miejsce ulgowe
"Biada potężnym istotom gdy wchodzą pomiędzy ostrza podrzędnych rycerzy" czyli "I Herkules dupa kiedy ludzi kupa".
8 obserwujących
168 notek
50k odsłon
  229   0

Migawki z Zimowej Stolicy Polski. Najprostszy test na wirusa.

bat bez marchewki - po miedzy
bat bez marchewki - po miedzy

Ponieważ - głównie z powodu pandemii - od wielu dni przebywam na wyjeździe i na czymś w rodzaju przedłużonego weekendu jestem w takim też nastroju…


Ostatnio coraz częściej testuję się na obecność.
Tzn. test jakiemu się poddaję jest właściwie testem na utratę/obecność smaku a nie na obecność samego wirusa ale  jak wiemy tytuły są coraz częściej nieadekwatne w stosunku do treści (klikalność, zasięgi, kwoty...).
Test jest bardzo przyjemny, niedrogi, rzekłbym wręcz zdrowy. Nie potrzebni są żadni fachowcy do aplikacji ani specjalne instrukcje. Ogólnie bez  trwałych skutków ubocznych. Są czasem po nim lekkie powikłania ale ból głowy szybko przechodzi na świeżym powietrzu.
Co najważniejsze mogą go stosować również ci co nie "wierzą" w wirusa.
U mnie za każdym razem wynik negatywny. Nie tylko odczuwam smaki ale i rozróżniam. Ale strzeżonego Pan Bóg strzeże a ze  zdrowiem nie ma żartów…

image





image


Przy okazji, uwaga dla tych co nie chcą się zaszczepić ani dawać kłóć: " wirus to okrągła struktura z … kolcami.”

Jak widać z etykiet ewakuowałem się wraz z częścią rodziny na Podhale a dokładnie do „zimowej stolicy Polski” jak od dawna nazywane jest Zakopane. Dla niektórych jest dodatkowo całoroczną stolicą obciachu i żenady czyli tandetnej rozrywki, podróbek sztuki ludowej, plastikowych pamiątek, smrodu smażonej  kiełbasy i spalin z busików gnających z turystami i wczasowiczami. Ja jednak uważam, że można tam nadal znaleźć ciekawe miejsca, poza tym to miasto jest najlepsze do wyjścia w góry po polskiej stronie Tatr.


Modne też jest narzekanie na drożyznę i góralską pazerność.  Ale spotkałem się też z nieoczekiwaną bezinteresownością. Dam jednak   przykład dość śmiesznej pazerności  zdecydowanie na granicy groteski czy parodii.
Kilka lat temu jechałem dorożką (czyli z fiakrem) Doliną Kościeliską ,właściwie bardzo rzadko korzystam z tego środka lokomocji ale byłem z osobą nie całkiem sprawną a miałem dalekosiężne plany. Woźnica zainkasował sporą stawkę ( chyba  ze 150 złotych -„trzymają ceny” i wzajemnie się kontrolują) ale mniej więcej w połowie drogi do Hali Pisanej tak do mnie mniej więcej zagaduje: „ponie dołóżcież jeszcze 20 złotych to wom powim jak się tamto góra nazywa”. Nie skorzystałem bo po Tatrach łażę od prawie czterdziestu lat  i jestem zorientowany…

Za to z taksówkarzami można sobie nieraz pogadać sympatycznie. Może rodaków z USA to zainteresuje bo związki Podhala z Ameryką są oczywiste. Dowiedziałem się ostatnio, że mają w Zakopanem jakby swój specjalny kod. Np. na zmotoryzowanego przybysza z Limanowej  ( a ci znani są często z nieszablonowego podejścia do przepisów drogowych) – wyposażonego w tablice rejestracyjne KLI mówią KaLIfornijczyk ( albo, że z Cleveland).  Z kolei auta z rejestracją KNS (Nowy Sącz) są określane – Kansas.
Zaś sąsiedzi z Nowego Targu ( mimo, że – sam dawno to słyszałem  - jest nazywany Nowym Jorkiem) z tablicami KNT  - po prostu: Kuśnierz Na Trasie,
co do niedawna było skrótem bardzo adekwatnym.

Na koniec odniosę się do tradycyjnego góralskiego pojęcia – ślebody – oddaje ono szczególne umiłowanie wolności przez Podhalańczyków skutkiem czego prawo się, że tak powiem za księdzem Tischnerem „się nie bardzo przyjęło” (szczególnie budowlane, dodam od siebie na podstawie obserwacji).


Otóż luźne podejście do przepisów udziela się w tym magicznym miejscu turystom. Nie tak dawno, po poluzowaniu doszło na Krupówkach do demonstracyjnych bliskich spotkań najwyższego stopnia, bratania się bez maseczek, śpiewów, lekceważenia policji.



image

 Zakopane jest też jednym z nielicznych miejsc, gdzie mogę kupić piwo lane ( z pipy, nalewaka, kija)  do kubka „na wynos” więc niestety plastikowego  i po prostu wypić je parę metrów dalej, na ulicy.

Turyści wzorując się na gospodarzach nie przestrzegają też - oczywiście kierując się tzw. genius loci - przepisów Tatrzańskiego Parku Narodowego.

image


Jedynie konie przepisowo mają zakładane maseczki i chętnie je noszą ale przynętą jest siano, owies lub może tradycyjny obrok. Ale to już wieloletnia tradycja bata i marchewki. A klapki na końskich oczach (też tradycyjne) już niepotrzebne  worek z owsem wystarcza ...


image


---

napisane dla https://abecadlo.com/w-gazecie/z-polskiej-miedzy/


P.S. Gest autora, którego cień widać na poniższym zdjęciu nie świadczy o aplikowaniu danej osoby na  kierownicze stanowisko w IPN.

A całe zdjęcie i interpretacje to temat na odrębny wpis...

image


image


Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości