14 obserwujących
939 notek
339k odsłon
  102   0

Jejku, takie niechlujstwo w prowadzeniu dochodzenia

- występuje chyba, tylko w Polsce!

Czytam t. 1 książki, o tragedii w Jedwabnem (10 lipca 1941),  napisaną przez: Tomasza Sommera; Marka Jana Chodakiewicza i Ewę Stankiewicz, i już po przeczytaniu t. 1 - szlag mnie trafia, na prowadzone śledztwo w 2000 - 2003 roku przez prokuratora z IPN m. Białegostoku, niejakiego Radosława Ignatiewa wywodzącego się z rodziny służącej carowi, która uciekła do Polski zapewne przed bolszewikami.
Nie dość, że tego prokuratora "nadzorowała" dziennikarka Gazety Wyborczej Anna Bikont - Żydówka, z którą Radosław Ignatiew był w ciągłym kontakcie telefonicznym, to jeszcze sposób prowadzenia śledztwa w sprawie, jakoby dokonanego mordu na Żydach przez Polaków zakrawa na farsę.
Prokurator R. Ignatiew nie dość, że był pod wpływem Żydówki z GW Anny Bikont, to jeszcze nim dyrygowali rabini, m.in. rabin Michael Schudrich i nie tylko on z rabinów.
Podczas odkopywania dołu niedaleko stodoły i drugiego na terenie spalonej z Żydami stodoły - znaleziono dużo łusek od karabinu pięciostrzałowego Mauser kal. 7,92 mm i amunicji 7,92 x 57 mm dł. 80 mm oraz niemieckiego karabinu maszynowego Maschinengewehr 34 (MG-34) kal. 7,92, naboje 7,92 x 57 mm, ilość w magazynku 75 szt., to Ignatiew stwierdził, że to pozostałość z roku 1942, ponieważ jego zdaniem Niemcy tego typu karabinu maszynowego zaczęli wówczas używać.
A skąd prokurator IPN R. Ignatiew wiedział, że to była amunicja do MG – 42, a nie od MG - 34, skoro amunicja była do Mausera, MG - 34 i MG - 42, dokładnie taka sama?!
A te łuski od karabinu Mauser jego zdaniem pochodziły sprzed II W.Ś., takich bzdur jeszcze nie słyszałem.
Jak zauważyliście, to amunicja produkowana do karabinu Mauser, pasowała również do karabinu maszynowego MG – 34, jak i MG - 42 MG, która to broń była na stanie armii niemieckiej, co najmniej do 1945 roku.
Od 1942 roku wszedł na uzbrojenie armii niemieckiej MG – 42;  mocno zmodyfikowana wersja MG 34 z tą samą amunicją, co MG – 34, tj; kal. 7,92 x 57, dł. 80 mm.
Niemcy produkowali amunicję na eksport - więc, amunicja była znormalizowana i pasowała, nie tylko do Mausera i MG – 34 czy MG - 42, ale też do rosyjskich karabinów Mosin wz. 1891/65, o tym prokurator Ignatiew i jego kolesie nie wiedzieli?!
Dlaczego przerwano ekshumację w Jedwabnem nie odkrywając zbrodniarzy; dlaczego obliczono ilość zakopanych Żydów w jednym z dołów na 300 – 400, a w drugim na 50 osób. sposobem/metodą katyńską, skoro Katyń i Jedwabne, to nieporównywalne w ogóle sytuacje i ułożenie ciał ofiar.
W Katyniu oficerowie WP byli ułożeni w dołach śmierci, jak sardynki - czego nie widać jest w Jedwabnem, gdzie zamordowani Żydzi byli spaleni, a przed tym zabici z broni niemieckiej, o czym świadczą łuski tak; do karabinu Mausera, jak i do broni maszynowej wz. MG - 34!
Z tego dość jasno wynika, że prokurator Radosław Ignatiew bez przeprowadzenia ekshumacji w Jedwabnem uległ prawdopodobnie narracji socjologa - hipokryty Tomasza Jana Grossa książki – "Sąsiedzi" i dziennikarki Gazety Wyborczej - Żydówki - Annie Bikont, która go ponoć nazwała nawet swoim przyjacielem i na podstawie jego dochodzenia napisała książkę: "My z Jedwabnego", o zgrozo!
Podczas rozmów prokuratora R. Ignatiewa z Anną Bikont dochodziło do wyśmiewania się z Polaków, dlatego nim się wezmę za t. II, już teraz stwierdzam z całą stanowczością, że do Jedwabnego winno się wysłać grupę archeologów i speców z medycyny sądowej pod ścisłym nadzorem Ministra Sprawiedliwości/Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro, by oni przeprowadzili ekshumację zgodnie z procedurami dotyczącymi tego typu sprawy z okresu II W.Ś.!
Nie można pozwolić na to, by Polaków bezkarnie wrabiali Żydzi z niekompetentnymi i jakoby polskimi prokuratorami z IPN w mordowanie Żydów, w Jedwabnem!
Jedwabne i jego terytorium, nie jest żydowskim eksterytorialnym terenem, tylko terenem państwa polskiego – więc, podlega prawu polskiemu, a nie religijnemu prawu żydowskiemu "Halacha" – możemy iść na kompromis z Żydami, ale taki, który oczyści Polaków z ich pomawiania o zbrodnię na Żydach.
Czas najwyższy skończyć z tą międzynarodową nagonką na Polaków i dowieść raz na zawsze; kto zamordował Żydów w Jedwabnem, czym ich zamordowano nim spalono, i ile osób tam zamordowanych spalono i pogrzebano.
Socjolog Tomasz Jan Gross – Żyd, w swoim kretyńskim dziele fałszu i obłudy "Sąsiedzi" - oskarżył Polaków, o zamordowanie w Jedwabnem około 1500 Żydów - kompletny odlot tego wrednego Żyda.
Nie czytałem dzieła fałszu i obłudy dziennikarki Gazety Wyborczej – Żydówki - Anny Bikont, ilu ona uśmierciła Żydów rękami Polaków i to dzięki prokuratorowi Radosławowi Ignatiew, który jej świadomie czy też nie; pomógł swoimi zwierzeniami w napisaniu tego jej paszkwilu, którego zwie ona "reportażem", a ja ten jej reportaż zwę bezpodstawnymi pomówieniami!
Moim zdaniem; wszyscy Polacy i cała Polonia - winni pozwać do sądu: Tomasza Jana Grossa, Annę Bikont, prokuratora Radosława Ignatiewa, i wszystkich tych, którzy oskarżają bezpodstawnie Polaków o mord na Żydach w Jedwabnem tak, by oczyścić dobre imię Polaków i Polonusów!

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale