28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  79   0

Wyzwania XXI wieku. Ćwiczenie praktyczne. Rażąca niekompetencja

lo-hp [ michael ] Ani Tusk, ani mainstreamowe dziennikarstwo nie mają zielonego pojęcia o tym, że opowiastki Rostowskiego, albo innych speców ekonomicznego sumo, są dowodem anachronizmu wiedzy i kwalifikacji zawodowych tych ludzi. Jakie są bezpośrednie i najbardziej intuicyjne wskazówki świadczące o zbyt wielkiej arogancji tych ekonomistów za dychę?
Dzisiaj, gdy Zyta Gilowską przedstawiała dość szczegółowy raport o bilansie zamknięcia pracy ustępującego rządu, w zakresie działania Ministerstwa Finansów, transmisja została przerwana. Żaden z realizatorów programu telewizji nie ma zielonego pojęcia o treści tego sprawozdania, ma to w nosie, wystarczy przecież szamańska opinia Pana Tuska, że rząd PiS nic nie zrobił. Niestety zaufanie ignorantów okazywane szarlatanowi może mieć niezwykle dla Polski konsekwencje.

Ignorancja dziennikarzy koncentruje się na przekonaniu, że wszystko co widzą, to tak zwana walka polityczna, czyli karczemne kłótnie o władzę. Że może jeszcze komuś chodzić o polski interes narodowy, to do ich zakutych łbów nie dociera. Ale wracając do tych szarlatanów, o których poświęcam swoje dzisiejsze ćwiczenie praktyczne nr 1. Zyta Gilowską mówiła dzisiaj coś o polskiej inflacji Anno Domini 2007. Porównanie jej relacji z andronami, opowiadanymi przez organizatorów polityki schładzania polskiej gospodarki, budzi przerażenie. Kompromitacja.

Dzisiejsze ćwiczenie ma być utrwaleniem materiału dotyczącej najprymitywniejszych narzędzi ludzkiego myślenia na poziomie MC = 1, o którym pisałem w ostatnim wykładzie. Dzisiaj, utrwalimy ten materiał. Otóż model inflacji wytworzony przez najlepszych ekonomistów Platformy Obywatelskiej, nowych entuzjastów schładzania gospodarki, jest nie tylko liniowy, ich model jest, co gorsza jednowymiarowy.

Prezentowany sposób myślenia przypomina parę przedszkolaków, siedzących na sztywnej belce huśtawki, po przeciwnych stronach jej osi obrotu. Jak inflacja idzie w górę, to należy obciążyć przeciwną stronę huśtawki i pojechać ze stopami procentowymi o punkt w górę. Czyli schładzamy.

A jak inflacja spada, no to o punkt w dół. Koniec całej wiedzy i mądrości. I to jest na miarę kwalifikacji Mariana Nogi, członka RPP, który nauczył się tych mądrości w czasie szkolenia artyleryjskiego. Jak z armaty pada strzał "długi" to się nastawę celownika pomniejsza o cztery Ug, a jak krótki, to się do nastawy dodaje cztery Ug. Dlaczego więc Marian Noga chce dodać jeden punkt? Widoczne ma taką instrukcję strzelania, gdzie się cztery Ug przelicza na jeden punkt.

Taka faktyczna jednowymiarowość doprowadza to rozumowanie do absurdu, do bezsensownego trywializowania ekonomii i jej interpretacji. To jest prymitywna interpretacja zjawiska inflacji i jego przyczyn. Zupełnie znika z oczu takiego ekonomisty prosty fakt, że inflacja obserwowana w Polsce, jest zjawiskiem złożonym z bardzo wielu różnych, jednocześnie biegnących procesów, jedne biegną szybko, inne powoli, niekiedy nawet w rytmie wieloletnim.

Zewnętrzny, wysoki i bardzo długo trwający przyrost cen nośników energii; ropy, gazu i węgla, sam w sobie jest czynnikiem schładzającym gospodarkę o bardzo wielkiej sile oddziaływania. To był powód publicznej dyskusji w styczniu 2007, aby ograniczyć, albo opóźnić narzucony przez UE przyrost stopy opłaty akcyzowej, by skompensować zbyt wielką siłę tego impulsu. Pomimo wzrostu cen nośników energii, mocno ponad 20%, pomimo wzmocnienia tego impulsu przez przyrost poboru akcyzy i podatku, których kwota przecież rośnie w miarę wzrostu cen, mimo tego wszystkiego, reakcja systemu gospodarczego Polski była znakomita. Polska zmieściła się w celu inflacyjnym, no może jest 0,5% wzrostu inflacji z tego powodu.

Oznacza to, że potężne rezerwy elastyczności gospodarki zostały już wykorzystane do radzenia sobie z tak potężnym impulsem schładzającym. Można by wyciągać taki wniosek, że rezerwy elastyczności polskiej gospodarki zostały na tyle już wyczerpane, że inflacja zaczęła w końcu nieco rosnąć. To jest dowód na to, że zewnętrzny impuls schładzający gospodarkę jest zbyt silny. Balcerowicz, Rostowski z całą Platformą chcą gasić pożar benzyną! Zewnętrzny wzrost ceny ropy działa w tę samą stronę, co wzrost ceny pieniądza, powiększa inflację.

I co?

W Świecie rządy i Banki centralne zastanawiają się jak pomóc gospodarce udźwignąć cisnący ją ciężar wzrostu cen nośników energii, polska RPP myśli jak ją jeszcze dodatkowo zdławić. Balcerowiczom i Rostowskim wydaje się, że delikatny wzrost polskiej inflacji jest skutkiem przegrzania koniunktury! Nie jest to jednak inflacja popytowa, jak im się wydaje, ale kosztowa wywołana przyczyną zewnętrzną. Ten dramatyczny błąd w ocenie zjawisk ekonomicznych jest albo świadectwem skrajnej niekompetencji, albo świadomego działania wbrew interesowi polskiej gospodarki.

Lubię to! Skomentuj41 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale