28 obserwujących
299 notek
409k odsłon
  80   0

Treść polskiej polityki. Bez złudzeń - pożegnanie z mitami. Częś

Dzisiaj 27 rocznica sierpnia 1980. Dzień "Solidarności". Jutro pierwszy dzień września. Dzieci inaugurują kolejny rok szkolny, 68 lat po wybuchu II Wojny Światowej. Wojna przeciwko wolnej Gruzji rozpoczęła się w 1920 roku wojną przeciwko Polsce i trwa nieustannie. Jest to odwieczna wojna cywilizacji turańskiej o panowanie, a także rosyjska wojna o przetrwanie. Putin i jego kagebiści dali światu solidne ostrzeżenie. Rosja otwarcie pokazała swoje „normalne” oblicze i jest jeszcze czas, aby solidnie zastanowić się, czy chcemy tej normalności. Będzie z tego pożytek, gdy ludzie solidnie zabiorą się do roboty, by wypracować efektywne strategie, takie, jakie wynikają z analizy faktów, bez pobożnych życzeń i iluzji. Donald Tusk po raz pierwszy zdecydował się na propaństwowe zachowanie i pojedzie na posiedzenie Rady Europy w zgodzie i harmonii z Prezydentem. Zobaczymy, co z tego będzie. Jak nigdy Rosja nie była tak słaba. Jak nigdy Europa nie była tak pełna polityków, przy których Neville Chamberlain wygląda jak podżegacz wojenny. [1]

  

Napisałem, jeszcze w maju 2008 roku:
Wygląda, że zanosi się na wojnę [2]. A po Europie lata stado Nievinnych Chamberlainów, którzy co sekundę ogłaszają, że przywożą pokój.

A wojna niekoniecznie musi być energetyczna, na ostro, może być i dzisiaj jest wojną informacyjną [3]. Coś wygląda na to, że światowi politycy grubo schrzanili swoją robotę, przez ostatnie kilkanaście lat. Nie mówię o polskich politykach, to zupełnie inna zaraza.


Spójrzmy prawdzie w oczy. Słyszę różne wypowiedzi w tej sprawie. Niestety, przypominają one dawne dyskusje „Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności”, jeśli komuś jeszcze ta nazwa coś mówi. Czyli dyskusja o tym, jak mężnie przyjąć narzucające się sprzeczności, tak zręcznie je wyjaśnić, aby nic nie zmienić w przepięknej doktrynie komunizmu. Pozostawię to bez komentarza. Europejska Partia Gazpromu, zwana także  Partią Przyjaciół Rosji (PPR), aż huczy we wszystkich polskich mediach.  Od „Superstacji” do „Wiadomości” jedynki TVP, wszelkie media, z trwogą w oku, straszą publiczność potęgą Rosji i panicznie deliberują o tym, jak dalece powinniśmy się jednolitym stanowiskiem Rady Europy upodlić, aby Rosja nie zrobiła nam okropnego kuku [4].


* * *

Jeśli Kali palnąć kogoś maczugą, zgruchotać mu czaszkę i zabrać jego krowy, to jest to wojna energetyczna, ale jeśli Kali przekonać kogoś, żeby sam mu przyprowadził swoje krowy, to jest to wojna informacyjna [2]. Napaść na Gruzję była chwytem propagandowym w wojnie informacyjnej, którą Rosja prowadzi teraz przeciwko Europie. Czeka tylko na to, by Europejczycy pokornie przyprowadzili swoje krowy do kremlowskiego skarbca. Dopiero wtedy Rosja będzie potęgą. Ale najpierw musi złupić Europę. 

Aby zwyciężyć w grze o polską rację stanu musimy wiedzieć, jak jest, bez pobożnych życzeń i iluzji. Kropka. Aby osiągnąć ten cel, konieczne jest spełnienie kilku prostych postulatów:

Postulat pierwszy,  
polegający na porzuceniu mitów, które przenoszą polską politykę w świat irracjonalnych złudzeń, kompromitując elity i ośmieszając polityków. Teraz wskażę konkretnie kilka z nich, z których każdy powinien być natychmiast wytarty z polskiej świadomości:

Mit rusofobii i wrogiej Rosji.
Ani Rosja nie jest wrogiem Polski, ani Polska nie jest wrogiem Rosji. Rosja uprawia własną politykę wyznaczoną przez ich rosyjskie cele, a my powinniśmy zajmować się polską polityką zmierzając do osiągnięcia naszych polskich celów. Polska jest jednym z wielu przedmiotów polityki rosyjskiej, Rosja powinna być jednym z wielu przedmiotów polskiej polityki. Czyste i jasne.

Ani przyjaźni - ani wrogości.
Polityka rozumiana po rosyjsku jest grą o interesy. A w tej grze liczy się tylko jakość i siła gry. Rosja szanuje dobrych, profesjonalnych graczy, pogardza kiepskimi kunktatorami i nazywa ich wprost „gównojadami”. Pisałem o tym ostatnio [5].

Polska może i powinna uczestniczyć w tej grze na poziomie nie gorszym od rosyjskiego. W końcu idzie o nasz polski interes. Dlatego musimy dopracować się szacunku do polskiej polityki. To jest ważne.

 

Mit dylematu wyboru pomiędzy Rosją a Niemcami.
Sprowadzanie współczesnych wyborów geopolitycznych do sporu pomiędzy Józefem Piłsudskim a Romanem Dmowskim jest żałosnym przejawem tego mitu w najgorszej postaci. Historia powtarza się zwykle dwa razy, drugie powtórzenie jest już tylko farsą. W światowej geopolityce  przez ostatnie sto lat zmieniło się wszystko. Od mistrzów polskiej geopolityki powinniśmy się uczyć, a przede wszystkim ich szacunku do rzeczywistości. Teraz w XXI wieku rzeczywistość jest po prostu inna.
Ten dylemat wyboru jest fałszywy, ponieważ ostatnie sto lat pokazało jasno, Feliks Koneczny wiedział najlepiej, że Polska i Niemcy należą do jednej cywilizacji turańskiej. Więcej ich łączy niż dzieli, a Polska dzieli ich najmniej. Jest jeszcze drugi ważny powód tego fałszu. Interesy stały się globalne, a ograniczanie naszego polskiego myślenia tylko do dwóch sąsiadów stało się skrajnie irracjonalne. Gruzja przestała leżeć daleko, a ignorowanie tego, co zrobią Indie albo Chiny jest już tylko świadectwem żałosnej amatorszczyzny. W globalnej polityce liczą się wszyscy, mamy do czynienia z grą, w której przy naszym stole zasiada wielu graczy, nie tylko Niemcy, Rosja albo Ameryka. Wszystkie polskie strategie, skupione na kilku bardziej liczących się partnerach są irracjonalne.

Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale