0 obserwujących
67 notek
109k odsłon
  1059   0

Ofensywa obietnic Prezydenta Obamy i NATO

Ostatnio słyszę w mediach sporo obietnic USA o pomocy ‘militarnej’ dla Polski. Mówi się coś o miliardzie $. To miłe, choć zapomina się o kilkudziesięciu milardach $ do wydania przez Polskę na technologie obronne, przy których milard wygląda blado. Równolegle polska polityka zabiega o obecność wojsk NATO na terenie Polski, podczas gdy Czesi i Słowacy absolutnie sobie tego nie życzą. 

Jakie można spojrzeć na zagadnienie bez różowych okularów?

Po pierwsze, zapewne ważnym, z punktu widzenie Polski i polskiego podatnika, celem USA jest spieniężenie swoich w miarę pustych obietnic. A konkretnie o jak największy udział w polskich zamówieniach obronnych bez konieczności ‘polonizacji technologii’, co jest sprzeczne z interesem nie tylko polskiego sektora zbrojeniowego, ale i Polski przez zmniejszenie szans na jej nasiąknięci patentami zaawansowanych technologii i rozsądnego uniezależniania się technologicznego. USA nie obiecuje nic konkretnego, co by faktycznie podniosło nasze realne, a nie pozorne bezpieczeństwo, ale chce za to realne kontrakty. W skrypcie, w którym umieściłem moje teksty społeczno-ekonomiczno-energetyczne jest artykuł numer 25,  który opisuje zarys rozsądnej polityki dla polskiego przemysłu zbrojeniowego (https://docs.google.com/file/d/0B9oIFQnVFgYhNFJ5bE1Sd2lUdmM/edit ). Jeśli jakiś Czytelnik jest zainteresowany, jak takie rzeczy robi się w praktyce, to polecam. Ale to dośc nudny, techniczny tekst. Szybkie zakupy stoją w sprzeczności z tym zarysem.

Po drugie, polska polityka głośno domaga się istotnej obecności wojsk NATO na terenie Polski. Pomijam w ogóle ten fakt, że z góry wiadomo, że takiej obecności nie będzie (poza symboliczną obecnością krajów, które chcą zarobić na kontraktach zbrojeniowych). Osobiście przeraża mnie krótkowzroczność tej pozycji z dwóch powodów.

Pierwszym powodem jest dokładnie argumentacja Czech i Słowacji. Nie po to mamy niepodległość, żeby mieć obce wojska na swoim terenie. Nie chcę widzieć u siebie w większych ilościach ani armii USA, ani rosyjskiej, ani francuskiej, ani niemieckiej (co innego infrastruktura na wypadek wojny, lotnictwo, flota, systemy obrony przeciw-lotniczej). Politycy powinni się lepiej zająć ekspercką kontynuacją wzmacniania armii, a nie robieniem papierowych konstrukcji. Bo zakładanie, że USA wejdzie z Rosją w nuklearny konflikt, bo stacjonuje w Polsce 100 ichnich komandosów jest po prostu śmiechu warte. Komandosi znikną z Polski w 2h, jeśli by zaistniało jakieś poważne ryzyko, chyba że się ich zwiąże i zrobi żywe tarcze. Czy to jest polską strategią? A jak USA pilnuje swoich zobowiązań, to można prześledzić po gwarancjach budapeszteńskich (integralność terytorialna Ukrainy), czy Jałcie (wolne wybory np. w Polsce). Nie twierdzę, że są niewiarygodnym partnerem, ale na pewno nie można na nich polegać, jak na Zawiszy i to ryzyko powinno być wkalkulowane w strategię.

Drugim powodem jest brak głębszej refleksji nad logiką naszych południowych sąsiadów. Po co mają chcieć wojsk NATO, jeśli one mogą być w Polsce? A tak, ani nie narażają się na bycie celem Rosji przez obecność poważnych sił do neutralizacji w pierwszej kolejności, co robią mniej strategicznie myślący sąsiedzi, jak i pilnują swoich interesów gospodarczych.

Zastanówmy się nad kwestią potencjalnej lokacji wojsk NATO. Kraje Bałtyckie mają dużo większe ryzyko, niż Polska. Złotym rozwiązaniem byłoby więc, żeby lobbowano za obecnością wojsk NATO na Litwie. Wtedy i nie mamy napinania relacji z Rosją (na co naraża się bardziej zagrożona Litwa), ani nie mamy obcych wojsk w Polsce i mamy wojska NATO blisko Polski w razie problemów. A przede wszystkim w razie ostrego konfliktu, Litwa umacnia swoją pozycję jako pierwszy ewentualny cel. No chyba, że ktoś z Państwa woli, aby takim faworytem stała się Polska… Zresztą za Litwę nastawilaismy karku od Orszy w 1519r., co przedłużyło ich niezależność od Rosji do 1795r., a potem dzięki wygranej wojnie 1920r. umożliwiliśmy stworzenie ich niepodległego państwa. Za to polska mniejszość na Litwie jest obecnie szykanowana, a Polska widziana, jako w zasadzie wróg. Taka postawa nie zasługuje sobie na specjalną życzliwość Polski.

A przede wszystkim daje nam to wygodny argument w rzeczy najważniejszej. Bo jeśli teoretycznie rozważając Rosja by faktycznie weszła na teren krajów Bałtyckich, to tam już są wojska NATO, co zwalnia nas z bycia ‘pierwszą falą odsieczy’, a w konsekwencji zapoznania się, jak w praktyce działają Iskandery. Bo jeśli wtedy NATO zawiedzie, to nie pozostaje nam nic innego, jak zabarykadować się na naszych granicach. Inaczej takiej opcji ‘sprawdzam’ w praktyce, jak zachowałyby się kraje NATO, mieć nie będziemy.

Podsumowując, 

po pierwsze, modernizacja polskiej armii powinna być prowadzona wg polskiego interesu, a nie interesu USA obiecującego nam za konkretne kontrakty pozory. Bo obietnice bywają bez pokrycia, a podpisane kontrakty jak najbardziej.

Po drugie, jakiekolwiek masowa obecność obcej armii w Polsce jest nierozsądna i w zasadzie takiej decyzji powinno towarzyszyć referendum (w końcu przez ostatnie 300 lat tylko 40 lata nie mieliśmy obcych wojsk w Polsce – mało nam?). 

Po trzecie, powinno się jak najbardziej przekonywać do jak najliczniejszej obecności wojsk NATO, ale na Litwie i innych krajach Bałtyckich, a nie w Polsce - to w końcu one są w najbardziej niepewnej sytuacji.

 

P.S. Czy jakiś Szanowny Czytelnik może mi objaśnić, jak robić teksty na S24, aby nie pokazywały się na wielu stronach?

 

Lubię to! Skomentuj59 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale