28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  164   0

"Moje boje nad Bzdurą"

„Antoni Słonimski pokładał się kiedyś ze śmiechu, gdy znalazł swoją książkę "Moje boje nad Bzdurą" w dziale "militaria"1. Obok Suworowa. Tego od kampanii napoleońskiej. Ze względu na pierwszą literę nazwiska?” Dziwne kryterium porządkowania informacji.
Jest to bardzo cwany sposób umyślnej dezinformacji, polegający na poustawianiu w newsroomach sprytnie zwodniczych kryteriów selekcji wiadomości.
Może być tak, albo nie.
Liczy się rezultat.
Ktoś wydał mnóstwo kasy na machinę do ewaluacji danych. I jak w pokerze. Sprawdzam. I odczytuję stan koszyka z napisem:
Output.
Wynik:
Shit.
I to by było na tyle.

Taki był komentarz do tekstu zatytułowanego „Jak człowiek staje się niewolnikiem?
Już wtedy, pierwszego maja ubiegłego roku. Czas pokazał, że ten komentarz był nieomal proroczy. I tak, w poniedziałek, 18 lutego roku bieżącego, Joanna Lichocka zamieściła w „Rzeczpospolitej” artykuł „Wrzutki, przykrycia, zagłuszacze" - (WPZ). Warto ten tekst przeczytać z uwagą. Zacytuję jedno zdanie:
"To pierwszy poważny sygnał dla specjalistów od marketingu politycznego pracujących dla rządu i PO, że ich strategia wrzutek medialnych, jaką możemy obserwować od kilkunastu tygodni, jest dość jasna dla ludu. I być może lud już tego nie kupuje."

Jedna może poprawka. Metoda opisana przez panią Joannę Lichocką stosowana jest w skali przemysłowej przynajmniej od 2000 roku i po raz pierwszy została użyta przez „Trust” think tanków czarnej propagandy ówczesnego SLD - przeciwko rządowi AWS, aż do jego kompletnego wyniszczenia. Wtedy dorżnięcie watah powiodło się do końca. Metoda (WPZ) jest oczywiście jednym z wielu narzędzi stosowanym w totalnym napadzie czarnej propagandy.

Można by sądzić, że w miarę dziczenia obyczaju politycznego, łagodnieją techniki przeprowadzania zamachów stanu, zmieniają się jednak tylko środki techniczne. Istota sprawy pozostaje ta sama. Także i w Polsce. 13 grudnia 1981 to jeszcze tradycyjny, brutalny zamach stanu, przeprowadzony przy użyciu wojska i policji, przez Wojciecha Jaruzelskiego. Już łagodniejszy od krwawej interwencji ZSRR na Węgrzech w 1956 roku, od kolejnych, co raz mniej krwawych „zajść” i zamachów stanu, albo "przemian" i "odwilży" prowadzących do wymiany komunistycznych przywódców.

Nocna zmiana z 4 na 5 czerwca 1992, która rozprawiła się z rządem Jana Olszewskiego, była następnym przykładem dalszego rozwoju zamachów stanu, przeprowadzanych już bez użycia siły fizycznej wojska i policji, ale jeszcze metodami „zmowy politycznej” i przewrotu gabinetowego.

Widać wyraźnie jak nadchodzą czasy zamachów stanu, pozorujących przemiany, mogące uchodzić za demokratyczne.

Europejskim pierwowzorem tego typu „quasi demokratycznych” technik służących w efekcie do złamania demokracji był okres od lipcowych wyborów 1932 roku w Niemczech i stopniowy demontaż demokracji po 30 stycznia 1933, który w rezultacie doprowadził do wyparcia demokracji przez reżim totalitarny. Ten sukces już wtedy nie mógł być osiągnięty, bez totalnego wsparcia takiego zamachu stanu przez media. Można powiedzieć, że współcześni zamachowcy polityczni zamienili ogień czołgów i artylerii na zmasowany ogień niszczącej, czarnej propagandy.

Joanna Lichocka dotknęła tylko czubka góry lodowej, jednej tylko z technik międzynarodowego przemysłu agresji politycznej. Wrzutka, przykrycie, zagłuszacze, (WPZ), to tylko jeden z wielu codziennych chwytów agresywnej propagandy. Agresywny, totalny, napad czarnej propagandy na legalnie wybrany rząd został wypróbowany przez Leszka Millera, któremu udało się wtedy zniszczyć i rozłupać rząd AWS na strzępy, by następnie zrobić coś bardzo podobnego do dzisiejszego sprzątania po PiS. Pierwsze dwa lata rządu Leszka Millera było procedurą demontażu i niszczenia pozostałości po rządzie AWS. Wtedy udupiona została reforma służby zdrowia, jej egzekutorem był słynny Mariusz Łapiński. Wtedy w imię lodów kręconych z „tajemniczymi rosyjskimi inwestorami”, dorżnięto watahy usiłujące zracjonalizować projekt bezpieczeństwa energetycznego Polski. Wtedy rozjechane zostały praktycznie wszystkie reformatorskie zapędy rządu nieszczęsnego Buzka.

Tak samo jak w latach 2005 – 2007, "awuesowe" inicjatywy reform były duszone w zarodku, niszczone, atakowane i degenerowane od najwcześniejszych momentów prac ustawodawczych. Kto pamięta sejmowe naparzanie się o ilość i granice województw? Wtedy chyba żadna reforma nie ocalała bez wmontowania miny i źródła destrukcji. Systematyczny, ciągły i wyniszczający atak czarnej propagandy, ciągłe strajki i protesty, demoralizacja porządku publicznego, nihilizm instrumentalnego dekatyzowania wszystkiego, co w życiu publicznym może być wykorzystane do uprawiania czarnej propagandy. Wszystko. Nauczyciele, lekarze, górnicy, służby i oczywiście zachrypnięte pielęgniarki.

Lubię to! Skomentuj20 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale