Wczoraj Radio Katowice donosiło na swoich stronach: "Częstochowska posłanka Platformy Obywatelskiej, Halina Rozpondek, została tymczasowym prezesem Stowarzyszenia "Wspólnota Polska". Dotychczas kierował nim poseł Maciej Płażyński, który zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem."
Czy oni naprawdę nie mogą trochę poczekać? Skąd ten pospiech w przejmowaniu przez PO wszystkich możliwych instytucji i urzędów? Czy nie było kogoś spoza PO, kto godnie by reprezentował Wspólnotę przez te kilka tygodni? Musi to być koniecznie ktoś z partyjną legitymacją?
Zresztą to nie pierwszy raz, kiedy liderzy PO bardzo się śpieszą - zaczęło się od ekspresowego mianowania szefa kancelarii prezydenta i BBN, przez podpis pod ustawą o IPN, po zgodę na prowadzenie śledztwa przez Rosjan czy mianowanie nowego szefa Sztabu Generalnego. A teraz to. Nic nie mam przeciwko pani poseł, ale naprawdę nie można było powierzyć stanowiska po tragicznie zmarłym Macieju Płażyńskim komuś spoza partii Palikota i Niesiołowskiego (nota bene - Płażyński, współzałożyciel PO, startował do Senatu z listy PiS)? Nikt inny nie był godny? Naprawdę?
To zresztą poważniejszy problem - całe państwo zaczyna przechodzić powoli pod władanie PO. I jest to głęboko niepokojące! To naprawdę może zachwiać pewną równowagę w systemie politycznym. Warto o tym pamiętać w dniu wyborów prezydenckich - być może będzie to jedyna szansa na powstrzymanie ludzi Platformy przed całkowitym zawłaszczaniem państwa. Nawet jak się nie przepada za Jarosławem Kaczyńskim, to może warto jednak na niego oddać głos. Choćby po to, by Donald Tusk i jego partyjni koledzy nie mogli rozsiąść się wygodnie w całym fotelu władzy.


Komentarze
Pokaż komentarze (91)