1 obserwujący
92 notki
45k odsłon
  102   0

Refleksje (PO)wyborcze

Opadł już bitewny kurz wyborów samorządowych - trwają polityczne negocjacje w zakresie zawiązania koalicji w kilku województwach. Wyniki głosowania z 21 października potwierdziły rosnące poparcie dla obozu Zjednoczonej Prawicy (PiS będzie rządził samodzielnie w 6 województwach, podczas gdy Koalicja Obywatelska może sobie pozwolić na samodzielne rządy tylko na Pomorzu). Zwiększyła się znacząco liczba radnych PiS na wszystkich szczeblach samorządu terytorialnego. Polska to piękny kraj, gdzie każde z ugrupowań ogłosiło swoje zwycięstwo, choć zbiorcze wyniki pokazują jednoznacznie, że dla rządzącej partii były one udane i stanowią dobry przyczółek dla kolejnych kampanii wyborczych - do Parlamentu Europejskiego i krajowego w przyszłym roku. Oczywiście, w dużych miastach zwycięstwo Koalicji Obywatelskiej jest bezsporne, ale Polska to nie tyko duże miasta, gdzie zarówno PO i jak i N praktycznie zawsze osiągały bardzo dobre wyniki. Widać wyraźnie, że taktyka bycia "totalną opozycją" jest ślepą ulicą, czego nie widzą liderzy tych formacji, ale patrząc na ich pustkę programową można to zrozumieć. Trzeba po prostu mieć czym myśleć i potrafić wyjść poza prymitywne schematy, czego ani Schetyna ani Lubnauer nie potrafią uczynić. Wielu patrzy z nadzieją na inicjatywę Biedronia, ale z programem podobnym do Ruchu Palikota nie uzyska zbyt wiele na scenie politycznej, a z pewnością nie spowoduje, że do urn wybiorą się niezdecydowani. 

Przy okazji wyborów samorządowych warto zwrócić uwagę na dość dramatyczną kondycję moralną polskiego społeczeństwa. Kilka przykładów dla ilustracji powyższej tezy - prezydent miasta wybrana mimo prawomocnego wyroku skazującego za przestępstwo umyślne, wejście do drugiej tury kandydata na którym ciąży prawie 100 zarzutów wyłudzenia środków publicznych będący od maja br w areszcie, kandydat nie potrafiący rozliczyć się ze zgromadzonego majątku i opowiadający bajki o przywozie przez dziadków walizek z robót przymusowych w III Rzeszy, kandydat oskarżony o gwałt, kandydat lżący kobiety i traktujący je w sposób seksistowski....Można by tak wymieniać. Wszyscy oni albo wygrali wybory albo weszli do II tury. Głosującym wyborcom zupełnie nie przeszkadza brak kryteriów etycznych do pełnienia funkcji publicznych. Pojawia się więc słuszne pytanie o schizofrenię moralną, o akceptowanie zachowania które nie tylko z punktu widzenia etycznego, ale często i prawnego jest niedopuszczalne. W moim odczuciu to jeden ze skutków polityki plemiennej. Nieważne jaki jest kandydat, ważne że jest nasz. Polska polityka w swej plemienności znajduje się na równi pochyłej. Spór polityczny jest naturalnym w demokracji, ale w momencie kiedy meritum poszczególnych kandydatów przestaje być ważne, a każde ich głupie czy wręcz przestępcze zachowanie jest niejako rozgrzeszane przynależnością partyjną, mamy do czynienia nie z wyborami ale z plebiscytem czy konkursem piękności. Taka sytuacja wymaga systematycznej pracy polskiego Kościoła w zakresie elementarnej nauki podstaw Dekalogu, ale i porozumienia polityków ponad podziałami. Inaczej staniemy się zupełnym pośmiewiskiem Europy, w którym najczęściej wykrzykiwanym hasłem jest "Konstytucja", ale bez żadnej refleksji i zrozumienia, a przede wszystkim bez zastosowania jej w codziennym życiu politycznym. 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka