Marek Migalski Marek Migalski
147
BLOG

Mariuszowi Janickiemu - by już zawsze wiedział, jak czytać

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 40

 

W numerze 10 „Polityki” Mariusz Janicki popełnił trzy teksty – we wszystkich wspomina o mnie. Dziwnie się z tym czuję – takie silne uczucia względem mojej osoby  u dorosłego mężczyzny trochę mnie zawstydzają, ale rozumiem, że nad emocjami się nie panuje. It must be love, czy cuś?

Jeden tekst w całości poświęcony jest mojej skromnej osobie. Tytuł: „Redaktor polityk”. Jest króciutki, ale tak kuriozalny, że warto się nad nim pochylić. Pan Janicki zaczyna: „Ukazała się właśnie zbiorowa praca naukowa pt. Platforma Obywatelska. Ma profesorskie recenzje, przypisy, a jej redaktorem, wybitym na okładce, jest Marek Migalski.”. No faktycznie, są tam przypisy i profesorskie recenzje – jak widać, na Mariuszu Janickim można robić wrażenie dosyć łatwo. Jedna tylko uwaga – praca się ukazała się „właśnie”, ale przed ośmioma miesiącami. Jakby się częściej chodziło do księgarni, to by się wiedziało.

Idźmy dalej – pan redaktor Janicki przytacza kilka fragmentów z mojego artykułu z tej książki, traktującego o polityce zagranicznej w wykonaniu PO i jakoś nie może znaleźć niczego głupiego czy kompromitującego. Ot, normalne konstatacje na temat inkryminowanej materii. Do niczego doczepić się nie można. Smutek wyraźny ogarnia publicystę.

Przystępuję więc do zasadniczego ataku: „Trudno zarzucić tej książce jakąś strukturalną nierzetelność, jest tam wiele danych  i spostrzeżeń, które wiedzy o Platformie nie spłaszczają. Ale też widać, co się dzieje, kiedy naukowiec staje się nagle aktywnym politykiem. Nie wiadomo jak go czytać.” Cudne, prawda? Bo to już prawie koniec – pan Janicki przyznaje, że książka jest co najmniej ok., ale „widać, co się dzieje, kiedy naukowiec staje się nagle aktywnym politykiem”. No to co się dzieje, bo nie złapałam? Pan redaktor konstatuje, że wiadomo co się dzieje, ale nie wiadomo , co się dzieje. No i to słodkie – „nie wiadomo, jak go czytać’. Rozkosznie bezradne. Redaktor nie wie, jak czytać, nie przyszły dyrektywy z Czerskiej. Niby książka jest ok., ale nie wiadomo, jak ją czytać. No to może, szanowny panie redaktorze, wprost by ją tak czytać. Jak jest ok., to jest ok., a jak nie jest, to nie jest. Proste? No i logiczne chyba.

Z tej bezradności pan Janicki na koniec pisze w ten sposób: „Niedługo w tym samum cyklu, planowane jest wydanie pozycji „Prawo i Sprawiedliwość”. Co powiedzieliby czytelnicy, gdyby ukazała się ona pod redakcją np. Janusza Palikota.” Mocne, prawda? Już kiedyś na tym blogu napisałem, co sądzę o tych, którzy porównują mnie do Palikota i dedykuję ten wpis panu redaktorowi Janickiemu – trzeba być niespełna rozumu lub świadomie wysługiwać się Platformie, by dokonywać takich paraleli. A dla pana redaktora Janickiego mam informację – tak, za 3 miesiące ukaże się pod moją redakcją książka o PiS. Analizy elektoratu tej partii podjął się Paweł Śpiewak, o stosunkach wewnętrznych pisze Rafał Matyja, o działalności tego ugrupowania na poziomie sejmików wojewódzkich Jarosław Flis. Niech Pan sobie odpowie, czy podjęliby się oni pisania do książki pod redakcją Janusza Palikota.   

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (40)

Inne tematy w dziale Polityka