28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  643   0

Propaganda, XXI wiek?

Nowoczesna polityka polega na uwodzeniu elektoratu. Tak podobno jest na całym świecie, powszechny kryzys demokracji, która zamienia się w farsę, igrzyska dla debili, którym trzeba schlebiać, by mieć szansę  na zdobycie sympatii wyborców.

Andrzej Zbierzchowski podał mi ostatnio wart najwyższego zastanowienia link,  razem z bardzo pesymistycznym komentarzem, sumującym prace badawcze nad polskim czytelnictwem i analfabetyzmem funkcjonalnym i przed kilkoma mninutami następny link do bardzo ciekawego artykułu o propagandzie.  Bardzo polecam kliknięcie obu. Można by sądzić, że pięćdziesiąt parę procent polskiego społeczeństwa to debile. Niestety. Mogłoby to wskazywać, że praktyki polskich specjalistów od marketingu politycznego są słuszne[1] 

Pisałem o tym parę dni temu w tekście „Oszukana demokracja”. Widoczne w okienku Salonu24 analizy ostatnich kampanii wyborczych w USA, Francji no i oczywiście w Polsce, zdają się potwierdzać przekonanie, że współczesna demokracja powoli wywraca się na lewą stronę, stając się nicowaną córą Koryntu. Wszystko jest towarem, wszystko można kupić, wszystko jest na sprzedaż. Ignoruję z rozmysłem wszelkie możliwe ścieżki i okazje do tysiąca możliwych rozważań i aluzji politycznych. Skupię się nad konkretnym elementem, który moim zdaniem jest ważny. Co z tym dalej będzie, zobaczymy.
Kontynuuję wysupływanie tego jednego, jedynego splotu zakorzenionego we wspomnianej oszukanej demokracji. Najważniejszą inspiracją do tej pracy jest powszechne przekonanie, że jest to zjawisko ogólnoświatowe, które określa naturalną drogę "postępu" cywilizacji XXI wieku.
 

Do roboty.
Zgodnie z najważniejszymi tezami Natalii de Barbaro do zwycięstwa wyborczego nie jest potrzebna większość wyborców, ale konkretnie wytypowana mniejszość, wystarczy wręcz uzyskanie poparcia kilku, co najwyżej kilkunastu procent wyborców.
Po wtóre nie jest potrzebny żaden program zorientowany na jakikolwiek interes wspólny[2]

Przekładając to na polski język potoczny, należy zapomnieć o wszelkiej racji stanu, interesie narodowym, zapomnieć o wszelkim interesie wspólnym. Współczesna demokracja staje się dyktaturą mniejszości.

Przyglądając się pierwszej części dyskutowanej oceny stanu demokracji, jest to dyktatura debili.  Interesujące jest to, że oglądając wypowiedzi i analizy czołowych polskich politologów, rozmaitych warsztatów analiz socjologicznych, ten stan rzeczy jest oczywisty i jest świadectwem postępu i równania do solidnego poziomu światowego. Jednym słowem – tak trzymać.

Światem ma rządzić reprezentacja kilkunastu procent jej najgłupszych obywateli, których można zmobilizować do zwartego, jednolitofrontowego, umundurowanego i skoszarowanego sposobu głosowania – na jedno proste hasło, jak w Indiach. Na małpę. Na krowę. Na słonia.

Na piktogramy z powodu analfabetyzmu pełnego, albo tylko funkcjonalnego.
_______________________________________________________________________________________________Jak

Natalia de Barbero

Natalia de Barbaro (Rzeczpospolita (c) FORUM)
______________________________________________________________________________________________

Jak zapowiedziałem, skupiamy się tylko na prowadzeniu jednego wątku. Zakładamy, że tak jest i ma być na całym Świecie i zajmijmy się rozważeniem tej jednej interesującej tezy, postawionej jeszcze poprzedniej części naszych rozważań.
Czy Polska, czy Świat stawia na właściwego konia?
Czy może nie?
A jeśli nie, to jak sobie z tym poradzić?
No i najważniejsze pytanie: Czy ten koncept w ogóle jest prawdziwy?
Może to tylko kolejna dezinformacja?
 

Mówiąc o dezinformacji, przykładów jej skuteczności jest mnóstwo, zastanawiałem się który z nich przywołać. Tak się jednak świetnie złożyło, że idealny przykład podany przez Pawła Krawczyka trafił dzisiaj na Stronę Główną, Jest to tekst „"Nuklearna zima" czyli radziecka dezinformacja w XX wieku”. Wystarczy pasja jednego pseudouczonego Carla Sagana i zręczna inspiracja agentów wpływu, aby tego typu sztuka się powiodła. Polecam tekst Pawła Krawczyka, jako literaturę uzupełniającą. Pytanie jest ważne:

Czy świat zanurza się  w
dyktaturze  debilnej  mniejszości?

Czy Świat stawia na właściwego konia?

Może najpierw zobaczmy co się dzieje, zastanówmy się, czy uda się nam rozpoznać jakieś wzory, które pomogą przenieść światowe doświadczenia i zastosować je na polskim podwórku. Dodam teraz jescze jedno. Zrozumienie mechanizmu funkcjonowania tak pojętej demokracji prawie natychmiast ujawnia bardzo praktyczny sposób pokonania niszowych partii kiboli. Mam tylko jeden problem:
Ujawnić ten sposób, czy nie?
Czy jeśli się kibole dowiedzą jak zamierzamy im pętlę na szyję założyć, to czy nam nie zaszkodzi?
Przypominam przyjęte w pierwszej części założenie:

1. Nie piszę tego tekstu, by zjawisko opisać, ale aby sobie z nim poradzić, znaleźć receptę.2. Zjawisko ma charakter nie tylko polski, ale międzynarodowy, co rodzi dość niesamowite konsekwencje.
Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale