
Nieliczni tu na salonie24 penisa-fallusa wzięli za miłość polityczną przedstawiającą polityka skurczybyka w stylu J. Palikota - symbolicznie, więc może zajedźmy pod koniec kwietnia do tych w Kawasaki, co naprawdę uwielbiają wręcz fallusa, nie ważne dla nich jest to, że on jest

lizakiem, z drewna, czy naturalny; smak to smak, i trzeba tego smaku zakosztować

- choćby ciut, i do niego się

przytulić, skoczyć nań, itd! :-)))
Ryszard Zawadzki z zawodu jest psychologiem, a z zamiłowania - tarocistą artystą, zaczyna przepowiadać wygraną B. Komorowskiego, wszak karty to przecież prorok w ręku takiego znawcy i mistrza symboliki, i nie ważnym jest, że ta symbolika zawadza starożytny Egipt czy średniowieczną Europę, ona do wszystkiego pasuje - co prawda oględnie, ale wierzyć im trzeba, a nawet jest to wskazane, by wygrał laluś B. Komorowski, a nie wojownik J. Kaczyński:-)))

Symbolika kart Tarota powiedziała mu to, co jednej pani astrolog gwiazdy, że J. Kaczyński jest w objęciach Marsa i wpływ tej planety wywołuje u niego wojownicze zapędy, dlatego przegra, bo Polacy kochają tchórzy, a nie wojowników, to ciekawe, bo Polak z urodzenia zawsze był i jest wojowniczy - chyba, że to była mieszanka Tatara z Polką; wówczas wychodziła kaszana, czyli nieśmiały gap lub Niemca z Polką i wychodzi z natury piwosz, co widać jest po brzusiu i latania częstego - siusiu!
A tak poważnie w/g mojej różdżki-wahadełka – wygra ten, kogo LOS wyznaczył na przywódcę Polski, tj: J. Kaczyński, a nie przepowiednie karcisty-artysty czy astrolożki-pończoszki, która brednie wypisuje na onecie, po browarku przy bufecie ...

Kiedyś wpadłem na pomysł, by sprawdzić przepowiednie odnośnie mojej skromnej osoby u "Hartleya", hmm; gdy dotarła do mnie ta przepowiednia mojego bogactwa, rzuciłem pracę, kupiłem miękki wygodny fotel i odpoczywając codziennie – myślę sobie twórczo, co mi tam - LOS skory mi dawać, to po co mi pracować i z szefem się mocować, co najmniej; trzy razy dziennie?!

Leżę rok, dwa i w końcu wróciłem do pracy - manna z nieba nie leciała, kokosy nadal w Afryce murzyni i w Australii aborygeni pałami swoimi obtrząsają, a ja mam ich tyle, ile sam sobie kupię.
Tak się skończyły moje prosperity, wiara w proroctwa u proroków XXI w; i cudotwórców, którzy dla jaj - robią sobie, z nas niezłe jaja :-)))
Inne tematy w dziale Polityka