wielki wysiłek. Problem polskiego bezpieczeństwa energetycznego, polskiej polityki gospodarczej - no nie, trzymajcie mnie. Politolodzy nie znają się na polityce gospodarczej, oni się znają tylko na polityce politycznej, czyli ślęczą nad słupkami i wykresami:
"poparcia wpływu politycznego opcji elektoratu centrum hegemonii prawicy, przy założeniu, że nastawienia społeczności wiejskiej, tradycyjnie pozostającej pod wpływem PSL, nie przeniosą swoich opcji wyborczcych, na Platformę Obywatelską, co może nastąpić jeśli głosować będą w niedzielę, zaraz po mszy, bo głosując później, mogą pod wpływem alkoholu głosować na PiS…"
I taki bełkot, godzinami.

Wyłącznie polityczna polityka, wyłącznie takie cele politykom mogą być przypisywane. Ani słowa o polskiej racji stanu. Gdy sugerować socjologicznym politologom, że politycy mogą mieć inny niż wymyślony przez politologów cel, jest to dla nich niemożliwe do zaakceptowania.

Żaden z nich nie dopuszcza do siebie myśli, że rzeczywistym celem Kaczyńskich może być dla przykładu doprowadzenie do realizacji projektu, którego sensem jest zapewnienie Polsce, podmiotowej roli operatora ważnego dla Europy systemu bezpieczeństwa energetycznego. To jest niemożliwe. Cel konsekwentnego działania i pracy dużego zespołu ludzi, sporego wysiłku dyplomacji i ekspertów kilku Państw jest niezrozumiały, nieprawdopodobny, niemożliwy.

Polska Racja Stanu.

Mamy to w dupie.

Możemy to zniszczyć, bo to jest fajniejsze, na większą wartość, jako news.

 

Że tym celem jest sprawa partnerskiej współpracy z Litwą, co ma niezwykłą w naszej części Europy wagę polityczną, że przyczynia się do ugruntowywania wspólnoty narodowych interesów Łotwy, Estonii, Litwy, Polski i USA na okres rzędu piętnastu, dwudziestu lat, a może i na dłużej. Że dotyczy to wspólnoty konkretnych interesów, a nie słodkich słówek.

Nasi socjologowie i analitycy polityczny ignorują takie sprawy. Nie widzą możliwości by polityka mogła interesować się takimi sprawami. Polski Interes Narodowy?
- Głupota jakaś, od tego mamy Unię.
 
Nie ma mowy,
by uzmysłowić politologom, analitykom z różnych „skanerów politycznych”, że politycy mogą mieć jeszcze inne cele. Może nawet chcą wykorzystać politologów, by pomogli im w uzyskaniu takiego poparcia, by mogli zrealizować swoje prawdziwe cele, których politolodzy nie znają.
Ba! Nawet nie chcą się ich domyślać.
To jest dla nich za trudne.

Dlatego oceniają ich tylko swoją miarą, nie wierzą w nic, poza tym co mogą pojąć, nie chcą mieć pojęcia o tym, o co politykom w rzeczywistości chodzi.
Aby im otworzyć oczy sięgam do przykładu literackiego. To nie jest moje oszołomstwo, to konkretny literacki obraz kogoś z układu, ujawniającego swoje prawdziwe cele, dążenia polityczne.To jest przykład bardzo dobrze opisujący sposób myślenia obozu tęczowej koalicji, z Donaldem Tuskiem na czele.
O dowodach na taką możliwość, napiszę czasie weekendu. 

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale