Marek Migalski Marek Migalski
317
BLOG

Komorowski słabszy niż Frodo

Marek Migalski Marek Migalski Polityka Obserwuj notkę 112

 

Przed dwoma dniami pisałem na tym blogu o tym, jak pośpiesznie PO przejmuje władzę nad wszystkimi instytucjami, będącymi „osieroconymi” po tragedii smoleńskiej, i które można obsadzić swoimi ludźmi. Ostatnim takim przypadkiem było obsadzenie szefostwa „Wspólnoty Polskiej” przez posłankę PO ze Śląska (miejsce zwolniło się po zmarłym Macieju Płażyńskim, który startował do Senatu z listy PiS).

Ale wczoraj Bronisław Komorowski przeszedł samego siebie – najpierw zapowiedział, że jednak będzie chciał mianować nowego szefa Narodowego Banku Polskiego i to przed wyborami prezydenckim, a następnie obwieścił, że postanowił powołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego według własnego „widzi mi się”. Chce do niej zaprosić wszystkich byłym premierów, prezydentów, ministrów spraw zagranicznych, liderów partii parlamentarnych i wszystkich świętych. I to nie jest zła propozycja, gdyby nie jedne fakt – Komorowski nie wygrał jeszcze wyborów, a jedynie wykonuje obowiązki zmarłego tragicznie Lecha Kaczyńskiego. Jak marszałek zwycięży w nadchodzącej kampanii, to niech sobie powołuje do RBN kogo tylko chce – ciotkę klotkę, wujka Kazka, premierów i prezydentów, ministrów i marszałków. Ale do tego czasu, do czasu demokratycznej elekcji niech się łaskawie Bronisław Komorowski wstrzyma od takiego rozpychania się w fotelu, który został mu podsunięty w wyniku tragicznego wydarzenia pod Smoleńskiem.

Platforma zarzuca nam, że wykorzystujemy śmierć 96 osób z 10 kwietnia. To obrzydliwy zarzut, podła insynuacja i złamanie zasad prowadzenia debaty publicznej. Bo jeśli owym wykorzystywaniem żałoby ma być czarna sukienka Eli Jakubiak, to czym jest skwapliwe korzystanie w czasie kampanii wyborczej przez wykonującego obowiązki prezydenta  z prawa do przemeblowania RBN? Komorowski ma sprawnie doprowadzić do przedterminowych wyborów i tyle, a nie rewolucjonizować funkcjonowanie istniejących instytucji. Marszałka wyraźnie świerzbi ręka do wykorzystania posiadanych uprawnień w celu zwiększenia swoich szans wyborczych. Rację mieli więc chyba ci, którzy sugerowali, że Komorowski nie powinien łączyć trzech funkcji – kandydata na prezydenta, marszałka sejmu i pełniącego obowiązki prezydenta. Zbyt duża pokusa, jak na jednego Komorowskiego. Nie oparł się on jednak wołaniu pierścienia władzy. Okazał się słabszy, niż Frodo.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (112)

Inne tematy w dziale Polityka