28 obserwujących
299 notek
408k odsłon
  437   0

BOLSZEWIZATOR, dziedzictwo komunizmu.

Z uporem maniaka wracać będę do tego, co obrazowo nazywam INTEGRATOREM oraz do jego przeciwieństwa, zwanego nożycorękim BOLSZEWIZATOREM, który jak sekator tnie i rozwala wszelkie, nie tylko prawicowe inicjatywy. BOLSZEWIZATOR jest starym patentem SATRAPÓW. Prehistoria ludzkości zna legendę o pomieszaniu ludziom języków. Utrata zdolności porozumiewania się uniemożliwiła zrealizowanie pięknego projektu budowy wieży Babel. Strategia satrapów, divide et impera*) jest pochodną owego pomieszania. Jest tak, ponieważ nie można podzielić ludzi, którzy potrafią się dogadywać. Wszelkie satrapie, z uwielbieniem stosują brutalne i brudne intrygi, prowokacje i długotrwałe kombinacje operacyjne, których celem jest realizacja tej strategii. Dziel i rządź.

Mało kto dzisiaj pamięta, a ja nie mogę oprzeć się przekonaniu, że polityka inspirowania i podsycania nienawiści pomiędzy narodami polskim i ukraińskim prowadzona była z niebywałym cynizmem, przez wiele lat. Robili to z zimną krwią i we wrednym zamiarze zarówno sowieccy jak i polscy komuniści, ze zbrodniczym rozmysłem robili to Niemcy. Nie jest tajemnicą, że w latach Drugiej Wojny Światowej, ukraińskie zgrupowania wojskowe, poczynając  od UPA po SS Galizien, były hitlerowskimi „inwestycjami wojennymi”, inicjatywami, które z zimną krwią pasożytowały na ukraińskich aspiracjach niepodległościowych. Niemcy, a przedtem Rosjanie, już od pierwszych dni po 17 września 1939 roku, zrobili wszystko, aby wszelkimi możliwymi metodami wywoływać, prowokować i rozniecać ukraińską nienawiść[6] do wszystkiego, co polskie. Znane są przykłady jesiennych akcji ukraińskich, poprzedzających późniejsze ludobójstwo, które wyglądały wręcz na niemiecki instruktaż bestialstwa.

Przez wiele lat, na polsko ukraińskich relacjach ciężarem położyły się nieporozumienia zrodzone z wielu dwuznaczności, przez lata nie wyjaśnianych, powstałych w wyniku Operacji „Wisła”, resentymentów pełgających po wysiedleniu nie tylko Ukraińców, Łemków, a nawet polskiej ludności prawosławnej zamieszkałej na rzeszowszczyźnie. Bardzo wiele kryteriów powinno być obowiązkowo rozważonych, aby można było odpowiedzialnie wypowiadać się w tej sprawie.

Podobne, perfidne podsycane wszelkiej ksenofobii i wszelkich podziałów inspirował reżim PRL na innych frontach. Ktoś kiedyś pisał ze smutkiem o PRL-u, który pozbawiał Polaków ich polskich i rodzinnych korzeni. Implantowano i z pietyzmem prowokowano niechęci regionalne, żerowano w  celach politycznych na różnych resentymentach i animozjach. Taka polityka, niestety wykorzystywana jest w polskiej propagandzie do dzisiaj.

Klasycznym przykładem jest nieustanne odświeżanie polskiego antysemityzmu, w dość ponurych celach. Tragiczny jest los wielu pokoleń, które przetrwały zabory, niewolę i wojnę zachowując polską tożsamość narodową, a które po 1945 roku zostały nieoczekiwanie potraktowane jako OBCY. Znane są przykłady wieloletnich działaczy związków Polaków w Niemczech, spod znaku Rodła, którzy przetrwali niewolę w niemieckich obozach koncentracyjnych, a którzy po swoim powrocie do Ojczyzny zostali zamordowani przez UB, jako niemieccy zbrodniarze wojenni.

Slogan przyjaźni pomiędzy narodami obozu socjalistycznego, był poprzecinany faktycznymi i emocjalnymi barierami, silniejszymi od drutów kolczastych fizycznych granic państwowych.
Dzisiaj ta sama strategia realizowana jest w celu zantagonizowania polskiego społeczeństwa, do celowego pogorszenia samooceny Polaków, do  zniszczenia polskiego patriotyzmu, do odebrania Polakom dumy narodowej,…
Dzisiaj, niestety nie brakuje zorganizowanych specjalistów od dolewania oliwy do ognia starych resentymentów,…
Nie brakuje niestety także i agentury i grup wpływu inspirujących paskudne rzeczy,…
Nie brakuje także urzędniczego niechlujstwa, bezmyślnego i stereotypowego braku aktywności polskiego MSZ,…

Europa zna wiele takich miejsc, w których długie lata tlą się konflikty, przez wieki dopalają się nienawiści i vendetty, wywołane niegdyś dla doraźnej politycznej potrzeby. Nie tylko na Bałkanach. Także w podobno bardzo cywilizowanych krajach starej Europy. To są sprawy naprawdę trudne, rodzące wiele możliwych interpretacji, poplątane resentymentami, zapędzone w nieporozumienia. Potrzebna jest naprawdę wielka kultura i solidny dystans, potrzebna jest spora wiedza, aby można było odważyć się na wydawanie osądów, dotyczących skutków systematycznie realizowanej polityki „divide et impera”. 

BOLSZEWIZATOR jest paskudnym pasożytem, pozostawionym w umysłach wszystkich Polaków. Jest to wstrętna gnida, niezwykle trudna do wytępienia, bo jest niematerialna, zupełnie abstrakcyjna i jest uszkodzeniem aparatu logicznego myślenia.

Lubię to! Skomentuj43 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale